Dzisiaj spotkaliśmy się na ostatnich tańcach przed świątecznych. Skład był zdumiewająco mocny. Pojawiła się cała ekipa niedzielna, PEŁNY skład i nikt się właściwie nie spóźnił.
Po dość męczącej (mam nadzieję
) rozgrzewce zabraliśmy się za powtarzanie naszych ulubionych niedzielnych tańców. Na pierwszy ogień poszła Alemana. Zatańczyliśmy sobie dwa razy coby sobie wszystkie Panie powymieniać
Następnie wzięliśmy się za Barriere mimo usilnych starań niektórym nie wyszło zbyt równo
Kolejnym tańcem była Bassa Goiosa, którą w końcu zatańczyliśmy bez lektora i w miarę wychodziło. Tak trzymać, no może nie do końca zawsze może być lepiej, prawda ? Zwłaszcza solówka.
Dalej mordowaliśmy się przy Ansalone. Niestety w trakcie tańca niektórych pokarało za brak wyrozumiałości dla swoich stawów. Następnym razem zrobimy rewizję
i to dokładną
No i dotarliśmy do morderczej Volty, latania było co niemiara. Dziwnym trafem zawsze z Asikiem zawsze jesteśmy jakoś tacy spóźnieni po podrzutach. Może trzeba krótszy ten telemark robić
W przerwie między kiloVoltami zrobiliśmy sobie Bellę Goiosę, a ostatnim tańcem była uwielbiana przez Julitę Chiara stelle. Trening zakończyliśmy zwyczajowym relaksem przy „robaczkach”.
Z racji zbliżających się świąt chciałem wszystkim wiernym czytelnikom i niewiernym też
wesołego jajka i żeby wam się w te święta nieźle wszystko po zajączkowało.
Hrabia