Wpisy otagowane ‘Voltati in Ca Rosina’

Życzeń Puenty cd.

wtorek, 9 Luty 2010

Dzisiaj w silnym składzie: Marianna, Basia, Ela, Aneta, Puenta, Słodki – rozgrzewka:) Bieganie, wyginanie, wygibasy i zakrętasy. Potem Voltati in Ca Rosina na rozruch i powrót do życzeń Puenty – no normalnie jestem dla Was za miła :p, czyli Chastelana ciąg dalszy :>. Zjawiła się też Basiek i wpadła w moje ręce, ale to dlatego, że Ruraka dzisiaj nie było …:(Przypomnieliśmy sobie to, co zrobiliśmy na poprzednich zajęciach. Odtańczyliśmy do 2 różnych muzyk, no i wiemy która podoba się wszystkim bardziej ;) Potem dalsza cześć. Na zajęciach nie wypadało, ale powiem to tu – jestem dumna, że tak szybko załapaliście. Teraz kwestia wyszlifowania i wyrównania :)

Dla odmóżdżenia: fiore de Vertu, Fortunosa i na zakończenie Chastelana, a po niej Voltati po raz 2 i sprzedane ;)
Basia wróciła do domu z książkami, inni poszli pić, a ja robić wpis – ktoś musi być porządny ;)

Pachołek :)

środa, 20 Styczeń 2010

Wczoraj po udoskonaleniu sprzętu Ruraka odbyła się rozgrzewka. Trochę rozciągania, biegania, skakania (tutaj niektórzy mówili, że coś im się chce… ale nie zdradzę).  Miało być Voltati na początek, ale przyszła Ela więc zaczęliśmy od Reale. Potem z Elą już Voltati, w między czasie dołączyła Agnieszka.  A ponoć trening zaczynamy od 18 :P
W powiększonym składzie ćwiczyliśmy kroki, w 2 liniach – co by nikt od siebie nie zgapiał :P I wyszło szydło z worka – ripresy dociągamy na 4 a w Volcie tondzie obrót na raz i ma być ładny trójkąt :evil:
Do Fiore de Vertu zabrakło nam jednej osoby, więc zaprosiliśmy do zabawy pachołka. Szło mu całkiem nieźle, choć saltarella nie wychodziły równo;) Rurak chciał się wykazać, więc przechwycił pachołka w Pizocharze. Nie wiem czy wyszło mu to na zdrowie, bo wszyscy kopali jego panią i trzeba było ją ciągle zabierać z miejsca :P

Rurrrrakk…

wtorek, 12 Styczeń 2010

Dzisiaj był zły dzień prowadzącej. Na początku pojawiły się tylko 3 osoby – tylko albo aż. Tym punktualnym dziękuję za przybycie :)
Nie było pełnej werwy i szału rozgrzewki, ale rozciąganie przy kąśliwych złośliwościach i liczeniu palców :P Gdy już zabieraliśmy się za powtórzenie Volatati in Ca Rosina – dołączyła Basiek i Ela. Całość na dwie trójki szła całkiem nieźle, tu i ówdzie można by to jeszcze podciągnąć. W trakcie doszła jeszcze Agnieszka i szybko wchodząc w taniec musiała się połapać, która to prawa a która lewa. Dalej Amoroso, w różnych konfiguracjach – choć Basiek nie chciała wymieniać Ruraka, więc został Panią :P Ale jak tańczyliśmy w mercedesie, był na powrót sobą :( Dlatego potem było Reale, gdzie Basia – tym razem bez Słodkiego prowadziła korowód. Zakończyła dygresją, że może uszyje sobie strój męski, ale to wtedy grał by Markizę?!

Próbowaliśmy wyrównać linie w Fiore de Vertu, a potem już całkowicie gubiliśmy się w Pizocharze…

Z motywacją w tle…

środa, 6 Styczeń 2010

Wczoraj po skocznej rozgrzewce na dobicie mięśni Branle d’Ecosse oraz mój ukochany (nie wiedzieć czemu ;) ) Branle l’Official.  Ten 2 spotkał się z różnymi reakcjami, padło nawet stwierdzenie, że wyglądamy jak dzieci w przedszkolu – ale czyż nie był to piękny okres?! :>

Powtórzyliśmy Pizocharę, gdzie niektórzy zapominają, że ripresy są na zewnątrz ;) Amoroso – szło całkiem sprawnie, gdyby nie to gnieżdżenie się w kupie. Fiore de Vertu wymaga dopracowania, nie wszyscy słyszą strunki nie równają do lini. Ciekawe, że szybsze tańce sprawiają mniej problemu niż te, gdzie muzyka zwalnia i trzeba wszystko wytanczyć, przeciągnąć i z gracją wykonać }:-) PORACUJEMY też i nad tym.

Collonese nadal jest tragedią :( A Voltati w zależności od zestawu… W ramach motywacji został wysłany filmik – dyskusję podjeto, więc za tydzień więcej wałkowania … SAMI CHCIELIŚCIE :>>>>>

wtorek, 15 Grudzień 2009

dzisiaj nauczyliśmy się nowego tańca, mimo oporów ze strony co po niektórych, że skoro taniec mi się podoba to innym pewnie nie. Gdy skończyły się narzekania to i piva szły lepiej ;) Zatańczyliśmy Pizocharę na 8 osób. Panowie oglądali Panie i na odwrót ;) Potem usłyszałam, że to jaki poziom ma moja grupa wynika z mojej własnej winy i drobnej pomyłki podczas nauki – ale cóż każdy jest tylko człowiekiem i odpowiada za siebie :P

Dla powtórki Voltati in Ca Rosina – z próbą gry aktorskiej, Colonesse – które z treningu na trening idzie gorze niż lepiej, ech.. gdzie te czasy?! Nawet koleżanka Puenty, która nas odwiedziła powiedziała, że w zeszłym roku było równiej i lepiej, ale jak widać starość nie radość :P :P

Na koniec Bi alte di Castiglia i Principessa – tu niektórym abonament na marudzenie się wyczerpał. Za tydzień nie ma zajęć, a za 2 spotykamy się na zajęciach technicznych z wyjściem po…

Szlifowanie…

wtorek, 8 Grudzień 2009

Nowy dzień, nowe wyzwania i nowy zapał do pracy i rozgrzewki ;)

(więcej…)

Voltati, wypustki, pachołki i inne dziwolągi

wtorek, 24 Listopad 2009

motyw_kolorystykaDzisiaj po krótkiej rozgrzewce i rozciąganiu takich części ciała, o których istnieniu niektórzy nie wiedzieli zabraliśmy się do tańca. na początek Brnale d’Ecosse – co by rozgrzać jeszcze wszystkie mięśnie, potem jak zwykle czas na technikę:
sekwencja sempio, sempio, ripresa, ripresa, doppio, doppio, continenza, continenza – wbrew pozorom nie została jeszcze przez wszystkich opanowana, ale jak to mawiają trening czyni mistrza…

Powtórzyliśmy Voltati in Ca Rosina, gdyż tydzień temu paru osób nie było na zajęciach. Poszło sprawniej. Jeszcze do 2 muzyki nie wychodzi, trzeba opanować pierwszą, ale damy radę. Przypominam o ramionkach w obrotach i o linii w środkowej części tańca!

Nadszedł czas i na Reale. Pod wpływem inspiracji Hrabiego zrobiłam ćwiczenie zadaniowe. Ogrodziliśmy uczestników pachołkami, a co niech nie wychodzą poza linię ;) Mieliśmy odnaleźć się na wyznaczonej przestrzeni – hmmm jednym szło lepiej, drugim gorzej, ale jeszcze to poćwiczymy. W końcu nie tańczy się samemu na scenie czy sali, ale z innymi ludźmi…
Na ograniczonej przestrzeni było też Collonesse – tutaj przeżyłam szok. Takiej żenady dawno nie widziałam, a to taki prosty taniec – chyba czekają nas jeszcze godziny ćwiczeń!!! :evil: W tym czasie niektórzy oddawali się odprężeniu na piłkach z wypustkami, by dać odpocząć kręgosłupom – a może nie tylko? Innym pobudzało to wyobraźnię, niektórych rpraszało w tańcu, a i tak chodziło o to by się utrzymać na piłce ;)

Na koniec Bi ale di Castiglia dla przypomnienia oraz jeszcze raz Voltati i w starym składzie ukochana Principessa. A Puenty opuściły nas by bujać gaciami na parkiecie w rytmie salsy… ;)

Za tydzień NOWY MIESIÄ„C :> i na pewno ćwiczymy to samo, dopóki nam nie wyjdzie bez omyłek!

Ponoć cierpliwy Asik