Dziś po długiej przerwie, spotkała się ponownie grupa zaawansowana. W składzie 4 osobowym, czyli Asik, Anett, Bartek no i ja. Dziś szybkie przypomnienie i wracamy do wałkowania trudniejszych tańców. Przy rozgrzewce okazało się, że Asikowi dopisuje wielka energia bo za mało pokrzyczała na XV wieku.
Dla utrudnienia zaczęliśmy tańczyć z czapkami, które na treningu mają nam imitować kapelusze. Na początek dla dogrzania po rozgrzewce była Bassa Ducale. Wyszła w miarę znośnie. Potem sprawiająca nie tylko mnie trudności Bassa Pompiglia. Wyszła średnio, a szczególnie słabo u mnie :/ Posypuje głowę popiołem i obiecuję poprawę.
Kolejna była Bassa Gioiosa w której pojawiły się pomyłki bo niektórzy podsypiali, dlatego zatańczyliśmy to dwa razy.
Dalej na prośbę Asika pomordowaliśmy się przy Volcie. No i wyszło, że przerwa w ćwiczeniu Volty nam nie służy, bo kondycja trochę siadła. No, ale tak łatwo się nie poddamy.
No i przyszedł czas na danie główne zaczęliśmy powtarzać początek do Celeste Giglio. Najpierw na sucho i potem parę razy do muzyki. No to w niedzielę galliardowa część Celeste szykujcie się na niezły wycisk nie tylko kondycyjny
Później na trójkę coś co by nasza narzekająca na ból mięśni koleżanka nieco odpoczęła, więc padło na Bellę Gioiosę. Nawet coś z niej pamiętamy, ale dopiero z drugim razem wyglądała bardziej jak taniec.
Na wigilię zakończenia treningu zatańczyliśmy Basse Toscane. No i okazało się, że jak mam pamiętać o czapce to Asik zaskakuje klaskaniem jak nigdy. Potem w ramach udowadniania, że zbyt częste zdejmowanie i zakładanie kapelusza będzie głupio wyglądać Asik zatańczyła raz z czapą. Czy udowodniła czy nie nie ważne ubaw był przedni
Na taki definitywny koniec zatańczyliśmy Spagnolettę i po tym wysiłku udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.
Tyle wiadomości ze środy
Hrabia