No i po raz kolejny spotkaliśmy się żeby potańczyć coś renesansowego. W składzie tym co zwykle czyli Anett, Asik, Bartek i ja. Zanurzyliśmy się w odmęty domu kultury na Bielanach.
Rozgrzewka była tym razem do hitów sprzed lat, odpowiednio do przedziału wiekowego uczestników. Podobno rozgrzewka przebiegała w jakiś abstrakcyjnych klimatach bo młodzież mogła się tylko odnaleźć w sadystycznych fragmentach które wykańczały moje mięśnie brzucha.
Po rozgrzewce na tak zwane dogrzanie odtańczyliśmy Basse Goiosę. Zatańczyliśmy dla lepszej wprawy wersję klasyczną i Bollywoodzką. Następny do dotańczenia stanął koszmar Ruraka (bez skojarzeń prozę
) czyli Bassa Pompiglia. Mimo dwóch prób wyszło średnio-kiepsko zwłaszcza w moim wykonaniu.
Później przyszło do tańczenia Bassy Toscany i tu zaczęły się dziwy. Asik dostała dziwnych skojarzeń i zamiast tańczyć renesans tańczyła niczym Rocky Balboa. Mówiłem, mówiłem, że ją na boks zapisać. Wyszalało by się dziecko
nie stresuje starszych i znerwicowanych.
No i po tych przejściach czas było na ruszenie mózgownicami więc przystąpiliśmy do powtarzania Bassy Ducalii, ale od razu na mokro. Potem poszliśmy nawet nieco dalej i zaczęliśmy uczenia się od nowa Celeste Giglio z uwzględnieniem poprawek Bartka. No i szło całkiem nieźle już po 3-4 próbach początek zaczął nam całkiem równo wychodzić – prawda Asiku ?? Możliwe że szło nam tak dobrze tylko ze względu na to że nie zaczęliśmy Galiardy
Skoro już pomęczyliśmy nasze zwoje mózgowe stwierdziliśmy, że czas poszaleć przy Volcie, ale na wniosek Asika powtórzyliśmy ostatnią zwrotkę Volty na sucho, no i tu zaczęły się schody. Okazuje się, że w choreografii jest parę zgrzytów i wymagają natychmiastowego przedyskutowania. Po ustaleniu, że nic na szybko nie ustalimy ustaliliśmy że jeszcze dziś tańczymy po staremu/swojemu potem (ja „zgłosiłem” się na ochotnika) zrobimy jakąś standaryzację/ uspujnienie choreografii.
Po tych zmaganiach zatańczyliśmy sobie jeszcze raz Basse Ducalię dla lepszego zapamiętania kroków. No i pozostała nam już tylko zgrzewka i do domuuuuu
Tyle wieści z parkietu
Hrabia (bez czerwonych szelek)