Dzisiaj z racji zapowiadającego się dość okrojonego towarzystwa. W planie były same powtórki. Po rozgrzewce na dogrzanie tradycyjnie już Galliardy. Dalej wzięliśmy się za uczenie Bartka i Anett Torneo Amoroso. Po kilku powtórkach szybko załapali i dodali kolejny taniec do swojego repertuaru.
Potem przyszedł czas na powtórzenie pierwszej zwrotki Celeste Giglio. Karol z Asią mimo że pierwszy raz to to na oczy widzieli radzili sobie całkiem dobrze.
Po tych powtórkach namówiłem wszystkich do wypróbowania mojego mrocznego pomysłu na Spagnolette na trzy pary. Pojawiły się oczywiście pewne problemy, ale nic z czym byśmy sobie nie poradzili. Wersja uzupełniona za tydzień.
Dalszą część zajęć przetańczyliśmy przy Passo e mezzo, So ben, oraz Chiara Stelli w wersji zwanej Szatanstellą ze skutecznym przyzwaniem Szatana
(tak na stworzenie świątecznego klimatu)
Po tych wyczerpujących pląsach udaliśmy się na piwo. Niestety w naszym dyżurnym miejscu obsługa postanowiła zacząć wsześniej święta i było zamknięte :/
Ale takie drobne trudności nas nie powstrzymały. Po wyprawie w poszukiwaniu knajpy na Ursynowie (a jest to niesamowite wyzwanie0 zaszyliśmy się w małej pizzerii i czas spędziliśmy na plotkach i dyskusjach o robieniu lasek … orzechowych i dębowych naturalnie
No to do zobaczenia/napisania* po świętach nie obadajcie się za bardzo, bo że tak powiem odbije się to w tańcu (* – niepotrzebne skreślić)
Hrabia