Wczoraj na treningi w okrojonym częściowo składzie, ale za to jakim
zrobiliśmy rozgrzewkę do irlandzko-nieirlandzkiej muzyczki, tupiąc nóżką, machając główką i rękami. Dla rozluźnienia mięśni i dodania wiary w taniec zatańczyliśmy Reale, potem szybkie przypomnienie Amoroso na sucho i ćwiczenie męskich solówek, bo Paniom wychodzi dobrze
Dalej Pizochara z duchem, wężyk wychodził wczoraj bardzo dobrze i rozchodzenie się par w ripresach na boki prawie idealnie!
Nastąpił wyraźny postęp po zeszłym tygodniu, gdy wałkowaliśmy tylko ten taniec.
Ponieważ grupa radziła sobie wczoraj doskonale, nie trzeba było nawoływać o porządek – powtórzyliśmy również Choronę Gentile – naszego tasiemca, który był nowością dla Przemka. Przy pomocy Natalii i Asi z obu stron szło bardzo dobrze. Trochę podpowiedzi i o dziwno przerobiliśmy cały taniec. Nawet obroty z ramionkami równolegle były w porządku, a linie wychodziły jak nigdy. Co oznacza, że jak się czasem pokrzyczy, to tylko później pomaga
W nagrodę była czekolada, ale niektórzy nią pogardzili
Nie mniej jednak rozstaliśmy się w pogodnych nastrojach, nikogo nie przepraszając, a wręcz życząc sobie zgodnie z tradycją smacznego jajka i mokrego dyngusa! ![]()
Kolejne zajęcia 5 stycznia!