Wpisy otagowane ‘Amoroso’

Króliki wielkanocne…

środa, 7 Kwiecień 2010

… dzisiaj znowu nie miały okazji poskakać. Istnieją poważne przesłanki do stwierdzenia, że zostały wygryzione przez Amoroso i Chastelanę, które ostatnio panoszą się (zwłaszcza ta druga) na wtorkowych zajęciach i tylko od czasu do czasu dopuszczają do głosu Fortunosę, Fiore de Virtu i Voltati. A, pojawiło się też Gioioso, ale nie jest zbyt hałaśliwe, więc mozna je czasem przeoczyć.

W Chastelanie zaszła znacząca zmiana – po miesiącach prób, przymiarek i testów stanęło w końcu na tym, że Ripreza Ma Być Normalna. Jeżeli ktoś przypadkiem już się przyzwyczaił do podmieniania nóg, wygłąda na to, że ma pecha ;) Poza tym jak zwykle zaszło też kilka drobnych zmian niekontrolowanych. To się chyba nazywało nieprzy… kreatywność?

Amoroso umiemy już chyba tak dobrze, że wszyscy się nudzą – w każdym razie wersja indiańska i nieindiańska zostałym tym razem dodatkowo zinscenizowane… polowaniem. Ofiar w ludziach nie było, choreografia doznała sporego uszczerbku, ale lekarze zapewniają, że wyjdzie z tego.

Fiore de Virtu idzie kwitnąco – czasami kwitnie na boki, ale kto by się tam przejmował (znaczy, Asik się przejęła, ale cierpiała w milczeniu :D ).

Fortunosa wyszła po zastosowaniu nowego narzędzia motywacyjnego – Asik obiecała, że kto się pomyli, oberwie piłką. Trudno uwierzyć, jak skutecznie proste sposoby wspomagają pamięć!

Poza tym chyba pobiliśmy dzisiaj rekord Guinessa w Puszczaniu Muzyki Jeszcze Raz. Czekamy na oficjalne uznanie :) .

Z odkryć wartych odnotowania: krzyczenie jest złe, bo się mylimy. Chwalenie jest złe, bo się mylimy.

Patrzenie w podłogę jest złe, bo tak ;) .

Tańce-Łamańce

środa, 31 Marzec 2010

Wczoraj na ostatnim przedświątecznym treningu wszyscy się spóźniali. No oprócz Anety, która razem ze mną czekała na resztę! :evil: Nie było zatem rozgrzewki, miłych pogawędek też nie było! Zaczęliśmy od Chastelany dla przypomnienia – idzie całkiem nieźle, jeszcze gdyby się tak ludzie wyluzowali – byłoby sympatyczniej;) Nie było mi dane „poromansować” w tańcu ze Słodkim, bo akurat w tym momencie przyszła Basia – kobiety mają jednak to wyczucie;)
NA życzenie Puenty powtórki: Amoroso w wersji Indiańskiej, choć to nie to samo, jakby Indianie grali na żywo :P Potem Fiore de Vertu – szło nadzwyczaj dobrze (uwaga! teraz chwalę!!). Były linie, po drobnej uwadze na początku nawet saltarella były w odpowiednim tempie – byłam DUMNA! :D

Do czasu aż przyszła kolej Volatati in Ca Rosina – tu trochę gorzej. 1 trójka wspaniale! Ukłony dla prowadzącego set Słodkiego, ale 2 trójka lepiej niech poćwiczy, albo nie popisuje się tym tańcem przed innymi ;)
Wróciliśmy do Chastelany, by zakończyć powtórką Fortunosy i Anello. A po świętach ciąg dalszy przebojów ślubnych …

p.s. Miałam niespodziankę i miałby być świąteczne króliki, ale nie dali mi wypróbować :( (((

Rurrrrakk…

wtorek, 12 Styczeń 2010

Dzisiaj był zły dzień prowadzącej. Na początku pojawiły się tylko 3 osoby – tylko albo aż. Tym punktualnym dziękuję za przybycie :)
Nie było pełnej werwy i szału rozgrzewki, ale rozciąganie przy kąśliwych złośliwościach i liczeniu palców :P Gdy już zabieraliśmy się za powtórzenie Volatati in Ca Rosina – dołączyła Basiek i Ela. Całość na dwie trójki szła całkiem nieźle, tu i ówdzie można by to jeszcze podciągnąć. W trakcie doszła jeszcze Agnieszka i szybko wchodząc w taniec musiała się połapać, która to prawa a która lewa. Dalej Amoroso, w różnych konfiguracjach – choć Basiek nie chciała wymieniać Ruraka, więc został Panią :P Ale jak tańczyliśmy w mercedesie, był na powrót sobą :( Dlatego potem było Reale, gdzie Basia – tym razem bez Słodkiego prowadziła korowód. Zakończyła dygresją, że może uszyje sobie strój męski, ale to wtedy grał by Markizę?!

Próbowaliśmy wyrównać linie w Fiore de Vertu, a potem już całkowicie gubiliśmy się w Pizocharze…

Z motywacją w tle…

środa, 6 Styczeń 2010

Wczoraj po skocznej rozgrzewce na dobicie mięśni Branle d’Ecosse oraz mój ukochany (nie wiedzieć czemu ;) ) Branle l’Official.  Ten 2 spotkał się z różnymi reakcjami, padło nawet stwierdzenie, że wyglądamy jak dzieci w przedszkolu – ale czyż nie był to piękny okres?! :>

Powtórzyliśmy Pizocharę, gdzie niektórzy zapominają, że ripresy są na zewnątrz ;) Amoroso – szło całkiem sprawnie, gdyby nie to gnieżdżenie się w kupie. Fiore de Vertu wymaga dopracowania, nie wszyscy słyszą strunki nie równają do lini. Ciekawe, że szybsze tańce sprawiają mniej problemu niż te, gdzie muzyka zwalnia i trzeba wszystko wytanczyć, przeciągnąć i z gracją wykonać }:-) PORACUJEMY też i nad tym.

Collonese nadal jest tragedią :( A Voltati w zależności od zestawu… W ramach motywacji został wysłany filmik – dyskusję podjeto, więc za tydzień więcej wałkowania … SAMI CHCIELIŚCIE :>>>>>

Nowe tańce na Nowy Rok!

środa, 30 Grudzień 2009

Wczoraj ostatni trening XV-wieczny w Starym Roku. Frekwencja nie duża, ale szlachetna. Podział idealny dwie Panie i dwóch Panów. Po włączeniu elektrycznych żeberek i rozruszaniu zasiedziałych stawów ruszyliśmy z Reale. Słodki stwierdził, że bez Basi mu nie wychodzi i to ona prowadzi zawsze korowód. Basiu – wracaj!!! :)

Potem dla jednych coś starego, dla innych nowego Amoroso i Fiore de Vertu. Słuchać strunek!!! Był też i nowy krok – Volta tonda. Szło całkiem nieźle, ale pamiętajcie obrót jest na RAZ, nie 2 czy 6! :> Będę tego pilnować. A skoro Amoroso to i piva ćwiczyliśmy, na początek 12 a potem jeszcze więcej … szło tak dobrze, że po treningu też ćwiczyliśmy piva … ;)

Do zobaczenia w 2010! Zpowiada się ciekawie, bo i Iza wróciła i będzie chodzić regularnie :)