W ostatnią środę pozwoliłem sobie na zaprzestanie rekonwalescencji i pojawiłem się na treningu. Trening rozpoczął się od oczekiwania na spóźnialskich. Potem krótka rozgrzewka i do dzieła.
Zaczęliśmy od Ansalone ,które obserwująca z boku Asik skwitowała, że krzywo było. Następnie na życzenie Asika od Alemany, dla utrwalenia dwa razy po za pierwszym to troszkę słabo było. Celeste Giglio też tańczyliśmy dwa razy, ale tutaj wyszło zupełnie odwrotnie. Za drugim razem było słabiej.
No i przyszedł czas za wzięcie się za poprawioną Laurę Suavę. Przeszliśmy na sucho krótki wstęp i zaczęliśmy męczyć pierwszy zmieniony fragment. Niestety jest w dość specyficznym rytmie i będzie wymagał dopracowania, ale co My nie damy rady
Po wyczerpujących tańcach i dyskusjach jak to ma wyglądać stwierdziliśmy, że trzeba się przy czymś odstresować.
No więc zatańczyliśmy Bassa Goiose i w ramach strzelania focha zamieniliśmy się w parach, tu również nie obeszło się bez powtórki. Ach te przerwy nie dobrze wpływają na mnie ;P
No i na koniec Volta, raz bo na więcej entuzjazmu nie starczyło. I na tym chyba skończyliśmy i czmychnęliśmy ze szkoły.