Wpisy otagowane ‘Amoroso’

zasłużony odpoczynek?

piątek, 2 Lipiec 2010

Na ostatnim wtorkowym treningu humor raczej nam dopisywał. Jednak pojawiły się głosy, że oto wreszcie można sobie odpocząć po roku wytężonej pracy… Mimo to wzięliśmy się do roboty i powtórzyliśmy tańce na kolejny już pokaz – jednak dziury w pamięci były, nawet po tych wielu miesiącach treningów. Dla wyszlifowania repertuaru dla składów trzyosobowych powtórzyliśmy tańce na pary i trójki – Rostiboli Gioioso, Bi alte, Berliguardo, Amoroso…  Może zabrakło trochę skupienia i motywacji, bo każdy obracał się w inną stronę i klękał na inne kolano – dopiero po uzgodnieniu wersji Bi alte zaczęło wyglądać spójnie.

Na dokładkę zatańczyliśmy jeszcze Fiore de Virtu, Fortunosę i  przetestowaliśmy nową muzykę do Anello, która przypadła nam bardzo do gustu – wszystkie kroki są dobrze zaakcentowane i nawet ci, którzy z rytmiką są na bakier i prawie nigdy nie słyszą “strunek” wiedzą, co kiedy zatańczyć.

No i nadszedł czas na rozstanie i szansa, byśmy od siebie trochę odpoczęli (ale nie na długo, znów zobaczymy się przecież na Grunwaldzie).Niektórzy już z niecierpliwością oczekują nowych treningów i mają nadzieję, że pełni zapału i chęci do pracy znów zaczniemy zgłębiać piętnastowieczne włoskie traktaty.

A tymczasem – wszystkim życzymy wspaniałych wakacji!!!

Wtorkowe wygibasy

czwartek, 17 Czerwiec 2010

We wtorek trening zaczęliśmy jeszcze przed salą. Od wygrzewania się na słońcu i plotkowania z Rurakiem, który wpadł pożyczyć Puencie strój. W trakcie rozgrzewki, gdzie było bieganie, skakanie, bieganie, skakanie i jeszcze raz bieganie nadszedł wspomniany wcześniej Puenta i kazaliśmy mu się rozbierać i przymierzać portki!
Rozbierał się w szatni, jako że miał slipki a nie bokserki, które w jego mniemaniu nie są sexy! Ale do rzeczy… czyli do tańca: na początek wypróbowaliśmy Amoroso do innej muzyki, która okazała się być ZŁAAAAAA, więc zatańczyliśmy do normalnej :)
Na specjalne życzenie Puenty przypomnieliśmy sobie Bialte di Castiglia. Szło całkiem nieźle, jak na odświeżanie tańca po tak długim czasie. Potem powtórka z Chastelany i Belriguardo – tutaj mieliśmy ćwiczenie kroków Contrapasso. Sam krok każdemu z osobna wychodzi ładnie, ale gdy stoimy w 3 – wszystko się miesza. Puenta podczas powtarzania sobie tańca został w grzeczny sposób posadzony na ławkę rezerwowych, by nie urazić jego dumny, że nic nie pamięta – czasami sprawdzę się też w roli pedagoga ;)
Potem same szlagiery: Fortunosa, Fiore de Vertu, Anello chyba też było, ale jakoś nie jestem tego pewna. A dla nadgorliwych na koniec jeszcze raz Bialte di Castiglia – w ramach przygotowywań do kolejnego pokazu :D

Siedmioro ludzi i duch

środa, 26 Maj 2010

Ponieważ autorce się spóźniło i dotarła w samym środku Anello, przyjmuje na wiarę, że Amoroso też było.

Przyszło nas dzisiaj całkiem sporo – magiczna siódemka to akurat tyle, ile potrzeba, żeby wszystko zatańczyć, czasem z duchem (a właściwie prawie wszystko, bo nikt nie wywołał z zaświatów Pizochary), a czasem z wybranym tancerzem na ławce rezerwowych.

Najwięcej uwagi pochłonęło Belriguardo – niestety, wbrew nazwie Asik nie daje się nabrać na piękne oczy i próbuje wydobyć z nas równe contrapasso. Podobno nawet wyszło, ale trudno się zorientować, bo za dużo uwagi pochłania kierunek zwrotu następującego zaraz potem ;-) .

Oprócz tego przećwiczyliśmy Voltati, Chastelanę i Fortunosę, przegalopowaliśmy Petit Riens (pisane też czasem przez V – jeżeli ktoś wie, dlaczego, niech się przyzna;), powłóczyliśmy saltarellami w Fiore de Virtu. Było też Gioioso na parę, urozmaicone nie uwzględnionym w traktacie (zapewne przez zwykłe niedopatrzenie) ziewaniem.

Na koniec Asik zapytala, co chcemy. Ja wybrałam frytki, Basia ptysie, a Aneta Principessę.2/3  życzeń zostało spełnionych. Sami zgadnijcie, które (albo które nie) ;) .

Babski skład

wtorek, 18 Maj 2010

Dzisiaj na zajęciach XV-wiecznych obecnością zaszczyciły nas same kobietki:) Silny skład: Marianna, Aneta, Ela, Basieńka i ja. Panowie zawiedli, ale i bez nich daliśmy radę. Ponieważ pamięć już nie ta, a torebek wiele – skróciliśmy zajęcia o 15 minut. Przymus oddania kluczy do szkoły!

Po ekspresowej rozgrzewce zabraliśmy się za powtórzenie Belriguardo Nouvo. Ela przyniosła nawet naszą wielką niebieską księgę – co by sprawdzić czy wersja jest zgodna :D . Zaszła tylko maciupeńka zmiana, ale jak widać Contrapasso sprawia jeszcze problemy.

Potem Fiore de Vertu i nauka słuchania strunek, w końcu muzyka ma pomagać w tańcu. Tak, wiem, że ta Bassa Danza jest straaasznie wolna i kto wkłada tam saltarella, ale skoro są to trzeba tańczyć je z rytmem. Za 2 razem poszło lepiej.
W Amoroso jeszcze czasami szybciej niż w muzyce, ale i to dopracujemy, za to Chastelana była prawie idealna ;) PrAWie! Dla utrwalenia Voltati i Fortunosa. Była też powtórka z Belriguardo, w końcu wypracowane rzeczy trzeba utrwalać. Poćwiczyliśmy też prawidłowe wchodzenie w saltarello – niektórym widok innych przeszkadzał, ale z zamkniętymi oczami szło świetnie. Znęcałam się także w Contrapassach, ale już widać postępy :>

Czyżby wreszcie Coś Nowego?

środa, 21 Kwiecień 2010

Co prawda grupa była jeszcze nieco przerzedzona po weselu Gosi i Puenty, ale w 6 osób można przecież sporo zatańczyć. Tym bardziej, że trzeba nam było małej powtórki przed tańcami w niedzielę . Powtórzyliśmy więc sztandarowy zestaw (który dla nas chyba jeszcze na długo pozostanie “Weselnym Zestawem Gosi i Puenty”) – Chastelanę, Amoroso, Fortunosę, Fiore de Virtu, Voltati. Aż wreszcie nadszedł czas na…

… tak! Na Coś Nowego!

Zabraliśmy się więc do pracy nad nowym tańcem – Ingrata. Pierwsza część wyszła idealnie. Dalej były już problemy – niestety nie wszyscy jesteśmy w stanie zatańczyć sześciu kroków saltarello tedesco w tempie quadernaria i do tego wylądować w pozycji wskazanej w rozpisce. Po sprawdzeniu w Mądrej Książce wiedzieliśmy jeszcze mniej – okazuje się, że rękopisy nie zawsze podają spójną wersję, nie mówiąc już o tłumaczeniu na angielski… Ostatecznie zatańczyliśmy piva zamiast saltarelli – ciekawe, czy przez nadchodzący tydzień wersja ulegnie dalszym alternacjom.

Dla rozluźnienia atmosfery powtórzyliśmy jeszcze Anello i Petit Riense – ma być w końcu skocznie i wesoło, a nie nudno i “realowato”. I tu nieśmiało liczymy, że ogrom szczęścia Puenty po zawarciu matrymonium nie przyćmi jego pamięci i będzie tańczył w niedzielę właściwe kroki…

Nie do wiary, od dwóch tygodni nie było Reale!

wtorek, 13 Kwiecień 2010

Wiosna zrobiła coś dziwnego z pogodą – powietrze, z początku wyglądające niewinnie, zaczęło się elektryzować, aż w końcu rozpętała się burza. Całkiem duża burza z piorunami, które latały po sali i robiły mnóstwo huku. Na szczęście, jak wiadomo, po burzy przychodzi słońce, w którego roli wystąpiła Chastelana, tym razem dotańczona do końca. I chyba nawet całkiem znośnie :) .

Z wiadomej okazji po raz kolejny podeszliśmy do Zestawu Standardowego – McAmoroso, sałatka z Voltati i Fiore de Virtu  (panowie zachodzili mniej więcej równo ze słońcem), na deser Gioioso i Fortunosa (obowiązkowo do picia we czwórkę!).

Za tydzień nastąpi zapewne wielka rewolucja w repertuarze, ponieważ ten umiemy już tak dobrze, że wychodzi coraz gorzej.

A Gosi i Puencie, którzy w sobotę zamierzają się uroczyście zaobrączkować, życzymy wszystkiego najlepszego na tak zwanej nowej drodze życia i najpiękniejszego weselnego tańca w okolicy :) .

Króliki wielkanocne…

środa, 7 Kwiecień 2010

… dzisiaj znowu nie miały okazji poskakać. Istnieją poważne przesłanki do stwierdzenia, że zostały wygryzione przez Amoroso i Chastelanę, które ostatnio panoszą się (zwłaszcza ta druga) na wtorkowych zajęciach i tylko od czasu do czasu dopuszczają do głosu Fortunosę, Fiore de Virtu i Voltati. A, pojawiło się też Gioioso, ale nie jest zbyt hałaśliwe, więc mozna je czasem przeoczyć.

W Chastelanie zaszła znacząca zmiana – po miesiącach prób, przymiarek i testów stanęło w końcu na tym, że Ripreza Ma Być Normalna. Jeżeli ktoś przypadkiem już się przyzwyczaił do podmieniania nóg, wygłąda na to, że ma pecha ;) Poza tym jak zwykle zaszło też kilka drobnych zmian niekontrolowanych. To się chyba nazywało nieprzy… kreatywność?

Amoroso umiemy już chyba tak dobrze, że wszyscy się nudzą – w każdym razie wersja indiańska i nieindiańska zostałym tym razem dodatkowo zinscenizowane… polowaniem. Ofiar w ludziach nie było, choreografia doznała sporego uszczerbku, ale lekarze zapewniają, że wyjdzie z tego.

Fiore de Virtu idzie kwitnąco – czasami kwitnie na boki, ale kto by się tam przejmował (znaczy, Asik się przejęła, ale cierpiała w milczeniu :D ).

Fortunosa wyszła po zastosowaniu nowego narzędzia motywacyjnego – Asik obiecała, że kto się pomyli, oberwie piłką. Trudno uwierzyć, jak skutecznie proste sposoby wspomagają pamięć!

Poza tym chyba pobiliśmy dzisiaj rekord Guinessa w Puszczaniu Muzyki Jeszcze Raz. Czekamy na oficjalne uznanie :) .

Z odkryć wartych odnotowania: krzyczenie jest złe, bo się mylimy. Chwalenie jest złe, bo się mylimy.

Patrzenie w podłogę jest złe, bo tak ;) .

Tańce-Łamańce

środa, 31 Marzec 2010

Wczoraj na ostatnim przedświątecznym treningu wszyscy się spóźniali. No oprócz Anety, która razem ze mną czekała na resztę! :evil: Nie było zatem rozgrzewki, miłych pogawędek też nie było! Zaczęliśmy od Chastelany dla przypomnienia – idzie całkiem nieźle, jeszcze gdyby się tak ludzie wyluzowali – byłoby sympatyczniej;) Nie było mi dane “poromansować” w tańcu ze Słodkim, bo akurat w tym momencie przyszła Basia – kobiety mają jednak to wyczucie;)
NA życzenie Puenty powtórki: Amoroso w wersji Indiańskiej, choć to nie to samo, jakby Indianie grali na żywo :P Potem Fiore de Vertu – szło nadzwyczaj dobrze (uwaga! teraz chwalę!!). Były linie, po drobnej uwadze na początku nawet saltarella były w odpowiednim tempie – byłam DUMNA! :D

Do czasu aż przyszła kolej Volatati in Ca Rosina – tu trochę gorzej. 1 trójka wspaniale! Ukłony dla prowadzącego set Słodkiego, ale 2 trójka lepiej niech poćwiczy, albo nie popisuje się tym tańcem przed innymi ;)
Wróciliśmy do Chastelany, by zakończyć powtórką Fortunosy i Anello. A po świętach ciąg dalszy przebojów ślubnych …

p.s. Miałam niespodziankę i miałby być świąteczne króliki, ale nie dali mi wypróbować :( (((

Rurrrrakk…

wtorek, 12 Styczeń 2010

Dzisiaj był zły dzień prowadzącej. Na początku pojawiły się tylko 3 osoby – tylko albo aż. Tym punktualnym dziękuję za przybycie :)
Nie było pełnej werwy i szału rozgrzewki, ale rozciąganie przy kąśliwych złośliwościach i liczeniu palców :P Gdy już zabieraliśmy się za powtórzenie Volatati in Ca Rosina – dołączyła Basiek i Ela. Całość na dwie trójki szła całkiem nieźle, tu i ówdzie można by to jeszcze podciągnąć. W trakcie doszła jeszcze Agnieszka i szybko wchodząc w taniec musiała się połapać, która to prawa a która lewa. Dalej Amoroso, w różnych konfiguracjach – choć Basiek nie chciała wymieniać Ruraka, więc został Panią :P Ale jak tańczyliśmy w mercedesie, był na powrót sobą :( Dlatego potem było Reale, gdzie Basia – tym razem bez Słodkiego prowadziła korowód. Zakończyła dygresją, że może uszyje sobie strój męski, ale to wtedy grał by Markizę?!

Próbowaliśmy wyrównać linie w Fiore de Vertu, a potem już całkowicie gubiliśmy się w Pizocharze…

Z motywacją w tle…

środa, 6 Styczeń 2010

Wczoraj po skocznej rozgrzewce na dobicie mięśni Branle d’Ecosse oraz mój ukochany (nie wiedzieć czemu ;) ) Branle l’Official.  Ten 2 spotkał się z różnymi reakcjami, padło nawet stwierdzenie, że wyglądamy jak dzieci w przedszkolu – ale czyż nie był to piękny okres?! :>

Powtórzyliśmy Pizocharę, gdzie niektórzy zapominają, że ripresy są na zewnątrz ;) Amoroso – szło całkiem sprawnie, gdyby nie to gnieżdżenie się w kupie. Fiore de Vertu wymaga dopracowania, nie wszyscy słyszą strunki nie równają do lini. Ciekawe, że szybsze tańce sprawiają mniej problemu niż te, gdzie muzyka zwalnia i trzeba wszystko wytanczyć, przeciągnąć i z gracją wykonać }:-) PORACUJEMY też i nad tym.

Collonese nadal jest tragedią :( A Voltati w zależności od zestawu… W ramach motywacji został wysłany filmik – dyskusję podjeto, więc za tydzień więcej wałkowania … SAMI CHCIELIŚCIE :>>>>>