Wczoraj ostatni trening XV-wieczny w Starym Roku. Frekwencja nie duża, ale szlachetna. Podział idealny dwie Panie i dwóch Panów. Po włączeniu elektrycznych żeberek i rozruszaniu zasiedziałych stawów ruszyliśmy z Reale. Słodki stwierdził, że bez Basi mu nie wychodzi i to ona prowadzi zawsze korowód. Basiu – wracaj!!!
Potem dla jednych coś starego, dla innych nowego Amoroso i Fiore de Vertu. Słuchać strunek!!! Był też i nowy krok – Volta tonda. Szło całkiem nieźle, ale pamiętajcie obrót jest na RAZ, nie 2 czy 6! :> Będę tego pilnować. A skoro Amoroso to i piva ćwiczyliśmy, na początek 12 a potem jeszcze więcej … szło tak dobrze, że po treningu też ćwiczyliśmy piva …
Do zobaczenia w 2010! Zpowiada się ciekawie, bo i Iza wróciła i będzie chodzić regularnie