Wczoraj był ostatni trening przed 3 tygodniową przerwą związaną z feriami zimowymi. Po krótkiej i treściwej rozgrzewce, obfitującej jak zwykle w małe kąśliwości, na tak zwane dogrzanie zatańczyliśmy Reale.
Potem ćwiczenie na technikę i nasze ukochane tedeschi
Idzie coraz lepiej, a niektórzy mają ten krok już całkiem dobrze opanowany. Na treningu szalony tłum 11 osób, więc zabraliśmy się za Spero. Najpierw próba przypomnienia sobie na sucho a potem różne konfiguracje z muzyką. Mieliśmy też jedną 3 bardziej męską niż damską
Z Elą wyjaśniliśmy sobie nieścisłości związane z ostatnim saltarello i 2 riprezami podczas obserwacji jednego z tańczących setów. Co prawda nagminne jest nadal patrzenie w ziemię przez niektórych osobników jak i za wolne obracanie się na końcu w 1 doppio, ale i do tego dojdziemy
Potem nasz koronny taniec – Chorona Gentile, w wersji na 8 oraz na 3, bo my nawet na 3 damy radę
2 razy powtórka z lektorem i od wczorajszych zajęć ćwiczymy bez! Nie tylko tańcem rozwijać będziemy mięśnie, ale też i szare komórki. Naszej 3 szło super, w 8 dochodziło do małych zgrzytów, zwracania uwagi za kręcenie bączków bez powodu, tudzież do zapominania albo o ukłonie, albo o volcie tondzie:P Ale było nieźle, przynajmniej pary razy była linia – za co należy się stanowczo pochwała
W przewie była tez i Principessa
ponieważ podkręciliśmy wczoraj tempo udało się także powtórzyć Pizocharę oraz Amoroso. A na koniec jeszcze raz Chorona bez lektora i Spero, a dla wytrwałych Chastelana ![]()
Szkoda tylko, że teraz 3 tygodnie bez ćwiczeń – oby zdobyte zdolności nie uległy przeterminowaniu