Daliśmy dwa zwięzłe, nienudne przedstawienia i mimo iż świadomi jesteśmy naszych błędów i niedociągnięć, to ogólnie jesteśmy zadowoleni.
W sobotę w szkole baletowej zaprezentowała się grupa renesansowa. Scena w udostępnionej na pokazy auli była bardzo fajna, sala miała jednak spory minus zarówno dla osób występujących, jak i dla oglądającej nas publiczności. Mam tu na myśli iście piekielną temperaturę. Jednak, jako, ze jesteśmy przecież twardzi, to daliśmy radę. Asik i Hrabia odtańczyli Celeste zakończone fontannami wstążkowej krwi z rąk Lady Makbet; nasza śmierć musiała także zrobić na publiczności wrażenie, bo po jej pojawieniu się słyszeliśmy wiele pracujących migawek aparatowych (kto zrobił zdjęcie niech podniesie rękę
), Zgoś, w roli stryja miała piękny wąs, a ja odtańczyłam z Bartkiem Voltę z przygodami. Już przy drugim podskoku bowiem, Bartek tak zgrabnie nadepną moją sukienkę podnosząc mnie jednocześnie do góry, że oddarł mi jej sporą część w pasie. Przepraszam wiec publiczność i zespół za koślawość w tańcu, ale musiałam sobie szybko wiszący materiał wepchnąć pod gorset, aby uniknąć dalszych zniszczeń. Jesteśmy oczywiście profesjonalistami, więc nie przerwaliśmy tańca i dotrwaliśmy do końca. Nasza Volta mimo małego nieszczęścia jakie nas spotkało i tak chyba była dużo lepsza niż ta zaprezentowana w Tudorach. Polecam spojrzenie na to, co Henryk ze swą piękną żoną Anną robi do tej muzyki; z Voltą, a nawet mogę powiedzieć, że z tańcem dawnym nie ma to wiele wspólnego. Jeśli kogoś poza tym interesują Volty filmowe, to trochę lepsza jest w filmie Elżbieta Złoty wiek z Cate Blancheett, ale tam z kolei uchwyt do podrzutów jest dość oryginalny
. Kto nie wie o czym mówię, niech z uwaga obejrzy film i pilnie nasłuchuje Volty.
Słowo lub dwa o pokazie niedzielnym napiszę niebawem, chyba że sama grupa XV-stkowa mnie w tym ubiegnie.