Wpisy otagowane ‘Chiara Stella’

Źuraw i Fechtmistrz

czwartek, 17 Czerwiec 2010

Zapowiadało się, że środowe zajęcia odbędą się w bardzo wąskim składzie. Ale życie płata niespodzianki i na zajęcia dotarli: Hrabia, Anett, ja, a potem jeszcze Zgoś, Rurak,Asik, Asia i Karol

W związku z tak licznym składem po rozgrzewce i dogrzaniu się przy Gaglilardzie „korowodowej” ja z Hrabią powtórzyliśmy sobie Gagliardę do fechtmistrza – oj, jeszcze sporo pracy przed nami :-) Sami to sobie uczyniliśmy.
Potem jeszcze na roztańczenie, Celeste Giglio i Spagnoletta.

I ponieważ gdzieś w tym momencie dotarli Asia z Karolem rozpoczęły się próby przedstawień.
Na pierwszy ogień poszła „Czapla i Żuraw” – obiektywnie stwierdziliśmy, że Asi i Karolowi naprawdę fajnie wychodzi to przedstawienie :)

Potem przerobiliśmy „Fechtmistrza” – tu jeszcze musimy dopracować scenki, ale też chyba będzie całkiem ciekawie. Na pewno nie nazbyt długo :D .

A dla odprężenia zatańczyliśmy Passo e Mezzo, Basse Toscanę, Allemanę, Chiara Stellę a także ponownie Celeste Giglio. I to by było z grubsza na tyle części pierwszej zajęć.

Po części tanecznej pełnym składem udaliśmy się na część teoretyczną :>

PS.
Pamięć mam dobrą ale krótką więc nie gwarantuję, że tańce były w tej kolejności :)

Wasz korespondent od siedmiu boleści.
B.F.

Ciepło, cieplej, gorąco, pssssssss

czwartek, 10 Czerwiec 2010

Wczorajszego upalnego dnia spotkaliśmy się znów na tańcach.  Na tańce udało się dotrzeć Anett, Asikowi, Bartkowi, Karolowi oraz mnie. Pod koniec rozgrzewki pojawił się zapowiedzianie Rurak, Asia również dołączyła, troszkę spóźniona, ale na najważniejszej części była. Zaczęliśmy jak zwykle od rozgrzewki po rozgrzewce  pociliśmy się przy Galliardzie Korowodowej, Passo e Mezzo oraz Celeste Giglio. Potem zrobiliśmy pierwszą przymiarkę do Żurawia i Czapli. Karol z Asią całkiem szybko odnaleźli się w rolach i przedstawienie w ich wykonaniu ma spory potencjał.

Po różnych scenariuszowych testach powtórzylismy sobie z Bartkiem Galliardę do fechtmistrza, wciąż jest słabo, ale po paru próbach sądzę, że to ogarniemy. Po tych dziwnych wygibasach, powróciliśmy do tańczenia tego na co mialeiśmy ochotę, czyli: Bassa Toscana, Spagnoletta. Więcej tańców nie pamiętam, ale warta odnotowania jest chyba zgrzewka w rytm Sabatonu ;)

Po tych męczarniach lepsza część ;) poszła na piwo, a reszta do swoich zajęć. Na piwoe pogadaliśmy jeszcze trochę o galerii, a jak kogoś wczoraj piekły uszy to pewnie też o nim ;)

Dziękuję Państwu za uwagę i oddaje głos do studia ……………..

Hrabia

PS. Następnym razem nie przegram …

Burza Muzguff

piątek, 4 Czerwiec 2010

W środę spotkaliśmy się w składzie nietypowym, jak na środy, bo oprócz Asika, Anett, Hrabiego i mnie na trening trafiła jeszcze Zgoś i Rurak.

Po tradycyjnej rozgrzewce na wtańczenie się przekicaliśmy Passo e Mezzo bez szaleństw wariacyjych. A potem… potem opracowywaliśmy Gagliardę na 2 osoby potrzebną do nowego przedstawienia – „Fechtmistrza”. Wspólnymi siłami udało się nam opracować całkiem znośny układ po czym w te pędy zapisaliśmy wszystko na papierze, bo jak wiadomo, pamięć każdy ma dobrą, tyle, że krótką :)

A potem pogoda nas wykończyła więc potańczyliśmy na rozluźnienie Laurę Suavę, Bassę Toscanę, Chiara Stellę, Celeste Giglio – niekoniecznie w tej kolejności.

Więcej tańcy nie pamiętam – to przez tę burzę co przyszła :) A dalsza część treningu odbyła się na tradycyjnym kebabie, gdzie opracowywaliśmy szatański plan dla planowanej grupy początkującej :evil:

Początki wędrowania z Fechtmistrzem

środa, 26 Maj 2010

W niedzielę niemal sama się zgłosiłam do napisania krótkiej notatki z naszych pląsów, ale w natłoku codziennych spraw zupełnie o tym zapomniałam.

Z racji więc tego, że kilka dni minęło, a pamięć już nie ta, proszę o uzupełnienie, jeśli coś pominę.

Spotkaliśmy się w niedzielę w składzie 4 osobowym tzn Asik, ja, Hrabia i Bartek. Stwierdziliśmy, że czas zabrać się za Fechtmistrza i wybrać do niego tańce, aby zacząć szlifować pokaz. Po krótkich ustaleniach zaczęłam podróżować w Passo e Mezzo, dalej z niezwykle zdolnym właścicielem cyrkla w Spagnolettcie, potem przyszła kolej na Chiara Stellę (to tak, żeby umieścić w pokazie Julitowy akcent). Następnie, żeby po raz kolejny nie katować bufonów, do walki postanowiliśmy przerobić Alemanę na dwie, wzglednie 3 osoby, na razie jednak nie wiadomo jak, wiec odtańczyliśmy ją w pełnym składzie. Na zakończenie zaś umiesciliśmy Ansalone (które niestety w wersji na 3 wychodzi ciagle bardziej kwadratowo niż na 4 :-( ).

Poza tym, jak to w niedziele, chwilę polataliśmy w Volcie, oraz odtańczyliśmy So Ben.

Tańce łamańce i jedna Otruta…

środa, 19 Maj 2010

Dzisiaj po wstępnej rozgrzewce, gdzie Hrabia męczy moje obolałe plecy zaczęliśmy od odtańczenia, a przynajmniej takiej próby – Celeste Giglio. Na dobicie Bassa Toscana, a potem podeszliśmy do zajęć ambitnie, że przed sezonem wypada odświeżyć sobie pokaz „Otruta Markiza”.

Gdy przybyła Asia – mieliśmy kogo otruć za 1 razem :> Król przyjechał na dwór, lecz wstąpił miedzy Panów -okazało się, że brakuje nam raptem osób płci żeńskiej. W trakcie próby dołączyła ZGOŚ, która wcieliła się w narratora. Ponieważ w środę mamy zawsze dużo energii, przychodziły nam do głowy różne pomysły i tak: wybuchowe róże, detonator, dwórka z brodą – ale to tylko nieliczne z tych, które moglibyśmy wprowadzić w życie. Laura Suave  wyszła znośnie, Ggaliarda na parę też. Problem pojawił się w Torneo Amoroso tańczonym przez Króla i Markizę – ale to kwestia ogrania przestrzeni. Zgoś dzielnie przejęła rolę lektora, co by nam kroki sprawnie podpowiadać. W związku z próbą odświeżyliśmy też Ballo del Fiore, gdzie zamiast kwiatków mieliśmy kółka:D
Ale by nam nudno nie było, zrobiliśmy zamianę ról: i tak król stał się dworkiem-potworkiem, Markiza-Królową, królowa-knujem, Knuj- Markizą, Markiz Królem, a dworzanin – Markizem. Tylko Narrator pozostał narratorem. W odmienionym składzie całość jeszcze raz, z odgrywaniem różnych scenek i oznaczaniem światłami drogi w Laurze… a na koniec poszliśmy na rozmowy przy … FRYTKACH! :D Bo głodnemu – chleb na myśli.

Jak zawsze chaotyczny Asik

Czy słyszycie głosy?!

czwartek, 22 Kwiecień 2010

Wczoraj na treningu Hrabia zrobił nam niespodziankę i przygotował nową muzykę do rozgrzewki. Okazało się, że nie wszystko jest rytmicznie – no przynajmniej dla mnie, ale Hrabia głośno i wyraźnie mówił: jak to nie słyszycie? Ja słyszę, głosy mi podpowiadają!  Cóż można by rzec, że to stadium to się leczy, ale głosów było więcej, bo i Ramzio ma swoje, ale mówiące po niemiecku. To ciekawostka :>
Zaczęliśmy od Gagliardy na dogrzanie kości, a potem pracowaliśmy z Celeste Giglio. Została nam ostatnia część :D Tańcząc z Ramzesem czułam się jakbym to ja miała przed nim partie solowe, bo gagliardy skutecznie omijał. Ale za to próbował przy zazębianiu się podciąć Anett i ją wywrócić – bezskutecznie!
Potem Laura Suave, Chiara Stella na 5 osób z Rurakiem, którego nie było ;) . Passo E Mezzo w relacji 3, 2, 4, 1. Nóżki się plączą, bo pamięć płata figla.

Na koniec Bassa Pompilia, która jako niezwykle urokliwy taniec podbija nasze serca. Optuję za tym, że powinniśmy na stałe włączyć ją do repertuaru! Po treningu nawiedziliśmy Matkę Żukową – objadając ją ze świątecznej kiełbasy i święcąc karty. Za tydzień ostatnie spotkanie przed MAJÓWKĄ!!!:D

Człowiek człowiekowi wilkiem, a tańce tańce tańce :D

niedziela, 28 Marzec 2010

Dzisiaj spotkaliśmy się na ostatnich tańcach przed świątecznych. Skład był zdumiewająco mocny. Pojawiła się cała ekipa niedzielna, PEŁNY skład i nikt się właściwie nie spóźnił.

Po dość męczącej (mam nadzieję :) ) rozgrzewce zabraliśmy się za powtarzanie naszych ulubionych niedzielnych tańców. Na pierwszy ogień poszła Alemana. Zatańczyliśmy sobie dwa razy coby sobie wszystkie Panie powymieniać :)

Następnie wzięliśmy się za Barriere mimo usilnych starań niektórym nie wyszło zbyt równo :P Kolejnym tańcem była Bassa Goiosa, którą w końcu zatańczyliśmy bez lektora i w miarę wychodziło. Tak trzymać, no może nie do końca zawsze może być lepiej, prawda ? Zwłaszcza solówka.

Dalej mordowaliśmy się przy Ansalone. Niestety w trakcie tańca niektórych pokarało za brak wyrozumiałości dla swoich stawów. Następnym razem zrobimy rewizję :) i to dokładną :D

No i dotarliśmy do morderczej Volty,  latania było co niemiara. Dziwnym trafem zawsze z Asikiem zawsze jesteśmy jakoś tacy spóźnieni po podrzutach. Może trzeba  krótszy ten telemark robić ;)

W przerwie między kiloVoltami zrobiliśmy sobie Bellę Goiosę, a ostatnim tańcem była uwielbiana przez Julitę Chiara stelle. Trening zakończyliśmy zwyczajowym relaksem przy „robaczkach”.

Z racji zbliżających się świąt chciałem wszystkim wiernym czytelnikom i niewiernym też ;) wesołego jajka i żeby wam się w te święta nieźle wszystko po zajączkowało.

Hrabia

Voltomaniacy

niedziela, 7 Luty 2010

Dzisiaj w końcu robiliśmy Voltę na dużą skalę, ale po kolei. Po rozgrzewce przystąpiliśmy od powtórzenia sobie Allemany. Najpierw jeden skład, potem drugi. Następnie Barriera z uduchowionym Asikeim. Po tych wybrykach zrobiliśmy sobie Ansalone po dwa razy w każdym składzie i jak na tańczenie po przerwie wyszło całkiem nieźle. No i nadszedł czas na Basse Goiose tym razem z inną muzyka. No i okazało się, że ta nowa muzyka jest taka bardziej dla ludzi. Wreszcie nadszedł czas na Voltę. Po powtórzeniu na sucho przystąpiliśmy do dzieła.  Po odtańczeniu Volty dwa razy podyszeliśmy sobie trochę i dla odmużdżenia  zatańczyliśmy sobie Chiara stelle i Basse Goiosę dla utrwalenia. No i znowu Volta na zupełne dobicie.  Wszyscy już nieźle zmęczeni, zatańczyliśmy na zakończenie Belle Goiosę i po lekkim rozciągnięciu i rozluźnieniu udaliśmy się do domu.

No to do środy.

Hrabia

Ostatnia 16-stka ;)

środa, 30 Grudzień 2009

Dzisiaj po krótkiej rozgrzewce, co by świąteczne jedzenie się nie poprzewracało w brzuchach… dogrzanie w obu Gagliardach, a że szło nam nad wyraz sprawnie, to wzięliśmy się za powtórzenie Celeste Giglio i odszyfrowywanie kolejnych zwrotek. Dzięki Hrabiemu przerobiliśmy 3 pierwsze litery alfabetu 2 części i początek Gagliardy. Okazało się, że część kroków przypomina taniec paralityka, ale i to da się wyćwiczyć ;) Musimy się tylko z TYM przespać :D

Dla rozluźnienia Chiara Stella z zazębianiem i na specjalne życzenie Karola – Reel 4 5 ;) Tu już nieco więcej problemów. Hrabia odpoczywał i załamywał ręce oglądając nas – z boku :P Na zakończenie Passo E Mezzo z 4 wariacjami i do upragnionego domu… choć Pan Hilary zgubił okulary, ale jak prasa donosi – odnalazły się. Nie były co prawda na nosie, ale na sklerozę polecamy Bilobil na Nowy Rok z najlepszymi życzeniami.

A z resztą AKADEMII do siego Roku ;P

Przed wigilijne pląsy

środa, 23 Grudzień 2009

Dzisiaj z racji zapowiadającego się dość okrojonego towarzystwa. W planie były same powtórki. Po rozgrzewce na dogrzanie tradycyjnie już Galliardy. Dalej wzięliśmy się za uczenie Bartka i Anett Torneo Amoroso. Po kilku powtórkach szybko załapali i dodali kolejny taniec do swojego repertuaru.

Potem przyszedł czas na powtórzenie pierwszej zwrotki Celeste Giglio. Karol z Asią mimo że pierwszy raz to to na oczy widzieli radzili sobie całkiem dobrze.

Po tych powtórkach namówiłem wszystkich do wypróbowania mojego mrocznego pomysłu na Spagnolette na trzy pary. Pojawiły się oczywiście pewne problemy, ale nic z czym byśmy sobie nie poradzili. Wersja uzupełniona za tydzień.

Dalszą część zajęć przetańczyliśmy przy Passo e mezzo, So ben, oraz Chiara Stelli w wersji zwanej Szatanstellą ze skutecznym przyzwaniem Szatana ;) (tak na stworzenie świątecznego klimatu)

Po tych wyczerpujących pląsach udaliśmy się na piwo. Niestety w naszym dyżurnym miejscu obsługa postanowiła zacząć wsześniej święta i było zamknięte :/

Ale takie drobne trudności nas nie powstrzymały. Po wyprawie w poszukiwaniu knajpy na Ursynowie (a jest to niesamowite wyzwanie0 zaszyliśmy się w małej pizzerii i czas spędziliśmy na plotkach i dyskusjach o robieniu lasek … orzechowych i dębowych naturalnie ;)

No to do zobaczenia/napisania* po świętach nie obadajcie się za bardzo, bo że tak powiem odbije się to w tańcu (* – niepotrzebne skreślić)

Hrabia