Wpisy otagowane ‘Principessa’

Warto nadmienić…

środa, 2 Czerwiec 2010

…że wczoraj nie padało. A w każdym razie nie deszcz, bo ciśnienie (taka jest wersja dla prasy) wywowało ogólną senność.

Jak zwykle od jakiegoś czasu najwięcej uwagi pochłania Belriguardo. Przerobiliśmy już contrapasso w szeregu, contrapasso w rzędzie, contrapasso solo, contrapasso z lewej, contrapasso z prawej, contrapasso w sosie własnym… A potem saltarello. Ale podobno czasem wychodziło, więc może jeszcze coś z nas wyrośnie ;) .

Dalej było Gioioso – wyjściowo na trzy, z przejściem w trakcie tańca do wersji na dwa (z obowiązkowym ziewaniem), Chastelana (bez niespodzianek), Petit Riens (trzy osoby dają oszałamiającą możliwość komplikacji;)), Fortunosa, Fiore de Virtu, Principessa i Voltati (nie można nie wspomnieć o mistrzowskiej improwizacji Puenty gdzieś w połowie:D).

Warto odnotować: Asik pochwaliła nas aż kilka razy :) .

Siedmioro ludzi i duch

środa, 26 Maj 2010

Ponieważ autorce się spóźniło i dotarła w samym środku Anello, przyjmuje na wiarę, że Amoroso też było.

Przyszło nas dzisiaj całkiem sporo – magiczna siódemka to akurat tyle, ile potrzeba, żeby wszystko zatańczyć, czasem z duchem (a właściwie prawie wszystko, bo nikt nie wywołał z zaświatów Pizochary), a czasem z wybranym tancerzem na ławce rezerwowych.

Najwięcej uwagi pochłonęło Belriguardo – niestety, wbrew nazwie Asik nie daje się nabrać na piękne oczy i próbuje wydobyć z nas równe contrapasso. Podobno nawet wyszło, ale trudno się zorientować, bo za dużo uwagi pochłania kierunek zwrotu następującego zaraz potem ;-) .

Oprócz tego przećwiczyliśmy Voltati, Chastelanę i Fortunosę, przegalopowaliśmy Petit Riens (pisane też czasem przez V – jeżeli ktoś wie, dlaczego, niech się przyzna;), powłóczyliśmy saltarellami w Fiore de Virtu. Było też Gioioso na parę, urozmaicone nie uwzględnionym w traktacie (zapewne przez zwykłe niedopatrzenie) ziewaniem.

Na koniec Asik zapytala, co chcemy. Ja wybrałam frytki, Basia ptysie, a Aneta Principessę.2/3  życzeń zostało spełnionych. Sami zgadnijcie, które (albo które nie) ;) .

wtorek, 15 Grudzień 2009

dzisiaj nauczyliśmy się nowego tańca, mimo oporów ze strony co po niektórych, że skoro taniec mi się podoba to innym pewnie nie. Gdy skończyły się narzekania to i piva szły lepiej ;) Zatańczyliśmy Pizocharę na 8 osób. Panowie oglądali Panie i na odwrót ;) Potem usłyszałam, że to jaki poziom ma moja grupa wynika z mojej własnej winy i drobnej pomyłki podczas nauki – ale cóż każdy jest tylko człowiekiem i odpowiada za siebie :P

Dla powtórki Voltati in Ca Rosina – z próbą gry aktorskiej, Colonesse – które z treningu na trening idzie gorze niż lepiej, ech.. gdzie te czasy?! Nawet koleżanka Puenty, która nas odwiedziła powiedziała, że w zeszłym roku było równiej i lepiej, ale jak widać starość nie radość :P :P

Na koniec Bi alte di Castiglia i Principessa – tu niektórym abonament na marudzenie się wyczerpał. Za tydzień nie ma zajęć, a za 2 spotykamy się na zajęciach technicznych z wyjściem po…

Voltati, wypustki, pachołki i inne dziwolągi

wtorek, 24 Listopad 2009

motyw_kolorystykaDzisiaj po krótkiej rozgrzewce i rozciąganiu takich części ciała, o których istnieniu niektórzy nie wiedzieli zabraliśmy się do tańca. na początek Brnale d’Ecosse – co by rozgrzać jeszcze wszystkie mięśnie, potem jak zwykle czas na technikę:
sekwencja sempio, sempio, ripresa, ripresa, doppio, doppio, continenza, continenza – wbrew pozorom nie została jeszcze przez wszystkich opanowana, ale jak to mawiają trening czyni mistrza…

Powtórzyliśmy Voltati in Ca Rosina, gdyż tydzień temu paru osób nie było na zajęciach. Poszło sprawniej. Jeszcze do 2 muzyki nie wychodzi, trzeba opanować pierwszą, ale damy radę. Przypominam o ramionkach w obrotach i o linii w środkowej części tańca!

Nadszedł czas i na Reale. Pod wpływem inspiracji Hrabiego zrobiłam ćwiczenie zadaniowe. Ogrodziliśmy uczestników pachołkami, a co niech nie wychodzą poza linię ;) Mieliśmy odnaleźć się na wyznaczonej przestrzeni – hmmm jednym szło lepiej, drugim gorzej, ale jeszcze to poćwiczymy. W końcu nie tańczy się samemu na scenie czy sali, ale z innymi ludźmi…
Na ograniczonej przestrzeni było też Collonesse – tutaj przeżyłam szok. Takiej żenady dawno nie widziałam, a to taki prosty taniec – chyba czekają nas jeszcze godziny ćwiczeń!!! :evil: W tym czasie niektórzy oddawali się odprężeniu na piłkach z wypustkami, by dać odpocząć kręgosłupom – a może nie tylko? Innym pobudzało to wyobraźnię, niektórych rpraszało w tańcu, a i tak chodziło o to by się utrzymać na piłce ;)

Na koniec Bi ale di Castiglia dla przypomnienia oraz jeszcze raz Voltati i w starym składzie ukochana Principessa. A Puenty opuściły nas by bujać gaciami na parkiecie w rytmie salsy… ;)

Za tydzień NOWY MIESIÄ„C :> i na pewno ćwiczymy to samo, dopóki nam nie wyjdzie bez omyłek!

Ponoć cierpliwy Asik

Principessa

piątek, 27 Marzec 2009

Wczoraj na treningu – po krótkiej i żywiołowej rozgrzewce do Branle d’Ecosse, ogłoszeniach parafialnych o pokazie i warsztatach zabraliśmy się do pracy. Dokończyliśmy naukę Principessy, powtórzyliśmy gruntownie Corone Gentile – jako jedne z tych tańców, które będą użyte w pokazie.

Ze względu na złe samopoczucie pani prowadzącej-wprowadzony został mały rygor, co by robić dokładnie to, o co proszę!

Specjalnie dla Puenty powtórzyliśmy Cupido ;) , dla innych Fortunosę i na koniec odprężyliśmy się przy Reale. Anecie idzie z zajęć na zajęcia coraz lepiej, reszta czasem zapomina, ale i to nadrobimy!

Po zajęciach niektózy udali się na urodziny siostry lub do domu, a reszta poprawiła humory po zajęciach w knajpie – przy herbacie …