Wpisy otagowane ‘Alemana’

Początki wędrowania z Fechtmistrzem

środa, 26 Maj 2010

W niedzielę niemal sama się zgłosiłam do napisania krótkiej notatki z naszych pląsów, ale w natłoku codziennych spraw zupełnie o tym zapomniałam.

Z racji więc tego, że kilka dni minęło, a pamięć już nie ta, proszę o uzupełnienie, jeśli coś pominę.

Spotkaliśmy się w niedzielę w składzie 4 osobowym tzn Asik, ja, Hrabia i Bartek. Stwierdziliśmy, że czas zabrać się za Fechtmistrza i wybrać do niego tańce, aby zacząć szlifować pokaz. Po krótkich ustaleniach zaczęłam podróżować w Passo e Mezzo, dalej z niezwykle zdolnym właścicielem cyrkla w Spagnolettcie, potem przyszła kolej na Chiara Stellę (to tak, żeby umieścić w pokazie Julitowy akcent). Następnie, żeby po raz kolejny nie katować bufonów, do walki postanowiliśmy przerobić Alemanę na dwie, wzglednie 3 osoby, na razie jednak nie wiadomo jak, wiec odtańczyliśmy ją w pełnym składzie. Na zakończenie zaś umiesciliśmy Ansalone (które niestety w wersji na 3 wychodzi ciagle bardziej kwadratowo niż na 4 :-( ).

Poza tym, jak to w niedziele, chwilę polataliśmy w Volcie, oraz odtańczyliśmy So Ben.

Powroty i upadki

poniedziałek, 26 Kwiecień 2010

Na dzisiejszych zajęciach zaszczycili nas swoją obecnością, Żukowa i Mądry. Niestety poza mną i Julitą nikogo ze stałego niedzielnego składu nie było w związku z róznymi imprezo/chałtur0/sabatowymi sprawami.

Takie drobne niedogodności nie przeszkodziły nam w przeprowadzeniu treningu. Po rozgrzewce specjalnie dla naszych gości coś co mają szansę pamiętać, chociaż ich nogi, czyli Alemana. No i nawet za trzecim razem wychodziła już całkiem całkiem.

Potem na jeszcze lepsze podudzenie pamięci Bataglia. Zarobiliśmy ją ze dwa razy i było całkiem całkiem. Po takim rozgrzamiu pamięci pszyszedł czas na Torneo Amoroso. Najpiew powtórzyliśmy na sycho, a potem już z muzyką.

Później Galliarda korowodowa, powoli spokojnie bo niestety nasi gości troszkę już pozapominali. W trakcie walki z Galliardą, Żukowa stwiedziła, że już wie kaie Anca miała problemy Galliardą. NIestety też w toku zajęć Julita chciała zbyt skomplikowaną Galliardę zrobić i zepsuła sobie nóżkę. Niestety resztę zajęć przesiedziała na ławeczce. My jeszcze trochę powalczyliśmy z Galiardą i na koniec zrobliliśmy sobie Dolce Fuocco Amoroso w wersji szybkiej, żeby szybko ją sobie przypomnieć. Na koniec przuypomnienie początku Passo e Mezzo.

Na tym zakończyliśmy zajęcia i udaliśmy się do domów, a niektórzy nawet pokicali.

Hrabia

Taniec dawny z królikami

niedziela, 11 Kwiecień 2010

Dzisiaj pierwsze niedzielne tance po świętach i lekko nie było.  Właściwie to cały skład niedzielny był. Niestety Matka Żukowa nie zaszczyciła nas obecnością mimo, że odgrażała się, że przyjdzie.

Trening zaczęliśmy od wygonienia z sali nieproszonych gości z pływalni. Potem już jak zwykle rozgrzewka.

Pierwszym tańcem była już coraz bardziej nielubiana Alemana. Nie wiem skąd to znudzenie, przecież wciąż daleka jest od perfekcji, zwłaszcza w przypadku wersji ultra zgodnej z traktatem. Do pracy rodacy. (Julita, ja pamiętam o Chiara Stelli w przyszłym tygodniu będzie na pewno, zobaczysz :) )

Następną tańczyliśmy Barierę. No i cóż chciałem pochwalić, że w tańcu tym coraz bardziej zbliżamy się do okręgu. Po tańcu Asik wpadła na pomysł coby się w rozejściu po semidopiach troszkę pozazębiać.  No i po kolejnej próbie okazało się, że wychodzi to całkiem ładnie tylko w tedy t koła trzeba przejść na trójkącik. Wniosek przeszedł :) poza tym pojawił się drugi wniosek o robieniu jakiś króliczków tańca dawnego, ale zupełnie nie wiem skąd to się wzięło ;) ??

Dalej na warsztat poszło Ansalone. Najpierw dla utrwalenia w setach po 3 osoby, a potem w wersji na 4 osoby. Mimo, że do tej pory miałem tylko szkic w głowie to szybko wspólnymi siłami zmaterializowaliśmy choreografię i chyba jest całkiem znośna. Jeszcze tylko ją poćwiczyć i będzie kolejny taniec na wiele okazji.

Następny taniec to znów tylko powtórki, czyli Bassa Goiosa. Zatańczyliśmy ja sobie w obu wersjach: zwykłej i Boliwoodzkiej :) No i która jest fajniejsza ?

No i chyba się zmęczyliśmy bo zebrało nam się na dyskusję. Po obgadywaliśmy trochę nieobecnych i ustaliliśmy naszą linię obrony do najbliższego pokazu.

Po odpoczynku zabraliśmy się za Voltę. Po tej przerwie jak widać wyszliśmy trochę z wprawy, bo wyszło dość chaotycznie. W ramach podnoszenia trudności próbowaliśmy z Asikiem sposób robienia podrzutów na Bartkowy, ale jakoś nam nie idzie. Poza tym wydaje się, że dla Asika tańczenie Volty z Bartkiem będzie karą :)

Na tych zabójczych próbach zakończyliśmy zajęcia.

No i żadnych króliczków, proszę :P bo się niezły pasztet zrobi.

Hrabia

Człowiek człowiekowi wilkiem, a tańce tańce tańce :D

niedziela, 28 Marzec 2010

Dzisiaj spotkaliśmy się na ostatnich tańcach przed świątecznych. Skład był zdumiewająco mocny. Pojawiła się cała ekipa niedzielna, PEŁNY skład i nikt się właściwie nie spóźnił.

Po dość męczącej (mam nadzieję :) ) rozgrzewce zabraliśmy się za powtarzanie naszych ulubionych niedzielnych tańców. Na pierwszy ogień poszła Alemana. Zatańczyliśmy sobie dwa razy coby sobie wszystkie Panie powymieniać :)

Następnie wzięliśmy się za Barriere mimo usilnych starań niektórym nie wyszło zbyt równo :P Kolejnym tańcem była Bassa Goiosa, którą w końcu zatańczyliśmy bez lektora i w miarę wychodziło. Tak trzymać, no może nie do końca zawsze może być lepiej, prawda ? Zwłaszcza solówka.

Dalej mordowaliśmy się przy Ansalone. Niestety w trakcie tańca niektórych pokarało za brak wyrozumiałości dla swoich stawów. Następnym razem zrobimy rewizję :) i to dokładną :D

No i dotarliśmy do morderczej Volty,  latania było co niemiara. Dziwnym trafem zawsze z Asikiem zawsze jesteśmy jakoś tacy spóźnieni po podrzutach. Może trzeba  krótszy ten telemark robić ;)

W przerwie między kiloVoltami zrobiliśmy sobie Bellę Goiosę, a ostatnim tańcem była uwielbiana przez Julitę Chiara stelle. Trening zakończyliśmy zwyczajowym relaksem przy “robaczkach”.

Z racji zbliżających się świąt chciałem wszystkim wiernym czytelnikom i niewiernym też ;) wesołego jajka i żeby wam się w te święta nieźle wszystko po zajączkowało.

Hrabia

Dzisiejszy (a właściwie już wczorajszy) odcinek sponsoruje literka Z jak Zombie

poniedziałek, 22 Marzec 2010

Aby cisza medialna na naszym wspaniałym blogu, nie przedłużała się w nieskończoność, wprosiłam się do grona tych, którzy mogą zamieścić swój krótki pozajęciowy komentarz. I oto debiut. Jak pójdzie mi źle, to się nie śmiejcie, bo się zniechęcę i będziecie sobie musieli pisać sami :-P .

Wczorajsze zajęcia były dla umarlaków, połamanych i tym podobnych. Hrabia wołał po zombiemu yyyy i w swoich butach dopatrywał się inteligencji, a w każdym bądź razie śladu mózgu. Gosia nie skręcała się we wszystkie strony, bo jej kręgosłup odmówił posłuszeństwa, a ja ciągałam za sobą nóżką. Mimo to udało się odtańczyć Alemanę, potem Ansalone w różnych konfiguracjach, tak aby towarzystwo na własnej skórze mogło się przekonać, która opcja w trójce (trójkącie?) jest najlepsza (dwie panie i jeden pan, czy odwrotnie). Poza tym brawa dla tańczących – Ansalone było równo!! (spoko, za tydzień jak Asik będzie, to na pewno już tak nie wyjdzie).  Z racji zaś tego, że do Volty z wczorajszego damskiego składu nadawała się jedynie Julita (która nie paliła się do tego, żeby Hrabia z Bartkiem robili wyrzuty tylko jej) darowaliśmy jej życie i wieczór upłynął pod znakiem powtórek. Udało się przypomnieć Laurę, So ben, Bassę Goiosę i Torneo  Amoroso. Jednym słowem – wieczór pracowity (znaczy dla nich, ja głównie zajmowałam się puszczaniem muzyki). Jak mnie jeszcze muza w czoło raz pocałuje, to może opiszę też nasze potańcowe środowe spotkanie w sprawach najważniejszych i równie ważnych.

Anett

Laski, baloniki i stare tańce

niedziela, 21 Luty 2010

Dzisiaj już w większym składzie, i nawet z nadmiarem Pań przystąpiliśmy do rozgrzewki. Z racji, że w planach była Volta, to musieliśmy zrobić zestaw ćwiczeń na wzmocnienie pleców, coby Panom kręgosłup nie trzasł ;) lub Panie nie byłe za miętkie w biodrach ;)

Po rozgrzewce Alemana z jednym Panem, bo Asik chyba wróciła z urlopu nabuzowana testosteronem (????) i chętnie występowała w roli pana.

Pomiędzy tańcami niesamowitym wzięciem cieszyły się pozostawione na sali baloniki, czasami aż za dużym.

Dalej Bariera, która za pierwszym razem okazała się barierą nie do przejścia. Co ja poradzę, że mam złą nogę ;) (zła noga, zła)  Za drugim razem już wyszło całkiem, całkiem.

Potem przyszła kolej na Ansalone w różnych konfiguracjach.

Kolejna była Bassa Goiosa, na początek powtórka z lektorem przy muzyce. No i przyszedł czas gdy Asik spełniła swoją groźbę i zrobiliśmy Bassę bez lektora po raz pierwszy. Wbrew pozorom wyszło całkiem nieźle.

Po Bazie przyszedł czas na Voltę. Po powtórce na sucho, całość z muzyką. Było dużo fruwania, skakania i sapania. Niestety miłośnika sapania i dyszenia nie było :/

Bo tych wszystkich kiloVoltach trzeba było się rozładować, uczyniliśmy to przy Belli Goiosie. Asik dla uzupełnienia drugiego setu zaproponowała laskę z niezłymi balonami ;) Z dość znanych powodów Bartek musiał odmówić jej wstępu do swojego setu.

Po Belli gruntowne powtórzenia Torneo  Amoroso, bo to dość ładnie wyglądający taniec, a nie wszyscy go znają na wyrywki.

Na koniec na dobicie kolejny raz Volta i do domu.

Ciąg dalszy naszych zmagań z tańcem już wkrótce.

Hrabia

Przykładanie się

poniedziałek, 18 Styczeń 2010

Rozgrzewka i zaraz potem Barriera i Alemana dla przypomnienia. Co by za dużo energii nie tracić na przypominanie wzięliśmy się za Voltę.  Ktoś musi się bardziej przykładać … do Volty oczywiście. Dla odpoczynku zrobiliśmy Ansalone, i okazało się że chyba z każdym razem wychodzi gorzej O.o

Potem znowu Volta i Bataglia na zakończenie. No i na koniec pooglądaliśmy robaczki i zakończyliśmy trening.
Hrabia

Voltastycznie

poniedziałek, 11 Styczeń 2010

Wczoraj coś nam frekwencja się obniżyła, ale cóż poradzić. Po rozgrzewce jak zwykle ku pamięci Barriera i Alemana.

Potem Ansalone i wyszło parę obłędów. Może w końcu uda się to ładnie zatańczyć :P

Dalej Asik wtłaczała nam w głowę Bassę Goiosę. Nawet ograniczyliśmy trochę lektora, może za tydzień spróbujemy bez podpowiadania.

No i nadszedł czas na Voltę. Dokończyliśmy uczyć się choreografii na sucho, a potem z muzyką, ale bez podrzutów. Gdy dołączyliśmy podrzuty końcowy fragment wyszedł fatalnie, ale jak się odleży to na pewno będzie lepiej. Zobaczymy jak Volta wyjdzie za tydzień.

Hrabia

Pierwsze tańce po Nowym Roku

niedziela, 3 Styczeń 2010

Dzisiaj spotkaliśmy się na tańcach pierwszy raz w Nowym 2010 Roku. Mimo pewnych spóźnień po rozgrzewce udało się zebrać skład do Barriery. Dalej zaczęły się schody. Alemana zaczęła sprawiać nieprzewidziane trudności. Po kilku próbach stwierdziliśmy, że mimo wszystko idziemy dalej czyli Ansalone.

No wyszło w miarę znośnie, teraz można się wziąć za detale jak: równe obracanie i nie tylko. No i po przerwie świąteczno-nowo rocznej powróciliśmy do wałkowania Bassy Goiosy. Z różnym skutkiem, ale solówka jest już bliżej niż dalej. No i na deser już tradycyjnie jak to w niedzielę, zabraliśmy się za Voltę. Najpierw powtórka na sucho kroków, a potem przymiarki do startu i start. No i z grubsza powtórzyliśmy to, na czym skończyliśmy zeszły rok. Teraz możemy iść dalej.

Uważajcie na alkohochliki w tym nadchodzącym roku

Hrabia

Podrygi wtorkowe

środa, 8 Kwiecień 2009

Na zajęciach we wtorek czekała mnie niespodzianka – miałem pełnić obowiązki prowadzącego. Niezmiernie ucieszyłem się z tego i mimo pogody nakłaniającej do leniwego wylegiwania się pod chmurką, byłem zdeterminowany by porządnie przetrenować parę tańców.
Przy Laurze Suave okazało się, że nieobecność obu pań prowadzących pozytywnie wpływa na jakość wykonania popisu przez panów :-P Wszystko wyszłoby idealnie już za pierwszym razem, gdybym sam się nie pomylił ;-)
Kilkukrotnie przetańczyliśmy So Ben Mi Chi Cha Buon Tempo, rozwialiśmy drobne wątpliwości przy Leggiadrze Marinie i… polegliśmy na Alemanie. Co tu dużo mówić, Alemana leży i kwiczy i porządne przypomnienie przyda się nam wszystkim :-)