Wpisy otagowane ‘Amoroso’

1 trening XV-wieczny

poniedziałek, 10 Październik 2011

5 października po długiej przerwie odbyły się 1 zajęcia XV-wieczne. Grupka była nieliczna, ale pozwoliło nam się to skupić na zrobieniu konkretnych rzeczy. Po rozgrzewce, wprowadziłam krok contrapasso i nauczyłam Belriguardo na parę. Cieszymy się, że Magda i Marianna zawitały do nas w tym roku – mamy nadzieję, że zajęcia wpiszą się jako stałe pozycje w ich cotygodniowy program.  Dla Marianny Belriguardo było jako przypomnienie dawnego kursu w Krakowei, ale dla reszty było to coś nowego. Rafał narzekał, ze znowu trzeba robić małe kroczki – cóż taki urok tańca :P
Potem było jeszcze Amoroso – jako przypomnienie dla Magdy… trochę ćwiczeń na piva i doppia. BY dać zmęczonym umysłom odpocząć – zatańczyłam z Rafałem Principessę, a potem we 4 odtańczylismy Fortunosę.
By dopełnić zajęć an końiec była powtórka Belriguardo – by reszta mogła nauczyć za tydzień tych, którzy nie byli w środę. 12 października liczymy na większą frekwencję!

 

Kiedy wiosna nadchodzi, osób jak kot napłakał…

czwartek, 14 Kwiecień 2011

Wczoraj na treningu XV-kowym był cały tłuuuum ludzi;) Zaczęliśmy w bardzo doborowym trójkącie: Basi, Klimka i mnie, po wcześniejszym skonsumowaniu przez Basię bananów, by nabrała sił do tańca! Rozgrzewka upłynęła nam na bieganiu, skakaniu,wygibasach, śmiechach i żartach, a potem zabawa się skończyła i do pracy! Na pierwszy rzut – coś nowego, niekonwencjonalnego i pięknego, czyli… Collineto for Principessa. Muzyka ma swój wewnętrzny rytm, a taniec jak stwierdził nasz chemik nie jest logiczny – jest pamięciówką. Może i tak, ale ładny jest i szybko mu poszło na załapaniu o co chodzi :P

W trakcie dołączyła do nas Ela oraz usprawiedliwiony od nietańczenia Słodki, ale za to rozpraszający nas rozbieraniem się i chodzeniem półnago po sali ;) Nie daliśmy się zwieść jego urokom, no może poza Księciuniem, który podawał mu … banana :P Potem była powtórka Chorony Gentile, z małą Czubówną ;) i  Amoroso.

A ponieważ szło nam wczoraj znakomicie to zrobiliśmy kolejny nowy taniec dla Klimka – Fortunosę. Udowodniłam, że kobiety mają podzielną uwagę i potrafią mówić jedno a robić 2. Na zakończenie ponownie Principessa. Teraz pozostaje nam ją tylko szlifować. Reszta do domu, a ja zostałam z grupa XVI zaawansowaną przygotowywać się do pokazu 20 kwietnia w Reducie, jak się okazało wręcz śpiewająco! :D

Kiedy Kota nie ma…

czwartek, 31 Marzec 2011

Niestety w ostatnią środę tancerze nie dopisali…  zgodnie z zapowiedzią przed tygodniem, nasza droga prowadząca dobierała swoje bagaże z taśmy lotniska, a ja bezowocnie czekałam na chętnych do tańczenia. I doczekałam się aż dwóch (sic!). Ciekawe, dlaczego ci, którzy wiedzieli, że będę w zastępstwie prowadzić zajęcia akurat w tą środę nie przyszli… :P

A więc po krótkiej rozgrzewce rozpoczęliśmy piłowanie naszego ukochanego Reale, którego nikt nigdy dokładnie nie pamięta (i ciągle niektórzy mylą nogi w ukłonach i sempiach!). Było ciężko, ale po którejś próbie, po małym odświeżeniu, wyszło jako-tako.

A potem było tylko gorzej, bo zaczęliśmy szlifowanie kroku saltarello tedesco.  Pamiętajmy, że odstawienie nogi w czwartym kroczku jest w bok, a nie do przodu i wystarczy odstawić nogę na długość stopy, a nie na metr ;)

Zabraliśmy się więc do praktycznego zastosowania kroku w Spero. Myślę, że wszechobecny duch wiosny trochę przyczynił się do dekoncentracji.. na szczęście dołączyła do nas Ela i już mogliśmy się zająć Choroną w wersji na 4 z „roszadą papieską” oraz intensywnym poszukiwaniem zaginionej continenzy (a w zasadzie dwóch).

Dla urozmaicenia zatańczyliśmy Amoroso i Patienze, która wyszła nam tak samo, jak poprzednie tańce, czyli średnio. Ale jakoś zabrakło wszystkim cierpliwości, żeby zajmować się nią dłużej.

A potem to już wpadła nasza ukochana prowadząca i swoimi delikatnymi komentarzami zmotywowała resztę grupy do odtańczenia Chorony. Jakże to było wspaniałe znów usłyszeć „Było krzywo, nierówno i w ogóle ŹLE!” :*

I tym optymistycznym akcentem zakończyłam moją działalność dydaktyczną…

Chorona, ach ta Chorona

czwartek, 24 Marzec 2011

Wbrew pozorom idzie nam coraz lepiej, ponieważ było wczoraj aż 8 osób i JA :P mogłam spokojnie pooglądać grupę z boku i powytykać błędy i nierówności. Całość wygląda już naprawdę nieźle. Co prawda linie trochę są koślawe, a ukłony i volty tondy nierówne, ale powoli wszyscy zaczynają zapamiętywać układ tańca :D Byłam naprawdę dumna, ale przecież tego nie powiem, bo potem będzie gorzej ;)

Poćwiczyliśmy też sekwencję kroków z Patienzy, tu wyszło na jaw, że dużo osób ma problemy z opanowaniem wolnego rytmu, za szybko dociąga ripresę lub ma inne mankamenty, Zdali test Ci, co zostali odrzuceni na bok, reszta powinna solidnie poćwiczyć.  Przetańczyliśmy wczoraj wszystkie „przeboje” Reale, Amoroso, Patienzę, Choronę, Pizocharę i Spero. Powoli możemy myśleć o tym by uczyć czegoś innego, aczkolwiek tańce, a szczególnie ich zapamiętanie przysparza niektórym spore trudności.

Starzy wyjadacze zatańczyli też Fortunosę i Principessę, szczególnie ten 2 taniec przydałoby się odświeżyć, ale nad tym popracujemy niedługo – mam przynajmniej taki chytry plan :>

za tydzień wszystkich pomęczy Basia, ale może ja też się zjawię, chociaż niech się wprawia, bo potem będzie maraton w maju ;)

Środowe marudy

czwartek, 17 Marzec 2011

Wczoraj na zajęciach z XV-wieku było 8 osób, w tym spóźniony Puenta :P , który wcześniej ćwiczył swoje talenta kucharskie. Po krótkiej rozgrzewce i nowych ćwiczeniach na mięśnie brzucha – na powtórkę Reale, Reale, Reale – bo co niektórzy mylili się już an samym początku. Potem Amoroso -o niebo lepiej.

Gdy dołączył Puenta – Chorona Gentile na sucho, potem parę razy na mokro bez lektora. Zaczyna wychodzić coraz lepiej, nawet czasem pojawiają się linie. ;)
Była też powtórka wisielców,, czyli Patienzy. Pomimo chęci wprowadzenie małego urozmaicenia w tempie tańca – zostałam zlinczowana, łapki mi opadły i zostało wszystko po staremu – bo brak ducha eksperymentu w narodzie!

Było też Spero, gdzie niektórym strasznie się spieszy, Pizochara, znowu Chorona, a dla starych :P przypomnienie Fortunosy.

 

Czytała Krystyna Czubówna…

czwartek, 10 Marzec 2011

Środowy trening XV-wieczny odbył się w bardzo dobrym humorze. Po wejściu na 1 piętro okazało się, że zabudowali nam miejsce schadzek, więc przenieśliśmy się piętro wyżej. Więcej, miejsca, brak słupów – to i wszystko zawsze widać będzie :D Po krótkiej rozgrzewce, by sflaczałych mięśni po 3 tygodniach laby nie wykończyć zabraliśmy się za tańce. Na dogrzanie Amoroso, idzie już naprawdę nieźle. Z Basieńką nawet wymieniłyśmy się partnerami w trakcie, o dziwo początek treningu obfitował w mnogość panów, którzy dziwnym trafem wymieniali się  w tańcu chodząc do WC :P

Potem było Reale, a potem zabraliśmy się do Spero. Najpierw na sucho, co by odświeżyć sobie  to, co niektórzy pozapominali. W trakcie przyszła Ania, która dołączyła do niepełnego składu 3-kowego w postaci Klimka i mnie. Z muzyką jak się okazało szło nie aż tak dobrze, nawet mi nóżki się plątały, dlatego tańczyliśmy jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz :)

Potem na ruszt poszła Chorona Gentile wersja na 6 na sucho – perfekt! :) Z muzyką, gorzej bo lektor zdezerterował po 1 taktach by otworzyć drzwi Eli :P grupa się posypała, ale potem były jeszcze kolejne 2 próby z czytaniem w trakcie, a później już bez podpowiedzi – no prawie, bo Basieńka skutecznie podpowiadała Przemkowi kiedy są zamiany i użyczyła pomocnej dłoni w solówkach.
Humory panom ewidentnie dopisywały, więc by mogli ochłonąć z nadmiaru wrażeń zrobiliśmy Patienzę. Wolny, spokojny taniec – inni stwierdzili, że nudny, ale o gustach się nie dyskutuje :P Wpadliśmy na pomysł by w trakcie pokazu ograć go trochę i by wszyscy zawiesili sobie pętle ze sznura na szyi – na pewno ta opcja zostanie poddana jeszcze pod dyskusję.

Na koniec znowu Amoroso, Spero i Chrona bez Krystyny Czubówny, która zapominała o continenzach! Obiecuję poprawę :P
Idzie naprawdę bardzo dobrze i niedługo będzie to nasz popisowy taniec – I hope :)

Tyle na dziś,

Asik

 

Środa dla zuchwałych…

czwartek, 10 Luty 2011

Wczoraj był ostatni trening przed 3 tygodniową przerwą związaną z feriami zimowymi. Po krótkiej i treściwej rozgrzewce, obfitującej jak zwykle w małe kąśliwości, na tak zwane dogrzanie zatańczyliśmy Reale.

Potem ćwiczenie na technikę i nasze ukochane tedeschi :) Idzie coraz lepiej, a niektórzy mają ten krok już całkiem dobrze opanowany. Na treningu szalony tłum 11 osób, więc zabraliśmy się za Spero. Najpierw próba przypomnienia sobie na sucho a potem różne konfiguracje z muzyką. Mieliśmy też jedną 3 bardziej męską niż damską ;) Z Elą wyjaśniliśmy sobie nieścisłości związane z ostatnim saltarello i 2 riprezami podczas obserwacji jednego z tańczących setów. Co prawda nagminne jest nadal patrzenie w ziemię przez niektórych osobników jak i za wolne obracanie się na końcu w 1 doppio, ale i do tego dojdziemy :)

Potem nasz koronny taniec – Chorona Gentile, w wersji na 8 oraz na 3, bo my nawet na 3 damy radę :D 2 razy powtórka z lektorem i od wczorajszych zajęć ćwiczymy bez! Nie tylko tańcem rozwijać będziemy mięśnie, ale też i szare komórki. Naszej 3 szło super, w 8 dochodziło do małych zgrzytów, zwracania uwagi za kręcenie bączków bez powodu, tudzież do zapominania albo o ukłonie, albo o volcie tondzie:P Ale było nieźle, przynajmniej pary razy była linia – za co należy się stanowczo pochwała :) W przewie była tez i Principessa

ponieważ podkręciliśmy wczoraj tempo udało się także powtórzyć Pizocharę oraz Amoroso. A na koniec jeszcze raz Chorona bez lektora i Spero, a dla wytrwałych Chastelana :)
Szkoda tylko, że teraz 3 tygodnie bez ćwiczeń – oby zdobyte zdolności nie uległy przeterminowaniu ;)

Ćwiczenie cierpliwości…;)

piątek, 28 Styczeń 2011

Wczoraj rozgrzewkę zaczęliśmy w  bardzo okrojonym gronie. Było bieganie, skakanie, żarty, rozciąganie  -czyli to co Tygryski lubią najbardziej. Przemek doszedł do wniosku, że inni specjalnie się spóźniają by tę część treningu ominąć – cóż ich strata! Potem szybko dla przypomnienia Reale ( jeszcze szwankuje), nawet wymiana partnerki w trakcie nie pomogła, więc zabraliśmy się za wolne ćwiczenie kroku TEDESCHO. Powoli, powoli, powoli – może kiedyś się uda, grunt to nie tracić ducha walki i dawać z siebie wszystko. :D

W trakcie ćwiczeń technicznych dołączyła Aneta, więc zatańczyliśmy Amoroso, a potem zabraliśmy się za naukę nowego tańca: Patienza,którego nazwa oznacza po włosku CIERPLIWOŚĆ!:D I wcale nie chodzi tu o cierpliwość prowadzącej tylko o tancerzy :P Szło naprawdę nieźle, linia wychodziła, choć z tempem co niektórzy mają problemy. Taniec wolny więc i dostojnie tańczyć trzeba, ale za to zabierzemy się jak opanujecie co po kolei. ;) Dla odmóżdżenia było jeszcze raz Amoroso, a potem szybka nauka Spero, dla tych, których tydzień temu nie było. Tutaj też wyćwiczymy trudne momenty, czyli tedeschi i saltarella oraz 3 ripresy po skosie w 2 taktach po 6 :) Nie wiecie, o co mi chodzi?! Nie szkodzi, grunt, że ja rozumiem :P

Na koniec jeszcze raz powtórka wszystkich tańców i grupa rozeszła się do domu, zostawiając na polu walki grupę zaawansowaną :D

Nowa rozgrzewka – nowy prowadzacy?!

czwartek, 20 Styczeń 2011

Wczoraj rozgrzewkę poprowadził Klimek! Było skakanie, bieganie, bieganie, bieganie, bieganie do upadłego :P Potem ćwiczenia na mięśnie nóg, brzucha i pleców. Było inaczej, ciekawie i chcemy więcej! :D no przynajmniej ja, z innych stron dochodziły lekkie protesty ;) Potem szybka powtórka Amoroso i pokazałam nowy, „prosty” krok :D saltarello tedesco – ku uciesze gawiedzi ;) Chodziliśmy w tą i z powrotem. To taki łatwy kroczek, więc zaczęliśmy uczyć się nowego tańca – Spero. Wtedy dołączyli do nas Puenta i Ela, która będzie w tym semestrze chodziła z nami na zajęcia <jupi> and welcome back!
Spero przerobiliśmy w całości – teraz wystarczy tylko doszlifować by równo wychodziły ripresy i tedeso w rytmie – obiecuję poćwiczyć za tydzień ten krok wolno, wolno w żółwim tempie by wbił się w głowy! :D

Potem dla rozluźnienia Reale i powtórka Chorony. Ela sterowana zdalnie dawała sobie dosssskonale radę:) Reszta tez nie gorzej… a potem jeszcze raz Spero i na tym koniec… przynajmniej na ten tydzień. Ale mamw  zandrzu coś jeszcze ;)

Środowe pląsy

czwartek, 23 Grudzień 2010

Wczoraj na treningi w okrojonym częściowo składzie, ale za to jakim ;)   zrobiliśmy rozgrzewkę do irlandzko-nieirlandzkiej muzyczki, tupiąc nóżką, machając główką i rękami. Dla rozluźnienia mięśni i dodania wiary w taniec zatańczyliśmy Reale, potem szybkie przypomnienie Amoroso na sucho i ćwiczenie męskich solówek, bo Paniom wychodzi dobrze :D Dalej Pizochara z duchem, wężyk wychodził wczoraj bardzo dobrze i rozchodzenie się par w ripresach na boki prawie idealnie! :) Nastąpił wyraźny postęp po zeszłym tygodniu, gdy wałkowaliśmy tylko ten taniec.
Ponieważ grupa radziła sobie wczoraj doskonale, nie trzeba było nawoływać o porządek – powtórzyliśmy również Choronę Gentile – naszego tasiemca, który był nowością dla Przemka. Przy pomocy Natalii i Asi z obu stron szło bardzo dobrze.  Trochę podpowiedzi i o dziwno przerobiliśmy cały taniec. Nawet obroty z ramionkami równolegle były w porządku, a linie wychodziły jak nigdy. Co oznacza, że jak się czasem pokrzyczy, to tylko później pomaga :P

W nagrodę była czekolada, ale niektórzy nią pogardzili :( Nie mniej jednak rozstaliśmy się w pogodnych nastrojach, nikogo nie przepraszając, a wręcz życząc sobie zgodnie z tradycją smacznego jajka i mokrego dyngusa! :P
Kolejne zajęcia 5 stycznia!