Wpisy otagowane ‘Chorona Gentile’

Środowe pląsy

czwartek, 23 Grudzień 2010

Wczoraj na treningi w okrojonym częściowo składzie, ale za to jakim ;)   zrobiliśmy rozgrzewkę do irlandzko-nieirlandzkiej muzyczki, tupiąc nóżką, machając główką i rękami. Dla rozluźnienia mięśni i dodania wiary w taniec zatańczyliśmy Reale, potem szybkie przypomnienie Amoroso na sucho i ćwiczenie męskich solówek, bo Paniom wychodzi dobrze :D Dalej Pizochara z duchem, wężyk wychodził wczoraj bardzo dobrze i rozchodzenie się par w ripresach na boki prawie idealnie! :) Nastąpił wyraźny postęp po zeszłym tygodniu, gdy wałkowaliśmy tylko ten taniec.
Ponieważ grupa radziła sobie wczoraj doskonale, nie trzeba było nawoływać o porządek – powtórzyliśmy również Choronę Gentile – naszego tasiemca, który był nowością dla Przemka. Przy pomocy Natalii i Asi z obu stron szło bardzo dobrze.  Trochę podpowiedzi i o dziwno przerobiliśmy cały taniec. Nawet obroty z ramionkami równolegle były w porządku, a linie wychodziły jak nigdy. Co oznacza, że jak się czasem pokrzyczy, to tylko później pomaga :P

W nagrodę była czekolada, ale niektórzy nią pogardzili :( Nie mniej jednak rozstaliśmy się w pogodnych nastrojach, nikogo nie przepraszając, a wręcz życząc sobie zgodnie z tradycją smacznego jajka i mokrego dyngusa! :P
Kolejne zajęcia 5 stycznia!

Pada śnieg, ciąg dalszy…

czwartek, 2 Grudzień 2010

W tym tygodniu liczebność naszej grupy zdziesiątkowały zapewne obfite opady śniegu – a przynajmniej to niezła wymówka dla leniuszków.

Ci, którzy bohatersko dotarli na trening, a była nas w sumie szóstka,  mieli okazję poćwiczyć technikę. Zaczęło się od powtórzenia Amoroso, potem kroki piva i saltarello do jakże uroczej muzyki przenoszącej nas na statek piracki na Karaibach :D I tu niektórzy muszą jeszcze poćwiczyć,  żeby w tańcu nie wychodziła polka.

Była Chorona, tym razem na czwórkę z „roszadą papieską”  (no wiecie, taka „rybka”… ), która nawet zaczyna nieco zapadać w pamięć bez lektora, ale wciąż mamy dziury w pamięci i każdy pamięta co innego. Cóż, może kiedyś wszystkim uda się zapamiętać tak samo… ;)

Dalej Reale oraz  Pizochara z fantomami, która wyszła nam dramatycznie źle i śmiesznie zarazem – wyglądaliśmy niczym kulawe łosie na rykowisku…

Ćwiczyliśmy też układ kroczków do muzyki z „Requiem for a dream”, a każdy słyszał inny rytm… przekonaliśmy się, że da się na wiele sposobów

Na koniec część grupy miała tańczyć Reale solo, jednak nowa spódnica Asika zwyciężyła i pochłonęła większość uwagi :D

Piva, piiiva, piiiva ;)

czwartek, 28 Październik 2010

Na wczorajszym treningu, po krótkiej i mało wyczerpującej rozgrzewce (przynajmniej dla mnie :P ), zatańczyliśmy Amoroso. Niestety piva nadal sprawiają problemy niektórym, więc szlifowaliśmy kroki indywidualnie. Było lepiej, choć do perfekcji jeszcze trochę brakuje, ale nie można być idealnym od razu ;) Zmiana muzyki i inne ćwiczenie na „spacerniaku” piva i doppia, a potem do szybkiej muzyki same pia – żeby nauczyć się przebierać szybko nogami. Czasem się to przydaje ;)

Przed powtórzeniem 1/3 Chorony Gentile poćwiczyliśmy zestaw kroków r; volta tonda; cc; ss dd mezza volta do muzyki Tarantelli, która wszystkim poprawia humor. :) Chorona idzie sprawnie, udało nam się dobrnąć do połowy tańca, a przed nami kolejna połówka. Potem będzie największy sprawdzian – zapamiętanie całości :evil: Przy okazji Chorony wprowadziliśmy nowy krok SALTARELLO, gdzie tłumaczyłam, że nie należy dużo się przy nim gibać, ani za wysoko podskakiwać. Poćwiczyliśmy  Saltarella do muzyki Petit Riense. Idea została załapana, teraz kwestia wyćwiczenia. Niektórzy nawet obiecali, że poćwiczą krok w domu!!! TRZYMAM ZA SŁOWO i sprawdzę na następnych zajęciach czy idzie lepiej :P

Grupa bardzo dobrze poradziła sobie ze zgrywaniem się w linie w obu momentach Chorony – byłam z Was dumna i oby tak dalej :) Na zakończenie jeszcze raz Chorona, i jeszcze raz ale w innym ułożeniu sali i zacieśnianiu przestrzeni. Nie ma to tamto, jesteśmy rewelacyjni i poszło bezbłędnie!
Na zakończenie poszliśmy się integrować krokiem piiva, piiiva, piiva ;)