Wpisy otagowane ‘Principessa’

Cupido wcale nie jest nudne!

piątek, 4 Listopad 2011

w środę na treningu XV-wiecznym, mimo małej frekwencji (całość liczyła 4 dzielne osóbki) humor nam dopisywał, mi szczególnie;) Po krótkiej rozgrzewce i przypomnieniu sobie Reale – jak niektórzy śmiałkowie twierdzą tańcu, który ciężko jest zapamiętać :P , a w nim nogi przecież same niosą… zabraliśmy się za powtórzenie dla Anett: Cupido i nauczenie tegoż tańca Rafała. W trakcie dołączyła Ela :) Cupido jest dostojnym tańcem, w którym można z łatwością wykonać każdy krok i cudownie go ograć. Muzyka jest bardzo charakterystyczna. Taniec wbrew opiniom nie jest nudny – trzeba się do niego po prostu przekonać :P
Po Cupido wprowadziliśmy Contrapasso i Saltarello by móc nauczyć Belriguardo. To już całkiem inna bajka. Muzyka jest szybka, wolna, szybka, wolniejsza ale potem szybsza. Cudowne zmiany tempa wprowadzały Anett w małe zawirowania, ale to tylko chwilowe – potem będzie coraz lepiej i zgodnie z życzeniem Eli – nauczymy też wersji na 3 osoby :)
By dać odpocząć nowej rekrutce zatańczyliśmy Choronę gentile na 3, a co.. też się da :D Potem jeszcze powtórka z naszego ukochanego Cupido i Cupido w przerwie na Principessę i powtórka Belriguardo dla utrwalenia, a by zmęczyć się do końca Fortunosa!
Tak oto pełni energii i w prawie pełnym składzie zostaliśmy na trening XVI wieczny…

1 trening XV-wieczny

poniedziałek, 10 Październik 2011

5 października po długiej przerwie odbyły się 1 zajęcia XV-wieczne. Grupka była nieliczna, ale pozwoliło nam się to skupić na zrobieniu konkretnych rzeczy. Po rozgrzewce, wprowadziłam krok contrapasso i nauczyłam Belriguardo na parę. Cieszymy się, że Magda i Marianna zawitały do nas w tym roku – mamy nadzieję, że zajęcia wpiszą się jako stałe pozycje w ich cotygodniowy program.  Dla Marianny Belriguardo było jako przypomnienie dawnego kursu w Krakowei, ale dla reszty było to coś nowego. Rafał narzekał, ze znowu trzeba robić małe kroczki – cóż taki urok tańca :P
Potem było jeszcze Amoroso – jako przypomnienie dla Magdy… trochę ćwiczeń na piva i doppia. BY dać zmęczonym umysłom odpocząć – zatańczyłam z Rafałem Principessę, a potem we 4 odtańczylismy Fortunosę.
By dopełnić zajęć an końiec była powtórka Belriguardo – by reszta mogła nauczyć za tydzień tych, którzy nie byli w środę. 12 października liczymy na większą frekwencję!

 

przed majówkowe pląsanie

czwartek, 28 Kwiecień 2011

Wczoraj na treningu XV-wiecznym szalał tłum ludzi;) Sama elita, czyli Klimek, Basia, Ela, Słodki (duchem i ciałem nietańczącym) – ale był! no i ja. Po krótkiej rozgrzewce przerwanej przez Pana z TVN-u, nie daliśmy za wygraną i poruszaliśmy się trochę. Na 1 rzut poszło przypominane na sucho Voltati,a potem do muzyki wolniejszej i do szybszej. Sami wiecie, która jest fajniejsza ;) Żeby pomylić trochę w głowach kolejny taniec na 3 czyli Spero -wyszło nawet całkiem, całkiem, mimo marudzenia o brzydkich obrotach na 1 doppio, które wcale nie wyglądają gejowsko :P
Potem przypomnienie Principessy – tutaj standardowo (przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie) dołączyła Ela :) taniec prosty nie jest, bo ma taką a nie inną muzykę i nie ma części powtarzalnych, ale właśnie to czyni go ładnym. Niektórzy usłyszeli co ten taniec przypomina ;) wystarczy się teraz tylko wczuć i będzie szło coraz lepiej, ale uwaga na rytm!
W takt galopujących koni Slodkiego i odgłosów walki tańczyliśmy Choronę gentile. Tutaj powtarzaliśmy taniec parę razy, bo przyznaję ja się myliłam i to wciąż i wciąż i wciąż ;P Ale potem dla odmiany była jeszcze Fortunosa, wprowadzenie ramionek do kroków :evil: coby utrudnić innym życie i na nowo Chorona. Tym razem poszło ładnie, a na zakończenie była jeszcze parę razy Principessa i korzystając, że grupa zaawansowana oglądała filmik zatańczyliśmy jeszcze raz voltati :D
Kolejny trening 4 maja po leniuchowaniu… :)

Przedświąteczne lenistwo

czwartek, 21 Kwiecień 2011

Podczas gdy nasza wspaniała sekcja tańców renesansowych lansowała się w Reducie (odbierając nam okrutnie Asika, więc nie miał kto marudzić, że krzywo), my, ich średniowieczni praprzodkowie, trenowaliśmy nasze tańce.

Niestety, co okazuje się ostatnio smutną regułą, frekwencja nie powalała – widocznie niektórzy złapali przedświątecznego lenia (albo w pocie czoła trzepali dywany… co jednak wydaje się nieco wątpliwe…) Ale trójka do Spero się zebrała! Zaczęliśmy od rozgrzewki, a potem przystąpiliśmy do powtarzania Spero właśnie.  Nie szło nawet tak źle i panowie nawet obracali się w odpowiednim momencie.

Jako, że była nas trójka (i, o dziwo, dwóch panów), postanowiłam wprowadzić coś nowego, co moglibyśmy zatańczyć we troje – Voltati in Ca Rosina. Taniec jest całkiem prosty i powtarzają się w nim pewne elementy ze Spero, największym problemem są podchwytliwe łańcuszki na końcu. Po przejściu ich „na sucho” okazało się, że wychodzą całkiem nieźle!! Po dodaniu wolniejszej muzyki wszystko wychodziło bez problemów, gorzej było z trochę szybszą wersją muzyki – ale to można jeszcze bez problemu wyćwiczyć.

W międzyczasie doszła do nas Ela i zatańczyła Voltati z chłopakami, a potem zmieniłyśmy układ na wersję z dwoma paniami i panem w środku – i znów nie było problemów.

Potem ćwiczyliśmy Choronę, ale niestety było sporo pomyłek i musieliśmy kilka razy powtarzać, aż nie wyszło w miarę poprawnie.

Jako, że powoli zbliżał się koniec treningu powtórzyliśmy z Rafałem to, czego uczyliśmy się zeszłym razem, czyli Principesse  i znów wyszły lekcje indywidualne (ale przynajmniej uczeń podatny na naukę ;) ). Po bezbłędnym odtańczeniu tańca pożegnaliśmy się wszyscy składając sobie życzenia.

W przyszłym tygodniu przystąpimy do intensywnego spalania kalorii przyjętych w czasie świątecznego obżarstwa. A tymczasem wesołych świąt!

Chorona, ach ta Chorona

czwartek, 24 Marzec 2011

Wbrew pozorom idzie nam coraz lepiej, ponieważ było wczoraj aż 8 osób i JA :P mogłam spokojnie pooglądać grupę z boku i powytykać błędy i nierówności. Całość wygląda już naprawdę nieźle. Co prawda linie trochę są koślawe, a ukłony i volty tondy nierówne, ale powoli wszyscy zaczynają zapamiętywać układ tańca :D Byłam naprawdę dumna, ale przecież tego nie powiem, bo potem będzie gorzej ;)

Poćwiczyliśmy też sekwencję kroków z Patienzy, tu wyszło na jaw, że dużo osób ma problemy z opanowaniem wolnego rytmu, za szybko dociąga ripresę lub ma inne mankamenty, Zdali test Ci, co zostali odrzuceni na bok, reszta powinna solidnie poćwiczyć.  Przetańczyliśmy wczoraj wszystkie „przeboje” Reale, Amoroso, Patienzę, Choronę, Pizocharę i Spero. Powoli możemy myśleć o tym by uczyć czegoś innego, aczkolwiek tańce, a szczególnie ich zapamiętanie przysparza niektórym spore trudności.

Starzy wyjadacze zatańczyli też Fortunosę i Principessę, szczególnie ten 2 taniec przydałoby się odświeżyć, ale nad tym popracujemy niedługo – mam przynajmniej taki chytry plan :>

za tydzień wszystkich pomęczy Basia, ale może ja też się zjawię, chociaż niech się wprawia, bo potem będzie maraton w maju ;)

Środa dla zuchwałych…

czwartek, 10 Luty 2011

Wczoraj był ostatni trening przed 3 tygodniową przerwą związaną z feriami zimowymi. Po krótkiej i treściwej rozgrzewce, obfitującej jak zwykle w małe kąśliwości, na tak zwane dogrzanie zatańczyliśmy Reale.

Potem ćwiczenie na technikę i nasze ukochane tedeschi :) Idzie coraz lepiej, a niektórzy mają ten krok już całkiem dobrze opanowany. Na treningu szalony tłum 11 osób, więc zabraliśmy się za Spero. Najpierw próba przypomnienia sobie na sucho a potem różne konfiguracje z muzyką. Mieliśmy też jedną 3 bardziej męską niż damską ;) Z Elą wyjaśniliśmy sobie nieścisłości związane z ostatnim saltarello i 2 riprezami podczas obserwacji jednego z tańczących setów. Co prawda nagminne jest nadal patrzenie w ziemię przez niektórych osobników jak i za wolne obracanie się na końcu w 1 doppio, ale i do tego dojdziemy :)

Potem nasz koronny taniec – Chorona Gentile, w wersji na 8 oraz na 3, bo my nawet na 3 damy radę :D 2 razy powtórka z lektorem i od wczorajszych zajęć ćwiczymy bez! Nie tylko tańcem rozwijać będziemy mięśnie, ale też i szare komórki. Naszej 3 szło super, w 8 dochodziło do małych zgrzytów, zwracania uwagi za kręcenie bączków bez powodu, tudzież do zapominania albo o ukłonie, albo o volcie tondzie:P Ale było nieźle, przynajmniej pary razy była linia – za co należy się stanowczo pochwała :) W przewie była tez i Principessa

ponieważ podkręciliśmy wczoraj tempo udało się także powtórzyć Pizocharę oraz Amoroso. A na koniec jeszcze raz Chorona bez lektora i Spero, a dla wytrwałych Chastelana :)
Szkoda tylko, że teraz 3 tygodnie bez ćwiczeń – oby zdobyte zdolności nie uległy przeterminowaniu ;)

Warto nadmienić…

środa, 2 Czerwiec 2010

…że wczoraj nie padało. A w każdym razie nie deszcz, bo ciśnienie (taka jest wersja dla prasy) wywowało ogólną senność.

Jak zwykle od jakiegoś czasu najwięcej uwagi pochłania Belriguardo. Przerobiliśmy już contrapasso w szeregu, contrapasso w rzędzie, contrapasso solo, contrapasso z lewej, contrapasso z prawej, contrapasso w sosie własnym… A potem saltarello. Ale podobno czasem wychodziło, więc może jeszcze coś z nas wyrośnie ;) .

Dalej było Gioioso – wyjściowo na trzy, z przejściem w trakcie tańca do wersji na dwa (z obowiązkowym ziewaniem), Chastelana (bez niespodzianek), Petit Riens (trzy osoby dają oszałamiającą możliwość komplikacji;)), Fortunosa, Fiore de Virtu, Principessa i Voltati (nie można nie wspomnieć o mistrzowskiej improwizacji Puenty gdzieś w połowie:D).

Warto odnotować: Asik pochwaliła nas aż kilka razy :) .

Siedmioro ludzi i duch

środa, 26 Maj 2010

Ponieważ autorce się spóźniło i dotarła w samym środku Anello, przyjmuje na wiarę, że Amoroso też było.

Przyszło nas dzisiaj całkiem sporo – magiczna siódemka to akurat tyle, ile potrzeba, żeby wszystko zatańczyć, czasem z duchem (a właściwie prawie wszystko, bo nikt nie wywołał z zaświatów Pizochary), a czasem z wybranym tancerzem na ławce rezerwowych.

Najwięcej uwagi pochłonęło Belriguardo – niestety, wbrew nazwie Asik nie daje się nabrać na piękne oczy i próbuje wydobyć z nas równe contrapasso. Podobno nawet wyszło, ale trudno się zorientować, bo za dużo uwagi pochłania kierunek zwrotu następującego zaraz potem ;-) .

Oprócz tego przećwiczyliśmy Voltati, Chastelanę i Fortunosę, przegalopowaliśmy Petit Riens (pisane też czasem przez V – jeżeli ktoś wie, dlaczego, niech się przyzna;), powłóczyliśmy saltarellami w Fiore de Virtu. Było też Gioioso na parę, urozmaicone nie uwzględnionym w traktacie (zapewne przez zwykłe niedopatrzenie) ziewaniem.

Na koniec Asik zapytala, co chcemy. Ja wybrałam frytki, Basia ptysie, a Aneta Principessę.2/3  życzeń zostało spełnionych. Sami zgadnijcie, które (albo które nie) ;) .

wtorek, 15 Grudzień 2009

dzisiaj nauczyliśmy się nowego tańca, mimo oporów ze strony co po niektórych, że skoro taniec mi się podoba to innym pewnie nie. Gdy skończyły się narzekania to i piva szły lepiej ;) Zatańczyliśmy Pizocharę na 8 osób. Panowie oglądali Panie i na odwrót ;) Potem usłyszałam, że to jaki poziom ma moja grupa wynika z mojej własnej winy i drobnej pomyłki podczas nauki – ale cóż każdy jest tylko człowiekiem i odpowiada za siebie :P

Dla powtórki Voltati in Ca Rosina – z próbą gry aktorskiej, Colonesse – które z treningu na trening idzie gorze niż lepiej, ech.. gdzie te czasy?! Nawet koleżanka Puenty, która nas odwiedziła powiedziała, że w zeszłym roku było równiej i lepiej, ale jak widać starość nie radość :P :P

Na koniec Bi alte di Castiglia i Principessa – tu niektórym abonament na marudzenie się wyczerpał. Za tydzień nie ma zajęć, a za 2 spotykamy się na zajęciach technicznych z wyjściem po…

Voltati, wypustki, pachołki i inne dziwolągi

wtorek, 24 Listopad 2009

motyw_kolorystykaDzisiaj po krótkiej rozgrzewce i rozciąganiu takich części ciała, o których istnieniu niektórzy nie wiedzieli zabraliśmy się do tańca. na początek Brnale d’Ecosse – co by rozgrzać jeszcze wszystkie mięśnie, potem jak zwykle czas na technikę:
sekwencja sempio, sempio, ripresa, ripresa, doppio, doppio, continenza, continenza – wbrew pozorom nie została jeszcze przez wszystkich opanowana, ale jak to mawiają trening czyni mistrza…

Powtórzyliśmy Voltati in Ca Rosina, gdyż tydzień temu paru osób nie było na zajęciach. Poszło sprawniej. Jeszcze do 2 muzyki nie wychodzi, trzeba opanować pierwszą, ale damy radę. Przypominam o ramionkach w obrotach i o linii w środkowej części tańca!

Nadszedł czas i na Reale. Pod wpływem inspiracji Hrabiego zrobiłam ćwiczenie zadaniowe. Ogrodziliśmy uczestników pachołkami, a co niech nie wychodzą poza linię ;) Mieliśmy odnaleźć się na wyznaczonej przestrzeni – hmmm jednym szło lepiej, drugim gorzej, ale jeszcze to poćwiczymy. W końcu nie tańczy się samemu na scenie czy sali, ale z innymi ludźmi…
Na ograniczonej przestrzeni było też Collonesse – tutaj przeżyłam szok. Takiej żenady dawno nie widziałam, a to taki prosty taniec – chyba czekają nas jeszcze godziny ćwiczeń!!! :evil: W tym czasie niektórzy oddawali się odprężeniu na piłkach z wypustkami, by dać odpocząć kręgosłupom – a może nie tylko? Innym pobudzało to wyobraźnię, niektórych rpraszało w tańcu, a i tak chodziło o to by się utrzymać na piłce ;)

Na koniec Bi ale di Castiglia dla przypomnienia oraz jeszcze raz Voltati i w starym składzie ukochana Principessa. A Puenty opuściły nas by bujać gaciami na parkiecie w rytmie salsy… ;)

Za tydzień NOWY MIESIÄ„C :> i na pewno ćwiczymy to samo, dopóki nam nie wyjdzie bez omyłek!

Ponoć cierpliwy Asik