We wtorek trening zaczęliśmy jeszcze przed salą. Od wygrzewania się na słońcu i plotkowania z Rurakiem, który wpadł pożyczyć Puencie strój. W trakcie rozgrzewki, gdzie było bieganie, skakanie, bieganie, skakanie i jeszcze raz bieganie nadszedł wspomniany wcześniej Puenta i kazaliśmy mu się rozbierać i przymierzać portki!
Rozbierał się w szatni, jako że miał slipki a nie bokserki, które w jego mniemaniu nie są sexy! Ale do rzeczy… czyli do tańca: na początek wypróbowaliśmy Amoroso do innej muzyki, która okazała się być ZŁAAAAAA, więc zatańczyliśmy do normalnej ![]()
Na specjalne życzenie Puenty przypomnieliśmy sobie Bialte di Castiglia. Szło całkiem nieźle, jak na odświeżanie tańca po tak długim czasie. Potem powtórka z Chastelany i Belriguardo – tutaj mieliśmy ćwiczenie kroków Contrapasso. Sam krok każdemu z osobna wychodzi ładnie, ale gdy stoimy w 3 – wszystko się miesza. Puenta podczas powtarzania sobie tańca został w grzeczny sposób posadzony na ławkę rezerwowych, by nie urazić jego dumny, że nic nie pamięta – czasami sprawdzę się też w roli pedagoga ![]()
Potem same szlagiery: Fortunosa, Fiore de Vertu, Anello chyba też było, ale jakoś nie jestem tego pewna. A dla nadgorliwych na koniec jeszcze raz Bialte di Castiglia – w ramach przygotowywań do kolejnego pokazu
Wpisy otagowane ‘Chastelana’
Wtorkowe wygibasy
czwartek, 17 Czerwiec 2010Siedmioro ludzi i duch
środa, 26 Maj 2010Ponieważ autorce się spóźniło i dotarła w samym środku Anello, przyjmuje na wiarę, że Amoroso też było.
Przyszło nas dzisiaj całkiem sporo – magiczna siódemka to akurat tyle, ile potrzeba, żeby wszystko zatańczyć, czasem z duchem (a właściwie prawie wszystko, bo nikt nie wywołał z zaświatów Pizochary), a czasem z wybranym tancerzem na ławce rezerwowych.
Najwięcej uwagi pochłonęło Belriguardo – niestety, wbrew nazwie Asik nie daje się nabrać na piękne oczy i próbuje wydobyć z nas równe contrapasso. Podobno nawet wyszło, ale trudno się zorientować, bo za dużo uwagi pochłania kierunek zwrotu następującego zaraz potem
.
Oprócz tego przećwiczyliśmy Voltati, Chastelanę i Fortunosę, przegalopowaliśmy Petit Riens (pisane też czasem przez V – jeżeli ktoś wie, dlaczego, niech się przyzna;), powłóczyliśmy saltarellami w Fiore de Virtu. Było też Gioioso na parę, urozmaicone nie uwzględnionym w traktacie (zapewne przez zwykłe niedopatrzenie) ziewaniem.
Na koniec Asik zapytala, co chcemy. Ja wybrałam frytki, Basia ptysie, a Aneta Principessę.2/3 życzeń zostało spełnionych. Sami zgadnijcie, które (albo które nie)
.
Babski skład
wtorek, 18 Maj 2010Dzisiaj na zajęciach XV-wiecznych obecnością zaszczyciły nas same kobietki:) Silny skład: Marianna, Aneta, Ela, Basieńka i ja. Panowie zawiedli, ale i bez nich daliśmy radę. Ponieważ pamięć już nie ta, a torebek wiele – skróciliśmy zajęcia o 15 minut. Przymus oddania kluczy do szkoły!
Po ekspresowej rozgrzewce zabraliśmy się za powtórzenie Belriguardo Nouvo. Ela przyniosła nawet naszą wielką niebieską księgę – co by sprawdzić czy wersja jest zgodna
. Zaszła tylko maciupeńka zmiana, ale jak widać Contrapasso sprawia jeszcze problemy.
Potem Fiore de Vertu i nauka słuchania strunek, w końcu muzyka ma pomagać w tańcu. Tak, wiem, że ta Bassa Danza jest straaasznie wolna i kto wkłada tam saltarella, ale skoro są to trzeba tańczyć je z rytmem. Za 2 razem poszło lepiej.
W Amoroso jeszcze czasami szybciej niż w muzyce, ale i to dopracujemy, za to Chastelana była prawie idealna
PrAWie! Dla utrwalenia Voltati i Fortunosa. Była też powtórka z Belriguardo, w końcu wypracowane rzeczy trzeba utrwalać. Poćwiczyliśmy też prawidłowe wchodzenie w saltarello – niektórym widok innych przeszkadzał, ale z zamkniętymi oczami szło świetnie. Znęcałam się także w Contrapassach, ale już widać postępy :>
Sen sprawiedliwych
czwartek, 29 Kwiecień 2010Na pierwszy ogień poszła tradycyjnie Chastelana… niektórzy musieli się zrehabilitować za niedzielny pokaz ![]()
Ingratę zostawiliśmy chwilowo w spokoju (w trakcie ustalana kanonicznej wersji).I znów mieliśmy szansę na trochę świeżości (dla niektórych co prawda były to zatęchłe starocie, ale co tam…). A więc Voltati w nieco innej wersji kroków (ach, to satarello tedesco…). Nawet zdołaliśmy się nie pogubić, zważając na nasze kiepskie samopoczucie…
Potem kolej na Belriguardo na trójkę. Widok to był niepiękny, kiedy zasypialiśmy w tańcu… Do tego doszły komplikacje z kolejnością puszczania się i zachodzenia (i chyba lepiej nie będziemy tego głębiej rozważać…
) Plus konieczna powtórka z contrapasso…
Ale bohatersko dotrwaliśmy do końca i należało nam się zasłużone piwo! I tu, o dziwo, nikt nie zasnął
Czyżby wreszcie Coś Nowego?
środa, 21 Kwiecień 2010Co prawda grupa była jeszcze nieco przerzedzona po weselu Gosi i Puenty, ale w 6 osób można przecież sporo zatańczyć. Tym bardziej, że trzeba nam było małej powtórki przed tańcami w niedzielę . Powtórzyliśmy więc sztandarowy zestaw (który dla nas chyba jeszcze na długo pozostanie “Weselnym Zestawem Gosi i Puenty”) – Chastelanę, Amoroso, Fortunosę, Fiore de Virtu, Voltati. Aż wreszcie nadszedł czas na…
… tak! Na Coś Nowego!
Zabraliśmy się więc do pracy nad nowym tańcem – Ingrata. Pierwsza część wyszła idealnie. Dalej były już problemy – niestety nie wszyscy jesteśmy w stanie zatańczyć sześciu kroków saltarello tedesco w tempie quadernaria i do tego wylądować w pozycji wskazanej w rozpisce. Po sprawdzeniu w Mądrej Książce wiedzieliśmy jeszcze mniej – okazuje się, że rękopisy nie zawsze podają spójną wersję, nie mówiąc już o tłumaczeniu na angielski… Ostatecznie zatańczyliśmy piva zamiast saltarelli – ciekawe, czy przez nadchodzący tydzień wersja ulegnie dalszym alternacjom.
Dla rozluźnienia atmosfery powtórzyliśmy jeszcze Anello i Petit Riense – ma być w końcu skocznie i wesoło, a nie nudno i “realowato”. I tu nieśmiało liczymy, że ogrom szczęścia Puenty po zawarciu matrymonium nie przyćmi jego pamięci i będzie tańczył w niedzielę właściwe kroki…
Nie do wiary, od dwóch tygodni nie było Reale!
wtorek, 13 Kwiecień 2010Wiosna zrobiła coś dziwnego z pogodą – powietrze, z początku wyglądające niewinnie, zaczęło się elektryzować, aż w końcu rozpętała się burza. Całkiem duża burza z piorunami, które latały po sali i robiły mnóstwo huku. Na szczęście, jak wiadomo, po burzy przychodzi słońce, w którego roli wystąpiła Chastelana, tym razem dotańczona do końca. I chyba nawet całkiem znośnie
.
Z wiadomej okazji po raz kolejny podeszliśmy do Zestawu Standardowego – McAmoroso, sałatka z Voltati i Fiore de Virtu (panowie zachodzili mniej więcej równo ze słońcem), na deser Gioioso i Fortunosa (obowiązkowo do picia we czwórkę!).
Za tydzień nastąpi zapewne wielka rewolucja w repertuarze, ponieważ ten umiemy już tak dobrze, że wychodzi coraz gorzej.
A Gosi i Puencie, którzy w sobotę zamierzają się uroczyście zaobrączkować, życzymy wszystkiego najlepszego na tak zwanej nowej drodze życia i najpiękniejszego weselnego tańca w okolicy
.
Króliki wielkanocne…
środa, 7 Kwiecień 2010… dzisiaj znowu nie miały okazji poskakać. Istnieją poważne przesłanki do stwierdzenia, że zostały wygryzione przez Amoroso i Chastelanę, które ostatnio panoszą się (zwłaszcza ta druga) na wtorkowych zajęciach i tylko od czasu do czasu dopuszczają do głosu Fortunosę, Fiore de Virtu i Voltati. A, pojawiło się też Gioioso, ale nie jest zbyt hałaśliwe, więc mozna je czasem przeoczyć.
W Chastelanie zaszła znacząca zmiana – po miesiącach prób, przymiarek i testów stanęło w końcu na tym, że Ripreza Ma Być Normalna. Jeżeli ktoś przypadkiem już się przyzwyczaił do podmieniania nóg, wygłąda na to, że ma pecha
Poza tym jak zwykle zaszło też kilka drobnych zmian niekontrolowanych. To się chyba nazywało nieprzy… kreatywność?
Amoroso umiemy już chyba tak dobrze, że wszyscy się nudzą – w każdym razie wersja indiańska i nieindiańska zostałym tym razem dodatkowo zinscenizowane… polowaniem. Ofiar w ludziach nie było, choreografia doznała sporego uszczerbku, ale lekarze zapewniają, że wyjdzie z tego.
Fiore de Virtu idzie kwitnąco – czasami kwitnie na boki, ale kto by się tam przejmował (znaczy, Asik się przejęła, ale cierpiała w milczeniu
).
Fortunosa wyszła po zastosowaniu nowego narzędzia motywacyjnego – Asik obiecała, że kto się pomyli, oberwie piłką. Trudno uwierzyć, jak skutecznie proste sposoby wspomagają pamięć!
Poza tym chyba pobiliśmy dzisiaj rekord Guinessa w Puszczaniu Muzyki Jeszcze Raz. Czekamy na oficjalne uznanie
.
Z odkryć wartych odnotowania: krzyczenie jest złe, bo się mylimy. Chwalenie jest złe, bo się mylimy.
Patrzenie w podłogę jest złe, bo tak
.
Tańce-Łamańce
środa, 31 Marzec 2010Wczoraj na ostatnim przedświątecznym treningu wszyscy się spóźniali. No oprócz Anety, która razem ze mną czekała na resztę!
Nie było zatem rozgrzewki, miłych pogawędek też nie było! Zaczęliśmy od Chastelany dla przypomnienia – idzie całkiem nieźle, jeszcze gdyby się tak ludzie wyluzowali – byłoby sympatyczniej;) Nie było mi dane “poromansować” w tańcu ze Słodkim, bo akurat w tym momencie przyszła Basia – kobiety mają jednak to wyczucie;)
NA życzenie Puenty powtórki: Amoroso w wersji Indiańskiej, choć to nie to samo, jakby Indianie grali na żywo
Potem Fiore de Vertu – szło nadzwyczaj dobrze (uwaga! teraz chwalę!!). Były linie, po drobnej uwadze na początku nawet saltarella były w odpowiednim tempie – byłam DUMNA!
Do czasu aż przyszła kolej Volatati in Ca Rosina – tu trochę gorzej. 1 trójka wspaniale! Ukłony dla prowadzącego set Słodkiego, ale 2 trójka lepiej niech poćwiczy, albo nie popisuje się tym tańcem przed innymi ![]()
Wróciliśmy do Chastelany, by zakończyć powtórką Fortunosy i Anello. A po świętach ciąg dalszy przebojów ślubnych …
p.s. Miałam niespodziankę i miałby być świąteczne króliki, ale nie dali mi wypróbować
(((
Ciastolana
środa, 24 Marzec 2010Wczoraj na treningu mieliśmy ze Słodkim lekko uszczypliwy humor
A co, w końcu przyszła wiosna to i wszystkim więcej się chce. Zdziwienie wywołało parę ćwiczeń na rozgrzewce, usłyszałam nawet pytanie: “jak Ty to robisz?” Nie wiem, po prostu samo wychodzi.
Było nas aż 8 osób, więc powtórzyliśmy Pizocharę. Za 3 razem wyszło nawet równo. Choć liczenie 11 doppi przyprawia co niektórych o zawroty głowy. Specjalnie dla Puentów ćwiczyliśmy Chastelanę. Tu obrót nie w tę stronę, za szybkie ripresy albo nieładne continenze, ale może kiedyś będzie dobrze
Gosia denerwowała się, że Puenta na nią nie patrzy, ale w końcu będzie patrzył do końca życia – raz może sobie odpuścić
Dla powtórki: Fortunosa, Fiore de Vertu, Voltati a dla wytrwałych na zakończenie Anello.
Na zakończenie poszliśmy na urodzinowe piwo z Baśkiem, której jeszcze raz życzymy… ona wie czego
Życzeń Puenty cd.
wtorek, 9 Luty 2010Dzisiaj w silnym składzie: Marianna, Basia, Ela, Aneta, Puenta, Słodki – rozgrzewka:) Bieganie, wyginanie, wygibasy i zakrętasy. Potem Voltati in Ca Rosina na rozruch i powrót do życzeń Puenty – no normalnie jestem dla Was za miła :p, czyli Chastelana ciąg dalszy :>. Zjawiła się też Basiek i wpadła w moje ręce, ale to dlatego, że Ruraka dzisiaj nie było …:(Przypomnieliśmy sobie to, co zrobiliśmy na poprzednich zajęciach. Odtańczyliśmy do 2 różnych muzyk, no i wiemy która podoba się wszystkim bardziej
Potem dalsza cześć. Na zajęciach nie wypadało, ale powiem to tu – jestem dumna, że tak szybko załapaliście. Teraz kwestia wyszlifowania i wyrównania
Dla odmóżdżenia: fiore de Vertu, Fortunosa i na zakończenie Chastelana, a po niej Voltati po raz 2 i sprzedane ![]()
Basia wróciła do domu z książkami, inni poszli pić, a ja robić wpis – ktoś musi być porządny