Na zajęciach we wtorek czekała mnie niespodzianka – miałem pełnić obowiązki prowadzącego. Niezmiernie ucieszyłem się z tego i mimo pogody nakłaniającej do leniwego wylegiwania się pod chmurką, byłem zdeterminowany by porządnie przetrenować parę tańców.
Przy Laurze Suave okazało się, że nieobecność obu pań prowadzących pozytywnie wpływa na jakość wykonania popisu przez panów
Wszystko wyszłoby idealnie już za pierwszym razem, gdybym sam się nie pomylił ![]()
Kilkukrotnie przetańczyliśmy So Ben Mi Chi Cha Buon Tempo, rozwialiśmy drobne wątpliwości przy Leggiadrze Marinie i… polegliśmy na Alemanie. Co tu dużo mówić, Alemana leży i kwiczy i porządne przypomnienie przyda się nam wszystkim
Wpisy otagowane ‘Laura Suave’
Podrygi wtorkowe
środa, 8 Kwiecień 2009Wizytacja
poniedziałek, 23 Marzec 2009W niedzielę zostaliśmy zaskoczeni niespodziewanymi wizytami. Po pierwsze przyszedł Jaśkowski, który od dłuższego czasu był namawiany na przyjście na zajęcia- w końcu się zdecydował, ale udało się nam go namówić tylko na zatańczenie na koniec zajęć Scotch Capa. Grugą niespodzianką był….. szczeniaczek, którego Asia i Karol dostali w sobotę i bali się zostawić go w domu samego. Maleństwo jest śliczne i zachowywało się baaaardzo grzecznie, hołubione przez kolejne ciotki i wujów, którzy akurat mieli przerwę w tańcach. A tańczyliśmy So Bien Mi…, Laurę i Alta Reginę – tu problematyczny jest łańcuszek- jakoś nie pasuje do ustawienia, trzeba porównać z deutsche wersją. Ale największym problemem było jednak wymyślenie imienia dla psinki (suni)- gajarda, volta czy ripreza…. propozycje prosimy nadsyłać do właścicieli ![]()
Ogólne rozprężenie spowodowane było nie tylko gośćmi, ale też spóźnieniem Asika, która sztafirowała się i spóźniła pół godziny a miała sprzet grający po czwartkowych zajęciach ( z korych brak wpisu… ]:->). I wspomnę tylko, że po zajęciach uciekła szybciutko… na jakieś tajne spotkanie……
So Bien po raz …
środa, 11 Marzec 2009Wczoraj na treningu zrobiliśmy trochę bardziej męczącą rozgrzewkę niż zwykle i zabraliśmy się do pracy. Specjalnie dla hrabiego powtórzyliśmy branle d’Ecosse – tam naprawdę wszystko słychać w muzyce!
Z Rurakiem zastanawiamy się czy nie podkręcić muzyki by była szybsza!
Potem powtórzyliśmy So Bien … i zatańczyliśmy do 3 różnych muzyk, w ramach wycisku ćwiczyliśmy Chiara Stellę ze szczególnym zwróceniem uwagi na trabuchetta, które należy NASKAKIWAĆ i nie kręcić bioderkami przy tym
Po małej wprawce technicznej powtórzyliśmy Passo E Mezzo, żeby dobić pamięć i nasze nóżki oraz tańczyliśmy Laurę Suavę! Idzie coraz lepiej, ale solówki Panów wymagają wyszlifowania!
Na koniec odprężyliśmy się przy zbieraniu Patyczków, czyli Picking Up the Sticks. W niedzielę bierzemy się za ostrzejsze ćwiczenie techniki }:-)
Wtorkowa Lura
środa, 28 Styczeń 2009Relacja z wczorajszych zajęć napisana przez Asię:
Okazało się, że wszyscy są chorzy, skręceni albo pracują. W związku z tym na trening przyszły tłumy w liczbie sztuk 4 (cztery).
Była nawet rozgrzewka! Rozciąganie, poklepywanie, masowanie i głaskanie w parach. Potańczyliśmy Lurę (do… znudzenia). Jest jeden magiczny moment w którym wszyscy zapominają co jest dalej. A w którym miejscu? Oczywiście po corrinto.
Ale już wszystko ładnie opanowane (wielkie oko Żukowej patrzy)!:) Nauczyliśmy też Iwonę La Bataglii. Dla relaksu zatańczyliśmy obie wersje Parkinsona (z wyraźnym zaakcentowaniem koników!). A na koniec Rurak włączył nam Infected Mushroom