Wpisy otagowane ‘Bassa Toscana’

Inwazja

niedziela, 14 Listopad 2010

Mimo nieobecności Asika udało nam się zebrać 4 osobową grupę na dzisiejsze tańce tzn. Anett, Bartek i ja) oraz ….. Na tańce powróciła ZGoś nawet z obstawą Rafała i Madziszona :) Niestety tylko Gosia była tańcząca ;P

Po rozgrzewce do czegoś zupełnie nowego i już lubianego. Przystąpiliśmy do powtórek tańców.

Po dłuższej przerwie namieszaliśmy Gosi następującymi tańcami: Persons Farewell, Bassa Toscana, Spagnoletta, So Bien mi chi cha buon tempo, Galliarda, Passo e Mezzo.

Mimo takiej mieszanki, ale pod koniec nawet Madziszon była już znudzona tymi tańcami czemu dała wyraz dość głośno. Po tańcach pożegnaliśmy Górskich w metrze i udaliśmy na piwo w celu przedyskutowania kiedy przedyskutować to co jest do przedyskutowania.

Tyle dzisiejszego krótkiego sprawozdania,

pozdrawia

Hrabia

Tańczący z zębami

wtorek, 9 Listopad 2010

Wbrew aurze grupa zaawansowana XVI-tkowa i tak się spotkała.

Niestety, nie wszyscy byli w dobrych nastrojach – Hrabiemu skutecznie psuł humor bolący ząb. W związku z tym rozgrzewka była dość krótka, improwizowana, acz wystarczająca.

Potem próbowaliśmy rozstrzygnąć kwestie sporne w Celeste Giglio, czyli czy nóżka prawa jest prawa, i czy jest w powietrzu, czy tylko w górze itp :-)

Ale, jak się okazało, zdolności analityczne Hrabiego były mocno przyćmione przez ćmiący ból w paszczęce. Zatem zarzuciliśmy dalszą dysputę na lepsze czasy.

W związku z tym zrobiliśmy sobie kilka powtórek, bo jak się okazuje, coś zardzewieliśmy i pamięć już nie ta.

A zatem, w ramach powtórek odtańczyliśmy takie tańce (niekoniecznie w tej kolejności) : Laura Suave, Alemana, So ben mi chi…, Bassa Pompilia, Bassa Toscana, Gagliarda z Korowodu 2009, Gagliarda Lisfeltine (zwana przez nas roboczo „Gagliarda na parę”), Dolce Amoroso Fuoco, Villanella, Bassa Gioiosa – uff, to chyba tyle.

Po czym udaliśmy się do domu – a pogoda nawet się pogorszyła :-(

Źuraw i Fechtmistrz

czwartek, 17 Czerwiec 2010

Zapowiadało się, że środowe zajęcia odbędą się w bardzo wąskim składzie. Ale życie płata niespodzianki i na zajęcia dotarli: Hrabia, Anett, ja, a potem jeszcze Zgoś, Rurak,Asik, Asia i Karol

W związku z tak licznym składem po rozgrzewce i dogrzaniu się przy Gaglilardzie „korowodowej” ja z Hrabią powtórzyliśmy sobie Gagliardę do fechtmistrza – oj, jeszcze sporo pracy przed nami :-) Sami to sobie uczyniliśmy.
Potem jeszcze na roztańczenie, Celeste Giglio i Spagnoletta.

I ponieważ gdzieś w tym momencie dotarli Asia z Karolem rozpoczęły się próby przedstawień.
Na pierwszy ogień poszła „Czapla i Żuraw” – obiektywnie stwierdziliśmy, że Asi i Karolowi naprawdę fajnie wychodzi to przedstawienie :)

Potem przerobiliśmy „Fechtmistrza” – tu jeszcze musimy dopracować scenki, ale też chyba będzie całkiem ciekawie. Na pewno nie nazbyt długo :D .

A dla odprężenia zatańczyliśmy Passo e Mezzo, Basse Toscanę, Allemanę, Chiara Stellę a także ponownie Celeste Giglio. I to by było z grubsza na tyle części pierwszej zajęć.

Po części tanecznej pełnym składem udaliśmy się na część teoretyczną :>

PS.
Pamięć mam dobrą ale krótką więc nie gwarantuję, że tańce były w tej kolejności :)

Wasz korespondent od siedmiu boleści.
B.F.

Burza Muzguff

piątek, 4 Czerwiec 2010

W środę spotkaliśmy się w składzie nietypowym, jak na środy, bo oprócz Asika, Anett, Hrabiego i mnie na trening trafiła jeszcze Zgoś i Rurak.

Po tradycyjnej rozgrzewce na wtańczenie się przekicaliśmy Passo e Mezzo bez szaleństw wariacyjych. A potem… potem opracowywaliśmy Gagliardę na 2 osoby potrzebną do nowego przedstawienia – „Fechtmistrza”. Wspólnymi siłami udało się nam opracować całkiem znośny układ po czym w te pędy zapisaliśmy wszystko na papierze, bo jak wiadomo, pamięć każdy ma dobrą, tyle, że krótką :)

A potem pogoda nas wykończyła więc potańczyliśmy na rozluźnienie Laurę Suavę, Bassę Toscanę, Chiara Stellę, Celeste Giglio – niekoniecznie w tej kolejności.

Więcej tańcy nie pamiętam – to przez tę burzę co przyszła :) A dalsza część treningu odbyła się na tradycyjnym kebabie, gdzie opracowywaliśmy szatański plan dla planowanej grupy początkującej :evil:

Spływ na Inflancką

niedziela, 30 Maj 2010

Na dzisiejszy trening dopłynęliśmy razem z Asikiem napotykając po drodze na sztorm. Po przebraniu się do sucha, dopłynęli Anett z Bartkiem. Po wymianie informacji kto gdzie na jakie wiry napotkał zaczęliśmy rozgrzewkę. W trakcie rozgrzewki nadpłynęła Zgoś swoją amfibią. No i już była nas piątka. Na sam koniec dotarła matka Żukowa i okazało się, że mamy aż 6 osób :)

Po rozgrzewce zaczęliśmy od mojej przeróbki Alemany, ale okazało się że rozpisując sobie choreografię coś byłem niespełna rozumu bo pogubiłem to i owo, tak że całość średnio trzymała się kupy T.T

Po tej drobnej porażce zatańczyliśmy sobie, Barierę i chwilę później Ansalone na czwórkę. W międzyczasie jeśli mnie pamięć nie myli zatańczyliśmy przed Żukową Voltę coby nam trochę błędów po wytykała. Potem (w kolejności przypadkowej), Bassa Goiosa, Bella Goiosa, Bassa Toscana, Spagnoletta, Dolce Fuoco Amoroso, a nawet Battaglia. Potem trochę coś z Playfordowej beczki: Black  Nag,  Scotch Cup.

No i chyba tyle dziś udało się przetańczyć.

Wilgotny Hrabia

Tańce łamańce i jedna Otruta…

środa, 19 Maj 2010

Dzisiaj po wstępnej rozgrzewce, gdzie Hrabia męczy moje obolałe plecy zaczęliśmy od odtańczenia, a przynajmniej takiej próby – Celeste Giglio. Na dobicie Bassa Toscana, a potem podeszliśmy do zajęć ambitnie, że przed sezonem wypada odświeżyć sobie pokaz „Otruta Markiza”.

Gdy przybyła Asia – mieliśmy kogo otruć za 1 razem :> Król przyjechał na dwór, lecz wstąpił miedzy Panów -okazało się, że brakuje nam raptem osób płci żeńskiej. W trakcie próby dołączyła ZGOŚ, która wcieliła się w narratora. Ponieważ w środę mamy zawsze dużo energii, przychodziły nam do głowy różne pomysły i tak: wybuchowe róże, detonator, dwórka z brodą – ale to tylko nieliczne z tych, które moglibyśmy wprowadzić w życie. Laura Suave  wyszła znośnie, Ggaliarda na parę też. Problem pojawił się w Torneo Amoroso tańczonym przez Króla i Markizę – ale to kwestia ogrania przestrzeni. Zgoś dzielnie przejęła rolę lektora, co by nam kroki sprawnie podpowiadać. W związku z próbą odświeżyliśmy też Ballo del Fiore, gdzie zamiast kwiatków mieliśmy kółka:D
Ale by nam nudno nie było, zrobiliśmy zamianę ról: i tak król stał się dworkiem-potworkiem, Markiza-Królową, królowa-knujem, Knuj- Markizą, Markiz Królem, a dworzanin – Markizem. Tylko Narrator pozostał narratorem. W odmienionym składzie całość jeszcze raz, z odgrywaniem różnych scenek i oznaczaniem światłami drogi w Laurze… a na koniec poszliśmy na rozmowy przy … FRYTKACH! :D Bo głodnemu – chleb na myśli.

Jak zawsze chaotyczny Asik

O problemach z pamięcią i innych hopkach

czwartek, 6 Maj 2010

Środowe zajęcia zaczęliśmy w trójcowym składzie, tj. ja, Anett i Hrabia. Żeby nie było nam nudno zaczęliśmy niemal tradycyjnie od Passo e Mezzo z losową kombinacją wariacji. I okazuje się, że jak zwykle kłopoty z pamięcią nas dopadły – jakoś ciężko zapamiętać kombinację 5 cyfr z czego cyfry występują tylko w zakresie 1-4 :D . No cóż, trzeba chyba pomyśleć o jakimś bilobilu czy innym preparacie na pamięć :-)

Na szczęście długo sobie tym problemem głowy nie zajmowaliśmy i przeszliśmy do tańczenia Spagnoletty na 3 osoby w naszej wersji – innymi słowy  Spagnoletta na 3-pary w 3 osoby, która jest hybrydą Spagnoletty na parę i „zwykłej” na 3 osoby. Proste, prawda? :-)

W trakcie radosnego pląsania dołączyła do nas Asia i od razu wspomogła naszą pamięć, bo jakoś w drugiej zwrotce nogi nasze nijak nie chciały sobie przypomnieć jednego fragmentu. A Asia pamiętała :-) Chyba jednak bilobil trzeba zanabyć.

Żeby się nie nudzić i jednak pamięć poćwiczyć przetańczyliśmy Koszmar Ruraka czyli inaczej Bassę Pompilię, gdzie z braku rozpiski za lektora dla Asi i Hrabiego, którzy nie są fanami tego tańca, służyliśmy wspólnymi siłami ja i Anett.

Gdy koszmar przeminął, jadąc dalej po bazach, tj. po bassach powtórzyliśmy sobie Bassę Toscanę.

Żeby jednak nie było zbyt monotonnie, to zmieniliśmy klimat na Celeste Giglio. Po przetańczeniu całości (znaczy tej całości, którą pamiętaliśmy) przeszliśmy do powtarzania/uczenia się na nowo 2 ostatnich części, tj. saltarello i canario. W tym czasie Karol, pomimo słabującego zdrowia, postanowił zasilić nasz skład. Plus dla Karola :-) . Okazuje się, że całkiem, całkiem całość wychodzi i teraz trzeba będzie w zasadzie tylko szlifować. Pocieszyliśmy się tym, że jest to taniec na parę, więc synchronizacja między parami nie jest wymagana – ufff.

Po wymęczeniu(się) Celeste dla rozluźnienia zatańczyliśmy Torneo Amoroso, a także gagliardy – „korowodową” i na parę. I na zakończenie zatańczyliśmy sobie… znaczy So Ben Mi Chi Ha Buon Tempo a na samiuśki koniec  jeszcze Laurę, żeby nie było :)

W końcu jednak ludziki lego zaczęły dochodzić do głosu i czym prędzej zakończyliśmy trening, po czym udaliśmy się pełnym składem na piw… na wymianę bardzo ważnych plot… i piwo :-)

PS.

W ramach odkurzania szarych komórek jeszcze z Anett zatańczyliśmy Contentezzę :)

A moc jest z nami …

czwartek, 15 Kwiecień 2010

Dzisiaj zaczęliśmy od dywagacji na temat jaki kolor ma kapusta, w końcu trzeba było do króliczków jakoś nawiązać ;) Na rozgrzewce zuchwały Hrabia próbował insynuować, że rzekomo nie robię ćwiczeń d rytmu. Jak powszechnie wiadomo muzyka w tańcu nie przeszkadza ;p
Po skróconej wersji podłogowych wygibasów i robienia gekonów do sztucznego oświetlenia rzuciliśmy na 1 ogień Celeste Giglio i nasze ukochane – przed jednych mniej, przez innych bardzeij :D – solówki Gagliardowe. Za tydzień mamy plan ruszyć kolejną część.
Dla odmóżdżenia – Passo E Mezzo, w którym nikt nas nie potrafi zaskoczyć ta, jak my siebie samych. Pamięć już nie ta, nogi nie te, to  i więcej komplikacji ;) Nauka na dziś NIE SZURRRRAććććć! :evil:

Chwila przerwy na łyk wody i powrót do dzieciństwa w postaci  hula-hop i choć mi nikt nie uwierzy, to nie ja pierwsza do kółka pobiegłam i kręciłam bioderkami. Tylko Hrabia się wzbraniał i do reszty nie dołączył. Gagliardy idą coraz lepiej, aczkolwiek strony niektórym nadal się mylą. Dalej dla odmiany Laura Suave  - solo Panów nadal szwankuje, ale Panie radzą sobie doskonale :D
W ramach powtórek była też i Bassa Toscana – tu Hrabia cierpiał, bo dostawał po rękach i to od młodszej i mniejszej od siebie osóbki :P  Spagnioletta na 2, Torneo Amoroso i La Battaglia prawie z zamkniętymi oczami, a i tak największą furorę zrobiła Bassa Pompilia, która jest naszym typem na BISY ;) Podczas rytualnego piwa  - wpadło nam do głowy parę pomysłów na pokazy. Niecnych pomysłów! sesesese :evil:

ostatnie środowe kicanki przedwielkanocne

czwartek, 25 Marzec 2010

No to spotkaliśmy się po raz kolejny, żeby pomachać nóżkami.

Zaczęliśmy od Passo e Mezzo, a że w głowach nie mamy do konca po kolei, to w ten sam sposób odtańczylismy wariacje (zaczelismy na pewno od trzeciej, co było dalej nie pamiętam, zresztą nie ma co się przywiązywać do kolejnosci, bo za tydzień na pewno będzie inaczej). Uznaliśmy, że przydałyby się jakieś panie, które będą nam pokazywały numer kolejnej wariacji, jak rundę w walkach bokserskich. Póki co, pań chetnych do chodzenia przed nami w bikini jednak nie ma.

Dalej korzystając z okazji, że mamy odpowiednią ilosć par, przyszła kolej na Spagnolettę na 6 osób. Kroki pamiętamy, ale z geometrią u nas nadal kiepsko, słoneczko jakieś takie koślawe, mercedes zamienia się w opla i parę innych marek po drodze, czeka nas tu nadal sporo pracy.

Nie inaczej jest z Galliardą na parę, w której równo jest tylko początek. A potem (głównie panom) się trochę rozjeżdża.

Przypomnieliśmy sobie także Torneo Amoroso (w którym na razie nie wiadomo, którą nogą powinien być ukłon – czekamy aż Asik doczyta ostateczna wersję), Bassę Toscanę, na której zmienny rytm ponarzekał Bartek, a dla Asika specjalnie zatańczylismy So Ben (bo na rozluźnienie chciała cos takiego dudududu – na przyszłosć zaproponowalismy jej zapisanie się dodatkowo na boks) i wzięliśmy się mozolnie za dalszą część Ceseste Giglio. Galliarda nadal jest dla nas troszeczkę za szybka, ale wierzymy, że jakoś się uleży i w końcu zacznie wychodzić. Ustalilismy za to, jak powinno ostatecznie wyglądać ssss. W dalszej kolejności czeka nas Canario (już się nie mogę doczekać, muzyka jest taka fajnie cwałująca). Ćwicząc galliardę z sapiącym Asikiem spiewalismy: Ruraku czy Ci nie żal… i chyba żal mu się zrobiło, bo chwilę później stanął w drzwiach.

Po treningu tradycyjnie i prawie w pełnym składzie poszlismy na piwko (zniknąć musiała tylko Asia, która poszła opiekować się chorą Lusią).

no to chyba tyle

to mówiłem ja, Jarząbek

znaczy Anett

Zmiany

czwartek, 14 Styczeń 2010

Wczoraj dla pewnej odmiany zmieniliśmy trochę kolejność tańców. Po rozgrzewce zatańczyliśmy Passo e mezzo dla przypomnienia, a następnie zajęliśmy się za Spagnolettą na 3 pary. Potem Celeste Giglio i długie męczarnie przy części galliardowej. Przy tym liczne dyskusje czy liczyć czy mówić kroki, tak czy siak prowdzący szybko się męczył ;)   Potem dla odstresowania Galliardy, Bassa Toscana i dalej galliarda z Celeste Giglio. Gdzieś tam po drodze jeszcze była Bataglia i to by było na tyle.

A od następnego treningu zacznę was motywować jeszcze do końca nie wiem jak ale zacznę }:->

Hrabia