Wpisy otagowane ‘Bassa Pompilia’

O problemach z pamięcią i innych hopkach

czwartek, 6 Maj 2010

Środowe zajęcia zaczęliśmy w trójcowym składzie, tj. ja, Anett i Hrabia. Żeby nie było nam nudno zaczęliśmy niemal tradycyjnie od Passo e Mezzo z losową kombinacją wariacji. I okazuje się, że jak zwykle kłopoty z pamięcią nas dopadły – jakoś ciężko zapamiętać kombinację 5 cyfr z czego cyfry występują tylko w zakresie 1-4 :D . No cóż, trzeba chyba pomyśleć o jakimś bilobilu czy innym preparacie na pamięć :-)

Na szczęście długo sobie tym problemem głowy nie zajmowaliśmy i przeszliśmy do tańczenia Spagnoletty na 3 osoby w naszej wersji – innymi słowy  Spagnoletta na 3-pary w 3 osoby, która jest hybrydą Spagnoletty na parę i “zwykłej” na 3 osoby. Proste, prawda? :-)

W trakcie radosnego pląsania dołączyła do nas Asia i od razu wspomogła naszą pamięć, bo jakoś w drugiej zwrotce nogi nasze nijak nie chciały sobie przypomnieć jednego fragmentu. A Asia pamiętała :-) Chyba jednak bilobil trzeba zanabyć.

Żeby się nie nudzić i jednak pamięć poćwiczyć przetańczyliśmy Koszmar Ruraka czyli inaczej Bassę Pompilię, gdzie z braku rozpiski za lektora dla Asi i Hrabiego, którzy nie są fanami tego tańca, służyliśmy wspólnymi siłami ja i Anett.

Gdy koszmar przeminął, jadąc dalej po bazach, tj. po bassach powtórzyliśmy sobie Bassę Toscanę.

Żeby jednak nie było zbyt monotonnie, to zmieniliśmy klimat na Celeste Giglio. Po przetańczeniu całości (znaczy tej całości, którą pamiętaliśmy) przeszliśmy do powtarzania/uczenia się na nowo 2 ostatnich części, tj. saltarello i canario. W tym czasie Karol, pomimo słabującego zdrowia, postanowił zasilić nasz skład. Plus dla Karola :-) . Okazuje się, że całkiem, całkiem całość wychodzi i teraz trzeba będzie w zasadzie tylko szlifować. Pocieszyliśmy się tym, że jest to taniec na parę, więc synchronizacja między parami nie jest wymagana – ufff.

Po wymęczeniu(się) Celeste dla rozluźnienia zatańczyliśmy Torneo Amoroso, a także gagliardy – “korowodową” i na parę. I na zakończenie zatańczyliśmy sobie… znaczy So Ben Mi Chi Ha Buon Tempo a na samiuśki koniec  jeszcze Laurę, żeby nie było :)

W końcu jednak ludziki lego zaczęły dochodzić do głosu i czym prędzej zakończyliśmy trening, po czym udaliśmy się pełnym składem na piw… na wymianę bardzo ważnych plot… i piwo :-)

PS.

W ramach odkurzania szarych komórek jeszcze z Anett zatańczyliśmy Contentezzę :)

Mezołapki, łapki ludzików lego i inne

piątek, 30 Kwiecień 2010

Na poczatek ciąg dalszy wiadomosci poniedzielnych (niby mnie nie było, ale wszystko wiem ;->) – Julita, jak wieść głosi, dzielnie zniosła operację na swoim kopytku i ma teraz nóżke skręconą na śrubki. Pozdrawiamy ją całym ATD bardzo gorąco i czekamy na szybki powrót sprawności (w ramach rehabilitacji proponujemy tańce dawne).

W środę natomiast spotkaliśmy się w trzy pary i nikt nie musiał tym razem tańczyc z duchem Ruraka (prawie nikt), który zawsze wszystkich myli. Zaczęlismy od Galliardy korowodowej, żeby przez ponowienie doświadczenia sprawdzić, czy ona rzeczywiście zabija. Eksperyment wypadł negatywnie, nie pojawiły się żadne straty, ani w ludziach, ani w sprzęcie.

Potem było Passo e Mezzo, które pokazało, ze zapamiętanie 4 niekolejnych numerów jest nadal trudne.

Za małe zwyciestwo uznać można to, że w Celeste Giglio udało nam się wreszcie dobrnąć do końca. Teraz pozostaje tylko ogarnać to jakos troche przestrzennie, bo raczej scena wielkości małej sali gimnastycznej to nam się szybko nie trafi. Z ciekawostek – okazało się podczas tańca, że każdy z nas posiada prawą i lewą mezołapkę :-) .

Poza tym, aby ćwiczyć pamięć i nóżki odtańczyliśmy So Ben, Bassę Pompilię oraz poczciwą Starą Niemiecka Fokę – w wersji fast.

Po treningu zaś, niezwykle szczęśliwe ludziki lego udały się, jak co tydzień, na piwo w celu omówienia bieżących spraw…

Czy słyszycie głosy?!

czwartek, 22 Kwiecień 2010

Wczoraj na treningu Hrabia zrobił nam niespodziankę i przygotował nową muzykę do rozgrzewki. Okazało się, że nie wszystko jest rytmicznie – no przynajmniej dla mnie, ale Hrabia głośno i wyraźnie mówił: jak to nie słyszycie? Ja słyszę, głosy mi podpowiadają!  Cóż można by rzec, że to stadium to się leczy, ale głosów było więcej, bo i Ramzio ma swoje, ale mówiące po niemiecku. To ciekawostka :>
Zaczęliśmy od Gagliardy na dogrzanie kości, a potem pracowaliśmy z Celeste Giglio. Została nam ostatnia część :D Tańcząc z Ramzesem czułam się jakbym to ja miała przed nim partie solowe, bo gagliardy skutecznie omijał. Ale za to próbował przy zazębianiu się podciąć Anett i ją wywrócić – bezskutecznie!
Potem Laura Suave, Chiara Stella na 5 osób z Rurakiem, którego nie było ;) . Passo E Mezzo w relacji 3, 2, 4, 1. Nóżki się plączą, bo pamięć płata figla.

Na koniec Bassa Pompilia, która jako niezwykle urokliwy taniec podbija nasze serca. Optuję za tym, że powinniśmy na stałe włączyć ją do repertuaru! Po treningu nawiedziliśmy Matkę Żukową – objadając ją ze świątecznej kiełbasy i święcąc karty. Za tydzień ostatnie spotkanie przed MAJÓWKĄ!!!:D

A moc jest z nami …

czwartek, 15 Kwiecień 2010

Dzisiaj zaczęliśmy od dywagacji na temat jaki kolor ma kapusta, w końcu trzeba było do króliczków jakoś nawiązać ;) Na rozgrzewce zuchwały Hrabia próbował insynuować, że rzekomo nie robię ćwiczeń d rytmu. Jak powszechnie wiadomo muzyka w tańcu nie przeszkadza ;p
Po skróconej wersji podłogowych wygibasów i robienia gekonów do sztucznego oświetlenia rzuciliśmy na 1 ogień Celeste Giglio i nasze ukochane – przed jednych mniej, przez innych bardzeij :D – solówki Gagliardowe. Za tydzień mamy plan ruszyć kolejną część.
Dla odmóżdżenia – Passo E Mezzo, w którym nikt nas nie potrafi zaskoczyć ta, jak my siebie samych. Pamięć już nie ta, nogi nie te, to  i więcej komplikacji ;) Nauka na dziś NIE SZURRRRAććććć! :evil:

Chwila przerwy na łyk wody i powrót do dzieciństwa w postaci  hula-hop i choć mi nikt nie uwierzy, to nie ja pierwsza do kółka pobiegłam i kręciłam bioderkami. Tylko Hrabia się wzbraniał i do reszty nie dołączył. Gagliardy idą coraz lepiej, aczkolwiek strony niektórym nadal się mylą. Dalej dla odmiany Laura Suave  - solo Panów nadal szwankuje, ale Panie radzą sobie doskonale :D
W ramach powtórek była też i Bassa Toscana – tu Hrabia cierpiał, bo dostawał po rękach i to od młodszej i mniejszej od siebie osóbki :P  Spagnioletta na 2, Torneo Amoroso i La Battaglia prawie z zamkniętymi oczami, a i tak największą furorę zrobiła Bassa Pompilia, która jest naszym typem na BISY ;) Podczas rytualnego piwa  - wpadło nam do głowy parę pomysłów na pokazy. Niecnych pomysłów! sesesese :evil:

Drogi pamiętniku …

wtorek, 24 Listopad 2009

Smerf Maruda
Dzisiaj zajęcia prowadziłem sam, obyło się bez ofiar w ludziach.
(więcej…)

Dolce Amoroso Fuoco

poniedziałek, 16 Marzec 2009

Na początku była Foka :) a konkretnie popis Panów w wykonaniu Panów i Pań (które znudzone plotkowaniem w kącie postanowiły nauczyć się “na wszelki wypadek”).

w części drugiej dla relaksu zbieraliśmy patyczki na dwa sety :)

a potem męczylismy Bassę Pompillię… ciężko idzie…. a ja ciągle nie wiem gdzie problem… :(