Wpisy otagowane ‘La Castellana’

La Castellana na XVI wiek

czwartek, 10 Listopad 2011

Po krótkiej tupanej rozgrzewce rzuciliśmy Rafała na głębokie wody, czyli zatańczyliśmy Gagliardę di Spagna bez przypominania na sucho. Chwyt okazał się strzałem w 10! Poszło gładko – głowa zaczyna współgrać z nogami :D Co prawda 1 przetańczenie wymagało powtórzenia fragmentu od Refrenu bez Continenz, ale nie ma to to tamto – jest dużo lepiej i możemy teraz wałkować cały taniec! :)

W przewie dla zaawansowanyhc- Bartek, Hrabia, Anett i ja – Ansalone na 4.

Potem to samo zrobiliśmy z Bassą Toscaną! Tu bym miała kilka uwag: ręcę mają być trzymane mocno, a nie flaki – bo inaczej plaski nie wychodzą :P Ale tak to mogło być ;) Jako, że szkolimy nowe nabytki w grupie były też ćwiczenia z techniki (coś, co Asiki lubią najbardziej :D ) Po kole sekwencja spezzat, passo, passo,spezzato-pas:P Były ripresy, trabuchetta – z cennymi wskazówkami jak należy ćwiczyć w domu by poczuć i wyrobić sobie odpowiedni mięśnie, doszło też spezzato w obrocie i cadenza.

W ćwiczeniach technicznych sprytnie przemyciliśmy fragment z nowego tańca jakże przeze mnie wyczekiwanego – Ciastolany, czyli wersji La Castellany na XVI wiek. To urocza Cascarda, w której powtarza się długi refren. Ja swoją misję wypełniłam! Obiecałam, że to będzie i dotrzymałam słowa:) Zatańczyliśmy parę razy do muzyki nr 1 i do muzyki numer 2 z zamianą par. Z Bartkiem dorobiliśmy historię do tańca o niezdecydowanym kliencie kupującym warzywa :P ;) Trening był owocny w różne dziwne moje pomysły na przedstawienia – rzucane w eter. Kto wie, może najdzie nas większa wena spiszemy to i rzeczywiście coś z tego powstanie ;)

Na koniec było jeszcze Ansalone na 4, gagliarda korowodowa i Galiarda Lyfyfyfy  – zwana przez Bartka Gagliardą Lisfeltine.