Wpisy otagowane ‘Pizochara’

Chorona, ach ta Chorona

czwartek, 24 Marzec 2011

Wbrew pozorom idzie nam coraz lepiej, ponieważ było wczoraj aż 8 osób i JA :P mogłam spokojnie pooglądać grupę z boku i powytykać błędy i nierówności. Całość wygląda już naprawdę nieźle. Co prawda linie trochę są koślawe, a ukłony i volty tondy nierówne, ale powoli wszyscy zaczynają zapamiętywać układ tańca :D Byłam naprawdę dumna, ale przecież tego nie powiem, bo potem będzie gorzej ;)

Poćwiczyliśmy też sekwencję kroków z Patienzy, tu wyszło na jaw, że dużo osób ma problemy z opanowaniem wolnego rytmu, za szybko dociąga ripresę lub ma inne mankamenty, Zdali test Ci, co zostali odrzuceni na bok, reszta powinna solidnie poćwiczyć.  Przetańczyliśmy wczoraj wszystkie „przeboje” Reale, Amoroso, Patienzę, Choronę, Pizocharę i Spero. Powoli możemy myśleć o tym by uczyć czegoś innego, aczkolwiek tańce, a szczególnie ich zapamiętanie przysparza niektórym spore trudności.

Starzy wyjadacze zatańczyli też Fortunosę i Principessę, szczególnie ten 2 taniec przydałoby się odświeżyć, ale nad tym popracujemy niedługo – mam przynajmniej taki chytry plan :>

za tydzień wszystkich pomęczy Basia, ale może ja też się zjawię, chociaż niech się wprawia, bo potem będzie maraton w maju ;)

Środowe marudy

czwartek, 17 Marzec 2011

Wczoraj na zajęciach z XV-wieku było 8 osób, w tym spóźniony Puenta :P , który wcześniej ćwiczył swoje talenta kucharskie. Po krótkiej rozgrzewce i nowych ćwiczeniach na mięśnie brzucha – na powtórkę Reale, Reale, Reale – bo co niektórzy mylili się już an samym początku. Potem Amoroso -o niebo lepiej.

Gdy dołączył Puenta – Chorona Gentile na sucho, potem parę razy na mokro bez lektora. Zaczyna wychodzić coraz lepiej, nawet czasem pojawiają się linie. ;)
Była też powtórka wisielców,, czyli Patienzy. Pomimo chęci wprowadzenie małego urozmaicenia w tempie tańca – zostałam zlinczowana, łapki mi opadły i zostało wszystko po staremu – bo brak ducha eksperymentu w narodzie!

Było też Spero, gdzie niektórym strasznie się spieszy, Pizochara, znowu Chorona, a dla starych :P przypomnienie Fortunosy.

 

Środa dla zuchwałych…

czwartek, 10 Luty 2011

Wczoraj był ostatni trening przed 3 tygodniową przerwą związaną z feriami zimowymi. Po krótkiej i treściwej rozgrzewce, obfitującej jak zwykle w małe kąśliwości, na tak zwane dogrzanie zatańczyliśmy Reale.

Potem ćwiczenie na technikę i nasze ukochane tedeschi :) Idzie coraz lepiej, a niektórzy mają ten krok już całkiem dobrze opanowany. Na treningu szalony tłum 11 osób, więc zabraliśmy się za Spero. Najpierw próba przypomnienia sobie na sucho a potem różne konfiguracje z muzyką. Mieliśmy też jedną 3 bardziej męską niż damską ;) Z Elą wyjaśniliśmy sobie nieścisłości związane z ostatnim saltarello i 2 riprezami podczas obserwacji jednego z tańczących setów. Co prawda nagminne jest nadal patrzenie w ziemię przez niektórych osobników jak i za wolne obracanie się na końcu w 1 doppio, ale i do tego dojdziemy :)

Potem nasz koronny taniec – Chorona Gentile, w wersji na 8 oraz na 3, bo my nawet na 3 damy radę :D 2 razy powtórka z lektorem i od wczorajszych zajęć ćwiczymy bez! Nie tylko tańcem rozwijać będziemy mięśnie, ale też i szare komórki. Naszej 3 szło super, w 8 dochodziło do małych zgrzytów, zwracania uwagi za kręcenie bączków bez powodu, tudzież do zapominania albo o ukłonie, albo o volcie tondzie:P Ale było nieźle, przynajmniej pary razy była linia – za co należy się stanowczo pochwała :) W przewie była tez i Principessa

ponieważ podkręciliśmy wczoraj tempo udało się także powtórzyć Pizocharę oraz Amoroso. A na koniec jeszcze raz Chorona bez lektora i Spero, a dla wytrwałych Chastelana :)
Szkoda tylko, że teraz 3 tygodnie bez ćwiczeń – oby zdobyte zdolności nie uległy przeterminowaniu ;)

Środowe pląsy

czwartek, 23 Grudzień 2010

Wczoraj na treningi w okrojonym częściowo składzie, ale za to jakim ;)   zrobiliśmy rozgrzewkę do irlandzko-nieirlandzkiej muzyczki, tupiąc nóżką, machając główką i rękami. Dla rozluźnienia mięśni i dodania wiary w taniec zatańczyliśmy Reale, potem szybkie przypomnienie Amoroso na sucho i ćwiczenie męskich solówek, bo Paniom wychodzi dobrze :D Dalej Pizochara z duchem, wężyk wychodził wczoraj bardzo dobrze i rozchodzenie się par w ripresach na boki prawie idealnie! :) Nastąpił wyraźny postęp po zeszłym tygodniu, gdy wałkowaliśmy tylko ten taniec.
Ponieważ grupa radziła sobie wczoraj doskonale, nie trzeba było nawoływać o porządek – powtórzyliśmy również Choronę Gentile – naszego tasiemca, który był nowością dla Przemka. Przy pomocy Natalii i Asi z obu stron szło bardzo dobrze.  Trochę podpowiedzi i o dziwno przerobiliśmy cały taniec. Nawet obroty z ramionkami równolegle były w porządku, a linie wychodziły jak nigdy. Co oznacza, że jak się czasem pokrzyczy, to tylko później pomaga :P

W nagrodę była czekolada, ale niektórzy nią pogardzili :( Nie mniej jednak rozstaliśmy się w pogodnych nastrojach, nikogo nie przepraszając, a wręcz życząc sobie zgodnie z tradycją smacznego jajka i mokrego dyngusa! :P
Kolejne zajęcia 5 stycznia!

czwartek, 16 Grudzień 2010

Na dzisiejszym treningu królowały ćwiczenia techniki, której nam, niestety, wciąż brak. W sumie było nas 10 osób, więc szansa, że niektórzy nie pozostaną bardzo w tyle (chociaż niektórzy wciąż są spóźnialscy…)

Po rozgrzewce zabraliśmy się zatem do ćwiczenia sekwencji kroków. Na początku nie mogliśmy znaleźć odpowiedniej muzyki, bo raz za wolna, raz za szybka, raz niezbyt dobrze akcentowany rytm…  A więc było do liczenia bez muzyki i z różnymi kombinacjami.

Szło ciężko.

Potem było jeszcze ciężej – tańczyliśmy Amoroso (to jeszcze nie było takie złe), następnie Pizocharę… i tu już nastąpiła porażka  ;) Cały taniec dosłownie się rozsypał. A przecież kroki nie są takie trudne, wystarczy się tylko skupić i pamiętać o odstępach… Na szczęście po przetańczeniu tańca x razy i przećwiczeniu trudniejszych elementów wyszło już  w miarę dobrze. Oby prędkość postępów nagle się nie zmniejszyła!

A na koniec to już tylko rekreacyjne Reale ;)

Pada śnieg, ciąg dalszy…

czwartek, 2 Grudzień 2010

W tym tygodniu liczebność naszej grupy zdziesiątkowały zapewne obfite opady śniegu – a przynajmniej to niezła wymówka dla leniuszków.

Ci, którzy bohatersko dotarli na trening, a była nas w sumie szóstka,  mieli okazję poćwiczyć technikę. Zaczęło się od powtórzenia Amoroso, potem kroki piva i saltarello do jakże uroczej muzyki przenoszącej nas na statek piracki na Karaibach :D I tu niektórzy muszą jeszcze poćwiczyć,  żeby w tańcu nie wychodziła polka.

Była Chorona, tym razem na czwórkę z „roszadą papieską”  (no wiecie, taka „rybka”… ), która nawet zaczyna nieco zapadać w pamięć bez lektora, ale wciąż mamy dziury w pamięci i każdy pamięta co innego. Cóż, może kiedyś wszystkim uda się zapamiętać tak samo… ;)

Dalej Reale oraz  Pizochara z fantomami, która wyszła nam dramatycznie źle i śmiesznie zarazem – wyglądaliśmy niczym kulawe łosie na rykowisku…

Ćwiczyliśmy też układ kroczków do muzyki z „Requiem for a dream”, a każdy słyszał inny rytm… przekonaliśmy się, że da się na wiele sposobów

Na koniec część grupy miała tańczyć Reale solo, jednak nowa spódnica Asika zwyciężyła i pochłonęła większość uwagi :D

Ciastolana

środa, 24 Marzec 2010

Wczoraj na treningu mieliśmy ze Słodkim lekko uszczypliwy humor :) A co, w końcu przyszła wiosna to i wszystkim więcej się chce. Zdziwienie wywołało parę ćwiczeń na rozgrzewce, usłyszałam nawet pytanie: „jak Ty to robisz?” Nie wiem, po prostu samo wychodzi.

Było nas aż 8 osób, więc powtórzyliśmy Pizocharę. Za 3 razem wyszło nawet równo. Choć liczenie 11 doppi przyprawia co niektórych o zawroty głowy. Specjalnie dla Puentów ćwiczyliśmy Chastelanę. Tu obrót nie w tę stronę, za szybkie ripresy albo nieładne continenze, ale może kiedyś będzie dobrze ;)

Gosia denerwowała się, że Puenta na nią nie patrzy, ale w końcu będzie patrzył do końca życia – raz może sobie odpuścić ;) Dla powtórki: Fortunosa, Fiore de Vertu, Voltati a dla wytrwałych na zakończenie Anello.

Na zakończenie poszliśmy na urodzinowe piwo z Baśkiem, której jeszcze raz życzymy… ona wie czego :D

Pachołek :)

środa, 20 Styczeń 2010

Wczoraj po udoskonaleniu sprzętu Ruraka odbyła się rozgrzewka. Trochę rozciągania, biegania, skakania (tutaj niektórzy mówili, że coś im się chce… ale nie zdradzę).  Miało być Voltati na początek, ale przyszła Ela więc zaczęliśmy od Reale. Potem z Elą już Voltati, w między czasie dołączyła Agnieszka.  A ponoć trening zaczynamy od 18 :P
W powiększonym składzie ćwiczyliśmy kroki, w 2 liniach – co by nikt od siebie nie zgapiał :P I wyszło szydło z worka – ripresy dociągamy na 4 a w Volcie tondzie obrót na raz i ma być ładny trójkąt :evil:
Do Fiore de Vertu zabrakło nam jednej osoby, więc zaprosiliśmy do zabawy pachołka. Szło mu całkiem nieźle, choć saltarella nie wychodziły równo;) Rurak chciał się wykazać, więc przechwycił pachołka w Pizocharze. Nie wiem czy wyszło mu to na zdrowie, bo wszyscy kopali jego panią i trzeba było ją ciągle zabierać z miejsca :P

Rurrrrakk…

wtorek, 12 Styczeń 2010

Dzisiaj był zły dzień prowadzącej. Na początku pojawiły się tylko 3 osoby – tylko albo aż. Tym punktualnym dziękuję za przybycie :)
Nie było pełnej werwy i szału rozgrzewki, ale rozciąganie przy kąśliwych złośliwościach i liczeniu palców :P Gdy już zabieraliśmy się za powtórzenie Volatati in Ca Rosina – dołączyła Basiek i Ela. Całość na dwie trójki szła całkiem nieźle, tu i ówdzie można by to jeszcze podciągnąć. W trakcie doszła jeszcze Agnieszka i szybko wchodząc w taniec musiała się połapać, która to prawa a która lewa. Dalej Amoroso, w różnych konfiguracjach – choć Basiek nie chciała wymieniać Ruraka, więc został Panią :P Ale jak tańczyliśmy w mercedesie, był na powrót sobą :( Dlatego potem było Reale, gdzie Basia – tym razem bez Słodkiego prowadziła korowód. Zakończyła dygresją, że może uszyje sobie strój męski, ale to wtedy grał by Markizę?!

Próbowaliśmy wyrównać linie w Fiore de Vertu, a potem już całkowicie gubiliśmy się w Pizocharze…

Z motywacją w tle…

środa, 6 Styczeń 2010

Wczoraj po skocznej rozgrzewce na dobicie mięśni Branle d’Ecosse oraz mój ukochany (nie wiedzieć czemu ;) ) Branle l’Official.  Ten 2 spotkał się z różnymi reakcjami, padło nawet stwierdzenie, że wyglądamy jak dzieci w przedszkolu – ale czyż nie był to piękny okres?! :>

Powtórzyliśmy Pizocharę, gdzie niektórzy zapominają, że ripresy są na zewnątrz ;) Amoroso – szło całkiem sprawnie, gdyby nie to gnieżdżenie się w kupie. Fiore de Vertu wymaga dopracowania, nie wszyscy słyszą strunki nie równają do lini. Ciekawe, że szybsze tańce sprawiają mniej problemu niż te, gdzie muzyka zwalnia i trzeba wszystko wytanczyć, przeciągnąć i z gracją wykonać }:-) PORACUJEMY też i nad tym.

Collonese nadal jest tragedią :( A Voltati w zależności od zestawu… W ramach motywacji został wysłany filmik – dyskusję podjeto, więc za tydzień więcej wałkowania … SAMI CHCIELIŚCIE :>>>>>