dzisiaj na rozgrzewce mieliśmy nieoczekiwanego gościa rozwieszającego dekoracje. Widok z drabiny na nasze wygibasy musiał być intrygujący. Zaczęliśmy od Spagnioletty. Najpierw na 2, potem na 3, aż wreszcie wersja łączona. system motywacyjny ył inny niż obiecane cukierki – za każdy błąd koniec muzyki i zaczynamy od początku.
Dla rozluźneinia obie Gagliardy, z wersją Asikowo-przestrzenną
Na koniec największy kąsek – Celeste Giglio. Próbowaliśmy wariacje gagliardy do muzyki i szło nam całkiem nieźle
Hrabia będzie musiał nadrobić. Przy rozliczaniu – jedni dyszeli, a innym myliły się nogi. Na zakończenie całość z muzyką aż do gagliardy
i wtedy padło pytanie: „A co będzie dalej…”
Dalsza część za tydzień! Dla wytrwałych