Ponieważ autorce się spóźniło i dotarła w samym środku Anello, przyjmuje na wiarę, że Amoroso też było.
Przyszło nas dzisiaj całkiem sporo – magiczna siódemka to akurat tyle, ile potrzeba, żeby wszystko zatańczyć, czasem z duchem (a właściwie prawie wszystko, bo nikt nie wywołał z zaświatów Pizochary), a czasem z wybranym tancerzem na ławce rezerwowych.
Najwięcej uwagi pochłonęło Belriguardo – niestety, wbrew nazwie Asik nie daje się nabrać na piękne oczy i próbuje wydobyć z nas równe contrapasso. Podobno nawet wyszło, ale trudno się zorientować, bo za dużo uwagi pochłania kierunek zwrotu następującego zaraz potem
.
Oprócz tego przećwiczyliśmy Voltati, Chastelanę i Fortunosę, przegalopowaliśmy Petit Riens (pisane też czasem przez V – jeżeli ktoś wie, dlaczego, niech się przyzna;), powłóczyliśmy saltarellami w Fiore de Virtu. Było też Gioioso na parę, urozmaicone nie uwzględnionym w traktacie (zapewne przez zwykłe niedopatrzenie) ziewaniem.
Na koniec Asik zapytala, co chcemy. Ja wybrałam frytki, Basia ptysie, a Aneta Principessę.2/3 życzeń zostało spełnionych. Sami zgadnijcie, które (albo które nie)
.