Wpisy otagowane ‘Fortunosa’

F jak Fiździpołki

czwartek, 10 Listopad 2011

wczorajszy trening zasponsorowała literka F jak Fiździpołek :P dla tych, którzy nie wiedzą cóż to jest – to wynik około 5 minutowej no może 6-cio wymiany zdań pomiędzy Basieńką, Elą, Marianną i mną na temat zachodzenia do tyłu:P w Belriguardo Nouvo. Tak, tak, była nas cała chmara osób – wreszcie !:)  Ale o tym zaraz… lekko spóźniona ( mi też się czasem zdarza :P ) poprowadziłam rozgrzewkę. Słodki ponarzekał, że czuje przerwę – tu i tam go strzyka, jak to przystało na życie tetryka ;) Rozpoczęliśmy hucznie od Reale, by potem powtórzyć Belriguardo na parę. Wersja na sucho, potem na mokro i z muzyczką parę razy., ba nawet z zamianą partnerów. Choć właściwie partnerzy sami się zamienili – nie dali szansy wyboru kobietom :( W trakcie dołączyła Ela. Dla rozluźnienia i przypomnienia ulubiony taniec Rafała – CUPIDO :P i na jego prośbę za tydzień – będzie go więcej :evil:

Potem by wszystkim się wszystko pomieszało wprowadziłam wersję Belriguardo na 3 osoby czyli Belriguardo Nouvo.  I tu się zaczęło.. mała, szybka, lecz treściwa wymiana zdań o fiździpołkach, czy iść w lewo od lewej do tyłu czy od lewej w prawo z zakrętasem :P Wyszło że takim łukiem z wykręceniem – czyli fiździpołkiem ku niezadowoleniu panów. To nie koneic przygód – problemy były tez przy zamianie miejsc w saltarello, lecz humor się poprawił, gdy Marianna wyjaśniła jak dyplomowany pedagog, że to po prostu jest trudne:)
Na koniec jeszcze Chorona Gentile – tutaj mistrzem okazał się Klimek, który jako jedyny nie zapomniał kroków i w odpowiednim momencie nadgonił i wskazał nam co mamy robić! nic tylko pogratulować :) Ja również chylę czoła dla mojego zdolnego ucznia! Zaraz przerośnie mistrza i będzie sam prowadził treningi, a ja przejdę na zasłużoną emeryturę! :D :P
Była tez Fortunosa razy 2 i na zakończenie Belriguardo na parę!

Cupido wcale nie jest nudne!

piątek, 4 Listopad 2011

w środę na treningu XV-wiecznym, mimo małej frekwencji (całość liczyła 4 dzielne osóbki) humor nam dopisywał, mi szczególnie;) Po krótkiej rozgrzewce i przypomnieniu sobie Reale – jak niektórzy śmiałkowie twierdzą tańcu, który ciężko jest zapamiętać :P , a w nim nogi przecież same niosą… zabraliśmy się za powtórzenie dla Anett: Cupido i nauczenie tegoż tańca Rafała. W trakcie dołączyła Ela :) Cupido jest dostojnym tańcem, w którym można z łatwością wykonać każdy krok i cudownie go ograć. Muzyka jest bardzo charakterystyczna. Taniec wbrew opiniom nie jest nudny – trzeba się do niego po prostu przekonać :P
Po Cupido wprowadziliśmy Contrapasso i Saltarello by móc nauczyć Belriguardo. To już całkiem inna bajka. Muzyka jest szybka, wolna, szybka, wolniejsza ale potem szybsza. Cudowne zmiany tempa wprowadzały Anett w małe zawirowania, ale to tylko chwilowe – potem będzie coraz lepiej i zgodnie z życzeniem Eli – nauczymy też wersji na 3 osoby :)
By dać odpocząć nowej rekrutce zatańczyliśmy Choronę gentile na 3, a co.. też się da :D Potem jeszcze powtórka z naszego ukochanego Cupido i Cupido w przerwie na Principessę i powtórka Belriguardo dla utrwalenia, a by zmęczyć się do końca Fortunosa!
Tak oto pełni energii i w prawie pełnym składzie zostaliśmy na trening XVI wieczny…

1 trening XV-wieczny

poniedziałek, 10 Październik 2011

5 października po długiej przerwie odbyły się 1 zajęcia XV-wieczne. Grupka była nieliczna, ale pozwoliło nam się to skupić na zrobieniu konkretnych rzeczy. Po rozgrzewce, wprowadziłam krok contrapasso i nauczyłam Belriguardo na parę. Cieszymy się, że Magda i Marianna zawitały do nas w tym roku – mamy nadzieję, że zajęcia wpiszą się jako stałe pozycje w ich cotygodniowy program.  Dla Marianny Belriguardo było jako przypomnienie dawnego kursu w Krakowei, ale dla reszty było to coś nowego. Rafał narzekał, ze znowu trzeba robić małe kroczki – cóż taki urok tańca :P
Potem było jeszcze Amoroso – jako przypomnienie dla Magdy… trochę ćwiczeń na piva i doppia. BY dać zmęczonym umysłom odpocząć – zatańczyłam z Rafałem Principessę, a potem we 4 odtańczylismy Fortunosę.
By dopełnić zajęć an końiec była powtórka Belriguardo – by reszta mogła nauczyć za tydzień tych, którzy nie byli w środę. 12 października liczymy na większą frekwencję!

 

przed majówkowe pląsanie

czwartek, 28 Kwiecień 2011

Wczoraj na treningu XV-wiecznym szalał tłum ludzi;) Sama elita, czyli Klimek, Basia, Ela, Słodki (duchem i ciałem nietańczącym) – ale był! no i ja. Po krótkiej rozgrzewce przerwanej przez Pana z TVN-u, nie daliśmy za wygraną i poruszaliśmy się trochę. Na 1 rzut poszło przypominane na sucho Voltati,a potem do muzyki wolniejszej i do szybszej. Sami wiecie, która jest fajniejsza ;) Żeby pomylić trochę w głowach kolejny taniec na 3 czyli Spero -wyszło nawet całkiem, całkiem, mimo marudzenia o brzydkich obrotach na 1 doppio, które wcale nie wyglądają gejowsko :P
Potem przypomnienie Principessy – tutaj standardowo (przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie) dołączyła Ela :) taniec prosty nie jest, bo ma taką a nie inną muzykę i nie ma części powtarzalnych, ale właśnie to czyni go ładnym. Niektórzy usłyszeli co ten taniec przypomina ;) wystarczy się teraz tylko wczuć i będzie szło coraz lepiej, ale uwaga na rytm!
W takt galopujących koni Slodkiego i odgłosów walki tańczyliśmy Choronę gentile. Tutaj powtarzaliśmy taniec parę razy, bo przyznaję ja się myliłam i to wciąż i wciąż i wciąż ;P Ale potem dla odmiany była jeszcze Fortunosa, wprowadzenie ramionek do kroków :evil: coby utrudnić innym życie i na nowo Chorona. Tym razem poszło ładnie, a na zakończenie była jeszcze parę razy Principessa i korzystając, że grupa zaawansowana oglądała filmik zatańczyliśmy jeszcze raz voltati :D
Kolejny trening 4 maja po leniuchowaniu… :)

Chorona, ach ta Chorona

czwartek, 24 Marzec 2011

Wbrew pozorom idzie nam coraz lepiej, ponieważ było wczoraj aż 8 osób i JA :P mogłam spokojnie pooglądać grupę z boku i powytykać błędy i nierówności. Całość wygląda już naprawdę nieźle. Co prawda linie trochę są koślawe, a ukłony i volty tondy nierówne, ale powoli wszyscy zaczynają zapamiętywać układ tańca :D Byłam naprawdę dumna, ale przecież tego nie powiem, bo potem będzie gorzej ;)

Poćwiczyliśmy też sekwencję kroków z Patienzy, tu wyszło na jaw, że dużo osób ma problemy z opanowaniem wolnego rytmu, za szybko dociąga ripresę lub ma inne mankamenty, Zdali test Ci, co zostali odrzuceni na bok, reszta powinna solidnie poćwiczyć.  Przetańczyliśmy wczoraj wszystkie „przeboje” Reale, Amoroso, Patienzę, Choronę, Pizocharę i Spero. Powoli możemy myśleć o tym by uczyć czegoś innego, aczkolwiek tańce, a szczególnie ich zapamiętanie przysparza niektórym spore trudności.

Starzy wyjadacze zatańczyli też Fortunosę i Principessę, szczególnie ten 2 taniec przydałoby się odświeżyć, ale nad tym popracujemy niedługo – mam przynajmniej taki chytry plan :>

za tydzień wszystkich pomęczy Basia, ale może ja też się zjawię, chociaż niech się wprawia, bo potem będzie maraton w maju ;)

Środowe marudy

czwartek, 17 Marzec 2011

Wczoraj na zajęciach z XV-wieku było 8 osób, w tym spóźniony Puenta :P , który wcześniej ćwiczył swoje talenta kucharskie. Po krótkiej rozgrzewce i nowych ćwiczeniach na mięśnie brzucha – na powtórkę Reale, Reale, Reale – bo co niektórzy mylili się już an samym początku. Potem Amoroso -o niebo lepiej.

Gdy dołączył Puenta – Chorona Gentile na sucho, potem parę razy na mokro bez lektora. Zaczyna wychodzić coraz lepiej, nawet czasem pojawiają się linie. ;)
Była też powtórka wisielców,, czyli Patienzy. Pomimo chęci wprowadzenie małego urozmaicenia w tempie tańca – zostałam zlinczowana, łapki mi opadły i zostało wszystko po staremu – bo brak ducha eksperymentu w narodzie!

Było też Spero, gdzie niektórym strasznie się spieszy, Pizochara, znowu Chorona, a dla starych :P przypomnienie Fortunosy.

 

Noworoczne pląsanie

czwartek, 6 Styczeń 2011

Na pierwszych zajęciach w Nowym Roku spotkaliśmy się w dobrych humorach. Widać, że Sylwester wszystkim się udał i tanecznym krokiem wstąpiliśmy w rok 2011. Po rozgrzewce, w trakcie której zostały wymienione opinie na różne ciekawe tematy (choć nie samymi kulkami człowiek żyje :P ) i chęcią rozbierania Przemka z jego koszulki by podarować ją Basi – zabraliśmy się do tańca.
Na pierwszy rzut Amoroso w 2 konfiguracjach, potem Reale… nie szło źle, więc przeszliśmy do Pinzochery. Szło bardzo dobrze, wszyscy w miarę równo, nikt nikogo nie wyprzedzał, ripresy do rytmu, jak widać dawanie uwag zdało rezultaty :)
Mówiłam, że krzyczenie czasem pomaga. Po pochwaleniu grupy, że jestem z nich dumna – rozkminialiśmy Choronę.
Niektóre momenty do poprawki, ale idealnie cały trening być nie może. :P   Dla rozluźnienia umysłów nowy narybek odpoczywał, a my zatańczyliśmy Fortunosę. A potem była Chorona po raz kolejny i kolejny, a jako że to tasiemiec trudny do zapamiętania, to i często będzie, bo łatwo się w nim pomylić i zapomnieć chociażby o 2 małych continenzach ;)

Za tydzień zajęć nie ma, więc najbliższa relacja planowana na 19 stycznia

zasłużony odpoczynek?

piątek, 2 Lipiec 2010

Na ostatnim wtorkowym treningu humor raczej nam dopisywał. Jednak pojawiły się głosy, że oto wreszcie można sobie odpocząć po roku wytężonej pracy… Mimo to wzięliśmy się do roboty i powtórzyliśmy tańce na kolejny już pokaz – jednak dziury w pamięci były, nawet po tych wielu miesiącach treningów. Dla wyszlifowania repertuaru dla składów trzyosobowych powtórzyliśmy tańce na pary i trójki – Rostiboli Gioioso, Bi alte, Berliguardo, Amoroso…  Może zabrakło trochę skupienia i motywacji, bo każdy obracał się w inną stronę i klękał na inne kolano – dopiero po uzgodnieniu wersji Bi alte zaczęło wyglądać spójnie.

Na dokładkę zatańczyliśmy jeszcze Fiore de Virtu, Fortunosę i  przetestowaliśmy nową muzykę do Anello, która przypadła nam bardzo do gustu – wszystkie kroki są dobrze zaakcentowane i nawet ci, którzy z rytmiką są na bakier i prawie nigdy nie słyszą „strunek” wiedzą, co kiedy zatańczyć.

No i nadszedł czas na rozstanie i szansa, byśmy od siebie trochę odpoczęli (ale nie na długo, znów zobaczymy się przecież na Grunwaldzie).Niektórzy już z niecierpliwością oczekują nowych treningów i mają nadzieję, że pełni zapału i chęci do pracy znów zaczniemy zgłębiać piętnastowieczne włoskie traktaty.

A tymczasem – wszystkim życzymy wspaniałych wakacji!!!

Wtorkowe wygibasy

czwartek, 17 Czerwiec 2010

We wtorek trening zaczęliśmy jeszcze przed salą. Od wygrzewania się na słońcu i plotkowania z Rurakiem, który wpadł pożyczyć Puencie strój. W trakcie rozgrzewki, gdzie było bieganie, skakanie, bieganie, skakanie i jeszcze raz bieganie nadszedł wspomniany wcześniej Puenta i kazaliśmy mu się rozbierać i przymierzać portki!
Rozbierał się w szatni, jako że miał slipki a nie bokserki, które w jego mniemaniu nie są sexy! Ale do rzeczy… czyli do tańca: na początek wypróbowaliśmy Amoroso do innej muzyki, która okazała się być ZŁAAAAAA, więc zatańczyliśmy do normalnej :)
Na specjalne życzenie Puenty przypomnieliśmy sobie Bialte di Castiglia. Szło całkiem nieźle, jak na odświeżanie tańca po tak długim czasie. Potem powtórka z Chastelany i Belriguardo – tutaj mieliśmy ćwiczenie kroków Contrapasso. Sam krok każdemu z osobna wychodzi ładnie, ale gdy stoimy w 3 – wszystko się miesza. Puenta podczas powtarzania sobie tańca został w grzeczny sposób posadzony na ławkę rezerwowych, by nie urazić jego dumny, że nic nie pamięta – czasami sprawdzę się też w roli pedagoga ;)
Potem same szlagiery: Fortunosa, Fiore de Vertu, Anello chyba też było, ale jakoś nie jestem tego pewna. A dla nadgorliwych na koniec jeszcze raz Bialte di Castiglia – w ramach przygotowywań do kolejnego pokazu :D

Warto nadmienić…

środa, 2 Czerwiec 2010

…że wczoraj nie padało. A w każdym razie nie deszcz, bo ciśnienie (taka jest wersja dla prasy) wywowało ogólną senność.

Jak zwykle od jakiegoś czasu najwięcej uwagi pochłania Belriguardo. Przerobiliśmy już contrapasso w szeregu, contrapasso w rzędzie, contrapasso solo, contrapasso z lewej, contrapasso z prawej, contrapasso w sosie własnym… A potem saltarello. Ale podobno czasem wychodziło, więc może jeszcze coś z nas wyrośnie ;) .

Dalej było Gioioso – wyjściowo na trzy, z przejściem w trakcie tańca do wersji na dwa (z obowiązkowym ziewaniem), Chastelana (bez niespodzianek), Petit Riens (trzy osoby dają oszałamiającą możliwość komplikacji;)), Fortunosa, Fiore de Virtu, Principessa i Voltati (nie można nie wspomnieć o mistrzowskiej improwizacji Puenty gdzieś w połowie:D).

Warto odnotować: Asik pochwaliła nas aż kilka razy :) .