Wpisy otagowane ‘Bassa Goiosa’

Spływ na Inflancką

niedziela, 30 Maj 2010

Na dzisiejszy trening dopłynęliśmy razem z Asikiem napotykając po drodze na sztorm. Po przebraniu się do sucha, dopłynęli Anett z Bartkiem. Po wymianie informacji kto gdzie na jakie wiry napotkał zaczęliśmy rozgrzewkę. W trakcie rozgrzewki nadpłynęła Zgoś swoją amfibią. No i już była nas piątka. Na sam koniec dotarła matka Żukowa i okazało się, że mamy aż 6 osób :)

Po rozgrzewce zaczęliśmy od mojej przeróbki Alemany, ale okazało się że rozpisując sobie choreografię coś byłem niespełna rozumu bo pogubiłem to i owo, tak że całość średnio trzymała się kupy T.T

Po tej drobnej porażce zatańczyliśmy sobie, Barierę i chwilę później Ansalone na czwórkę. W międzyczasie jeśli mnie pamięć nie myli zatańczyliśmy przed Żukową Voltę coby nam trochę błędów po wytykała. Potem (w kolejności przypadkowej), Bassa Goiosa, Bella Goiosa, Bassa Toscana, Spagnoletta, Dolce Fuoco Amoroso, a nawet Battaglia. Potem trochę coś z Playfordowej beczki: Black  Nag,  Scotch Cup.

No i chyba tyle dziś udało się przetańczyć.

Wilgotny Hrabia

Taniec dawny z królikami

niedziela, 11 Kwiecień 2010

Dzisiaj pierwsze niedzielne tance po świętach i lekko nie było.  Właściwie to cały skład niedzielny był. Niestety Matka Żukowa nie zaszczyciła nas obecnością mimo, że odgrażała się, że przyjdzie.

Trening zaczęliśmy od wygonienia z sali nieproszonych gości z pływalni. Potem już jak zwykle rozgrzewka.

Pierwszym tańcem była już coraz bardziej nielubiana Alemana. Nie wiem skąd to znudzenie, przecież wciąż daleka jest od perfekcji, zwłaszcza w przypadku wersji ultra zgodnej z traktatem. Do pracy rodacy. (Julita, ja pamiętam o Chiara Stelli w przyszłym tygodniu będzie na pewno, zobaczysz :) )

Następną tańczyliśmy Barierę. No i cóż chciałem pochwalić, że w tańcu tym coraz bardziej zbliżamy się do okręgu. Po tańcu Asik wpadła na pomysł coby się w rozejściu po semidopiach troszkę pozazębiać.  No i po kolejnej próbie okazało się, że wychodzi to całkiem ładnie tylko w tedy t koła trzeba przejść na trójkącik. Wniosek przeszedł :) poza tym pojawił się drugi wniosek o robieniu jakiś króliczków tańca dawnego, ale zupełnie nie wiem skąd to się wzięło ;) ??

Dalej na warsztat poszło Ansalone. Najpierw dla utrwalenia w setach po 3 osoby, a potem w wersji na 4 osoby. Mimo, że do tej pory miałem tylko szkic w głowie to szybko wspólnymi siłami zmaterializowaliśmy choreografię i chyba jest całkiem znośna. Jeszcze tylko ją poćwiczyć i będzie kolejny taniec na wiele okazji.

Następny taniec to znów tylko powtórki, czyli Bassa Goiosa. Zatańczyliśmy ja sobie w obu wersjach: zwykłej i Boliwoodzkiej :) No i która jest fajniejsza ?

No i chyba się zmęczyliśmy bo zebrało nam się na dyskusję. Po obgadywaliśmy trochę nieobecnych i ustaliliśmy naszą linię obrony do najbliższego pokazu.

Po odpoczynku zabraliśmy się za Voltę. Po tej przerwie jak widać wyszliśmy trochę z wprawy, bo wyszło dość chaotycznie. W ramach podnoszenia trudności próbowaliśmy z Asikiem sposób robienia podrzutów na Bartkowy, ale jakoś nam nie idzie. Poza tym wydaje się, że dla Asika tańczenie Volty z Bartkiem będzie karą :)

Na tych zabójczych próbach zakończyliśmy zajęcia.

No i żadnych króliczków, proszę :P bo się niezły pasztet zrobi.

Hrabia

Człowiek człowiekowi wilkiem, a tańce tańce tańce :D

niedziela, 28 Marzec 2010

Dzisiaj spotkaliśmy się na ostatnich tańcach przed świątecznych. Skład był zdumiewająco mocny. Pojawiła się cała ekipa niedzielna, PEŁNY skład i nikt się właściwie nie spóźnił.

Po dość męczącej (mam nadzieję :) ) rozgrzewce zabraliśmy się za powtarzanie naszych ulubionych niedzielnych tańców. Na pierwszy ogień poszła Alemana. Zatańczyliśmy sobie dwa razy coby sobie wszystkie Panie powymieniać :)

Następnie wzięliśmy się za Barriere mimo usilnych starań niektórym nie wyszło zbyt równo :P Kolejnym tańcem była Bassa Goiosa, którą w końcu zatańczyliśmy bez lektora i w miarę wychodziło. Tak trzymać, no może nie do końca zawsze może być lepiej, prawda ? Zwłaszcza solówka.

Dalej mordowaliśmy się przy Ansalone. Niestety w trakcie tańca niektórych pokarało za brak wyrozumiałości dla swoich stawów. Następnym razem zrobimy rewizję :) i to dokładną :D

No i dotarliśmy do morderczej Volty,  latania było co niemiara. Dziwnym trafem zawsze z Asikiem zawsze jesteśmy jakoś tacy spóźnieni po podrzutach. Może trzeba  krótszy ten telemark robić ;)

W przerwie między kiloVoltami zrobiliśmy sobie Bellę Goiosę, a ostatnim tańcem była uwielbiana przez Julitę Chiara stelle. Trening zakończyliśmy zwyczajowym relaksem przy “robaczkach”.

Z racji zbliżających się świąt chciałem wszystkim wiernym czytelnikom i niewiernym też ;) wesołego jajka i żeby wam się w te święta nieźle wszystko po zajączkowało.

Hrabia

Dzisiejszy (a właściwie już wczorajszy) odcinek sponsoruje literka Z jak Zombie

poniedziałek, 22 Marzec 2010

Aby cisza medialna na naszym wspaniałym blogu, nie przedłużała się w nieskończoność, wprosiłam się do grona tych, którzy mogą zamieścić swój krótki pozajęciowy komentarz. I oto debiut. Jak pójdzie mi źle, to się nie śmiejcie, bo się zniechęcę i będziecie sobie musieli pisać sami :-P .

Wczorajsze zajęcia były dla umarlaków, połamanych i tym podobnych. Hrabia wołał po zombiemu yyyy i w swoich butach dopatrywał się inteligencji, a w każdym bądź razie śladu mózgu. Gosia nie skręcała się we wszystkie strony, bo jej kręgosłup odmówił posłuszeństwa, a ja ciągałam za sobą nóżką. Mimo to udało się odtańczyć Alemanę, potem Ansalone w różnych konfiguracjach, tak aby towarzystwo na własnej skórze mogło się przekonać, która opcja w trójce (trójkącie?) jest najlepsza (dwie panie i jeden pan, czy odwrotnie). Poza tym brawa dla tańczących – Ansalone było równo!! (spoko, za tydzień jak Asik będzie, to na pewno już tak nie wyjdzie).  Z racji zaś tego, że do Volty z wczorajszego damskiego składu nadawała się jedynie Julita (która nie paliła się do tego, żeby Hrabia z Bartkiem robili wyrzuty tylko jej) darowaliśmy jej życie i wieczór upłynął pod znakiem powtórek. Udało się przypomnieć Laurę, So ben, Bassę Goiosę i Torneo  Amoroso. Jednym słowem – wieczór pracowity (znaczy dla nich, ja głównie zajmowałam się puszczaniem muzyki). Jak mnie jeszcze muza w czoło raz pocałuje, to może opiszę też nasze potańcowe środowe spotkanie w sprawach najważniejszych i równie ważnych.

Anett

Voltomaniacy

niedziela, 7 Luty 2010

Dzisiaj w końcu robiliśmy Voltę na dużą skalę, ale po kolei. Po rozgrzewce przystąpiliśmy od powtórzenia sobie Allemany. Najpierw jeden skład, potem drugi. Następnie Barriera z uduchowionym Asikeim. Po tych wybrykach zrobiliśmy sobie Ansalone po dwa razy w każdym składzie i jak na tańczenie po przerwie wyszło całkiem nieźle. No i nadszedł czas na Basse Goiose tym razem z inną muzyka. No i okazało się, że ta nowa muzyka jest taka bardziej dla ludzi. Wreszcie nadszedł czas na Voltę. Po powtórzeniu na sucho przystąpiliśmy do dzieła.  Po odtańczeniu Volty dwa razy podyszeliśmy sobie trochę i dla odmużdżenia  zatańczyliśmy sobie Chiara stelle i Basse Goiosę dla utrwalenia. No i znowu Volta na zupełne dobicie.  Wszyscy już nieźle zmęczeni, zatańczyliśmy na zakończenie Belle Goiosę i po lekkim rozciągnięciu i rozluźnieniu udaliśmy się do domu.

No to do środy.

Hrabia

Voltastycznie

poniedziałek, 11 Styczeń 2010

Wczoraj coś nam frekwencja się obniżyła, ale cóż poradzić. Po rozgrzewce jak zwykle ku pamięci Barriera i Alemana.

Potem Ansalone i wyszło parę obłędów. Może w końcu uda się to ładnie zatańczyć :P

Dalej Asik wtłaczała nam w głowę Bassę Goiosę. Nawet ograniczyliśmy trochę lektora, może za tydzień spróbujemy bez podpowiadania.

No i nadszedł czas na Voltę. Dokończyliśmy uczyć się choreografii na sucho, a potem z muzyką, ale bez podrzutów. Gdy dołączyliśmy podrzuty końcowy fragment wyszedł fatalnie, ale jak się odleży to na pewno będzie lepiej. Zobaczymy jak Volta wyjdzie za tydzień.

Hrabia

Pierwsze tańce po Nowym Roku

niedziela, 3 Styczeń 2010

Dzisiaj spotkaliśmy się na tańcach pierwszy raz w Nowym 2010 Roku. Mimo pewnych spóźnień po rozgrzewce udało się zebrać skład do Barriery. Dalej zaczęły się schody. Alemana zaczęła sprawiać nieprzewidziane trudności. Po kilku próbach stwierdziliśmy, że mimo wszystko idziemy dalej czyli Ansalone.

No wyszło w miarę znośnie, teraz można się wziąć za detale jak: równe obracanie i nie tylko. No i po przerwie świąteczno-nowo rocznej powróciliśmy do wałkowania Bassy Goiosy. Z różnym skutkiem, ale solówka jest już bliżej niż dalej. No i na deser już tradycyjnie jak to w niedzielę, zabraliśmy się za Voltę. Najpierw powtórka na sucho kroków, a potem przymiarki do startu i start. No i z grubsza powtórzyliśmy to, na czym skończyliśmy zeszły rok. Teraz możemy iść dalej.

Uważajcie na alkohochliki w tym nadchodzącym roku

Hrabia

Świąteczna Volta

poniedziałek, 21 Grudzień 2009

Wczorajszy niedzielny trening znów upłynął pod znakiem powtórek. W niedużym, składzie powtórzyliśmy sobie Allemanę, Barrierę, oraz Ansalone. Potem dalej wałkowaliśmy Basse Goiose, w końcu trzeba by to bez lektora zrobić, a popis już wychodzi prawie wszystkim.

No i na koniec Volta coby przed świętami spalić jeszcze trochę kalorii. Mimo prób nie udało nam się dotrzeć do końca, ale zrobiliśmy tak ze 2/3. Nieobecni niech popracują nad kondycją w święta bo robimy Volte dalej ;)

Hrabia

Ps. No to Wesołych Świąt wszystkim co nas już nie odwiedzą, a tym co będą w środę to jeszcze nie Wesołych ;)