Archiwum kategorii ‘Ogólne’

Tańczący z zębami

wtorek, 9 Listopad 2010

Wbrew aurze grupa zaawansowana XVI-tkowa i tak się spotkała.

Niestety, nie wszyscy byli w dobrych nastrojach – Hrabiemu skutecznie psuł humor bolący ząb. W związku z tym rozgrzewka była dość krótka, improwizowana, acz wystarczająca.

Potem próbowaliśmy rozstrzygnąć kwestie sporne w Celeste Giglio, czyli czy nóżka prawa jest prawa, i czy jest w powietrzu, czy tylko w górze itp :-)

Ale, jak się okazało, zdolności analityczne Hrabiego były mocno przyćmione przez ćmiący ból w paszczęce. Zatem zarzuciliśmy dalszą dysputę na lepsze czasy.

W związku z tym zrobiliśmy sobie kilka powtórek, bo jak się okazuje, coś zardzewieliśmy i pamięć już nie ta.

A zatem, w ramach powtórek odtańczyliśmy takie tańce (niekoniecznie w tej kolejności) : Laura Suave, Alemana, So ben mi chi…, Bassa Pompilia, Bassa Toscana, Gagliarda z Korowodu 2009, Gagliarda Lisfeltine (zwana przez nas roboczo „Gagliarda na parę”), Dolce Amoroso Fuoco, Villanella, Bassa Gioiosa – uff, to chyba tyle.

Po czym udaliśmy się do domu – a pogoda nawet się pogorszyła :-(

Maraton dla co poniektórych

czwartek, 21 Październik 2010
Wczoraj zaraz po zajęciach z XV w.  odbyły się zajęcia grupy zaawansowanej. No i Asik miała maraton, a z powodu jedynie trzy osobowej frekwencji dodatkowo była rozrywana przez Bartka i mnie. Przy tak ograniczonym składzie możliwości są niewielkie. Więc zabraliśmy się za powtórzenie Fechtmistrza wymieniając sie rolami. Tym razem to Bartek został Fechtmistrzem, a Asik podróżniczką.
Zabraliśmy się za powtarzanie tańców i okazuje się, że Spagnoletta sprawia pewne problemy, oj wstyd, wstyd. Ansalone sprawiło dobne kłopoty, bo powymienialiśmy się miejscami i nie każdy widział jak ma się zachowywać w nowym miejscu.
Potem nadszedł czas na próbe z tekstem, odgrywaniem i rekwizytami. No i Anett musisz Asikowy wytłumaczyć jak machać sprzętem bo mam wrażenie, że ja nie za dobrze tłumaczę.
Potem dla oderwania się od Fechtmistrza zrobiliśmy sobie Belle Goiose i Dolce Fuoco. No i okazało się, że Dolce Fuoco nie do końca działa jak powinno i trzeba było Bartkowi przypomnieć.
Potem drugie podejście do Fechtmistrza i potem zebraliśmy się do domu. Ciekawe co na niedzielnych zajęciach zrobicie, bo tym razem mnie nie będzie. Anett zastąpisz mnie ;) ?
Hrabia

Rufty Tufty i inne łamańce

środa, 20 Październik 2010

Na kolejnych zajęciach był znowu trochę inny skład, ale za to był pełen set 6-cio osobowy.

Po tradycyjnej krótkiej rozgrzewce przypomnieliśmy sobie Branle d’Ecosse w wersji wolnej,  a potem próbowaliśmy przyspieszyć :D trochę problemów szybsze tempo przysparza, ale  i to z czasem opanujemy… by jeszcze bardziej przyspieszyć.

A potem już głównie powtórki – czyli Rufty Tufty w całości i idzie to coraz lepiej. Potem powtórka Comico Fellow.

Potem zaś był spacerniak – ćwiczyliśmy kroki renesansowe z poprzednich zajęć a potem dołożyliśmy kolejny aby w końcu chodzić sobie w tych krokach i tak: powtórzyliśmy Riverenzę, Continenze, Seguito i dodaliśmy Riprese.

I znowu powrót to nieśmiertelnego Rufty Tufty.

Ponieważ grupa jest zdolna i Rufty coraz lepiej idzie, to dla rozluźnienia… zaczęliśmy uczyć się nowego tańca – Scotch Cap – udało nam się przerobić pierwszy refren – zasadniczo. Na więcej czasu już nie wystarczyło, a poza tym i tak sporo zrobiliśmy :-)

Początek grupy początkującej

środa, 6 Październik 2010

I stało się!

W poniedziałek 4 października wystartowaliśmy z zajęciami dla grupy początkującej  tańca XVI i XVII wiecznego.
Na pierwszych zajęciach frekwencja dopisała – oprócz prowadzących, czyli mnie Anett i Hrabiego, zjawiło się siedmioro uczestników a wiemy, że jeszcze 2 osoby deklarują chęć przychodzenia na zajęcia, ale z różnych przyczyn nie dotarły.

Po krótkim przedstawieniu się i nieco dłuższym naszym przynudzaniu (de)motywującym, przystąpiliśmy do zajęć. Obawiam się, że nieco przesadziłem z rozgrzewką, ale była przynajmniej solidna :-D
Żeby miło zacząć spotkania z tańcem dawnym, na pierwszy ogień poszedł branel d’Ecosse. Oczywiście w wersji podstawowej. Ponieważ grupa całkiem szybko załapała, to żeby nie było nudno, przeszliśmy do dalszych atrakcji, czyli Comico Fellow. Jak to zwykle przy kontredansach bywa nieco zamieszania z numerkami było, zwłaszcza z zamianą numerków itd itp, ale w końcu udało nam się opanować i ten taniec. Oczywiście sporo nabruździł zupełnie nowy, a pierwszy w tym tańcu krok, czyli padeba. Trochę poćwiczyliśmy sam ten krok i było nieźle. Zwłaszcza, jak na pierwsze zajęcia, to naprawdę bardzo dobrze.
A kiedy i ten taniec już został opanowany, a grupa okazała się zdolna, to przeszliśmy na wyższy level – czyli Rufty Tufty. Udało nam się zapoznać i przećwiczyć pierwszą zwrotkę i refren. Cóż, nikt nie obiecywał, że będziemy uczyć prostych rzeczy :-)
W tzw. międzyczasie odetchnęliśmy przy d’Ecossie i poćwiczyliśmy sobie chodzenie w dublach – do przodu i do tyłu, w różnych konfiguracjach. Potem znowu Rufty Tufty i na koniec jeszcze raz Branle d’Ecosse i Comico Fellow dla utrwalenia.
I tym pięknym akcentem zakończyliśmy nasze pierwsze zajęcia.

Fechtmistrz kolejna edycja

niedziela, 5 Wrzesień 2010
Drogi pamiętniczku, dziś ATD maiło pokaz w Brańsku gdzie odbywały się 30-te Brańskie dni kultury. Przyjechaliśmy tam pokazać Fechtmistrza, którego pokazywaliśmy na Korowodzie.
Po przyjeździe zainstalowaliśmy się w szatni i po przebraniu zastaliśmy scenę w niezłym rozgrdiaszu. Niestety nie udało na m się przetestować płytki, bo Róże Europy się stroiły i były autorem powyższego bałaganu.
Pokaz zaczął się od korowodu ulicami miasta na który zostaliśmy dostarczeni bryczką, niestety przejazd mieliśmy tylko w jedną stronę :/ szkoda. Po dotarciu na miejsce zaczęliśmy szykować się do występu. Najpierw kazaliśmy obsłudze trochę uprzątnąć scenę bo nie było gdzie tańczyć. Ustawiliśmy wszystko i zaczęliśmy Fechtmistrza (podejście pierwsze ;P). Niestety płyta zaczeła się zacinać w sprzęcie pana akustyka i musielśmy przerwać pokaz ze względów technicznych. Z pomocą przyaszła nam grupa jeździcka, która w międzyczasie zabawiała publiczność. Po dostarczeniu drugiej płytki okazało się, że jest możliwość puszczenia muzyki z laptopa. No i po tych, krótkich perypetiach z dźwiękiem mogliśmy w końcu przystąpić do występu.
Na samym występie testowaliśmy prezentowanie przedstawienia z palybacku. Bardzo często są pewne problemy z mikrofgonami, jakością ich zbierania oraz kłopoty, że ma się je w ręku, dlatego tym razem zdecydowaliśmy się pójść w ślady Chastelany i zrobić również przedstawienie z dialogami z palybacku. Przedstawienie poszło jak po maśle, oczywiście nie obyło się bez paru drobnych błędów. Niemniej uważam że było bardzo dobrze. W końcu tym razem tańczyliśmy na suchej scenie i nie kapało nam na głowy, więc było łatwo.
Po występie pooglądaliśmy trochę i potem udaliśmy się na obiad sponsorowany przez organizatora :)
Po obiedzie wróciliśmy chwilę się pokrzątaliśmy i zebraliśmy się do wyjazdu. Przebraliśmy sie zapakowaliśmy do samochodu, ale tuż przed odjazdem udaliśmy sie na zespołową watę cukrową :D
No i tyle działo się w Brańsku (od strony ATD)
Tyle z placu pokazowych bojów donosi
Hrabiąszcz, Anett i Bartek

No i po Korowodzie

niedziela, 29 Sierpień 2010

No i skończył się kolejny Korowód, który skończył się dla nas pod znakiem deszczu i licznych problemów, ale po kolei.

W piątek byliśmy i knuliśmy na balu. Po raz kolejny bal odbył się w Pałacu Prymasowskim. Na parkiecie głownie dominowały kontredansy, a renesansu było jak na lekarstwo. Po raz drugi odbył się wybór króla i królowej balu. W tym roku królową została Badziąg (Konstancja) z Chastelany i Konrad (nie z Chastelany ;) ). Potem krótka infantylna zabawa Króla, Królowej i zaprzęgu, parę tańców i do domu.

W sobotę mieliśmy przedstawienie w Wilanowie. Niestety z racji tego, że Ver Vetustais ostatnio szkoli się dość skutecznie w przywoływaniu deszczu tańczyli przy lekko opadowej aurze. Niestety to był dopiero początek problemów Karola i Asi, którzy prezentowali się w Wilanowie z pomocą dzielnej narratorki Zgosia. W połowie Laury Suavy sprzęt akustyczny odmówił odtwarzania. Potem okazało się, że mamy jeszcze dodatkowe problemy z płytką i trzeba było trochę po improwizować. Mimo wielu problemów Karol i Asia dzielnie dali sobie radę i udało się im wybrnąć mimo tylu problemów.

Wieczorem była jeszcze wystawa w galerii Zadra. Tematyka była dość intrygująca, obrazy przedstawiały uwiecznione na płótnie scenki z poprzednich Korowodów. Po wypiciu całego darmowego wina podjęliśmy decyzję o przeniesieniu integracji do  knajpy. Tam mimo, że w dość ograniczonym składzie (Chastelana, ATD, Very, Arek, a nawet na chwilę Sylwia) graliśmy i integrowaliśmy się dość skutecznie.

W niedzielę niestety sytuacja trochę się powtórzyła. Bo znów występowaliśmy po Verach, który tym razem jeszcze skuteczniej przywołali deszcz, który nasilił się zaraz po rozpoczęciu naszego występu. Jakoś udało się dokończyć Fechtmistrza w strugach deszczu, a była to istna walka o życie zwłaszcza dla Anett i Bartka. Ja ratowałem się podle niehistoryczną podeszwą z gumy, która skutecznie chroniła mnie przed ślizganiem. Chyba nikomu nie życzymy występowania w podobnych warunkach i mamy nadzieję już nam nie przyjdzie tańczyć po Verach bo w przyszłym roku chyba już nawet sprowadzą błyskawice ;)

Mimo pewnych niedociągnięć od strony organizacyjnej i wielu problemów nie tylko z aurą, chyba można zaliczyć Korowód do udanych. Na bo znowu fajnie zobaczyć się z podobnymi wariatami.

To chyba tyle podsumowania, kolejne regularne wpisy od października, gdy rozpoczniemy regularne treniningi grupy zaawansowanej i początkującej.

Wasz sprawozdawca z placu boju, a raczej z parkietu, sceny, lodowiska, basenu

Hrabia

Korowód

piątek, 27 Sierpień 2010

W ostatnim dniu warsztatów szlifowaliśmy popisy w gajardach i canario. Był też mini-wykład na temat interpretacji choreografii tańców, których się uczyliśmy: Adda Felice i Bariera na parę z Gracie d`Amore Negriego. W planach była nauka trzech tańców, ale niestety Jane musiała dostosowywać tempo do najsłabszych osób w grupie. Warto byłoby zastanowić się, czemu niektóre osoby mimo braku przede wszystkim chęci, a potem umiejętności z uporem godnym lepszej sprawy zapisują się na wszystkie warsztaty, a potem z nich w ogóle nie korzystają. Przykre.
Wieczorem, po oficjalnym otwarciu, w Pałacu Pod Blachą odbył się koncert zespołu Flori Pari. A potem ATD poszła integrować się z reprezentacją Chastelany :) )))) Jak co roku z resztą :) ))

Korowód

środa, 25 Sierpień 2010

Choć Korowód oficjalnie zostanie otwarty jutro, od wtorku trwają już warsztaty tańca renesansowego z Jane Gingell. Nieco informacji o niej znajdziecie tu. Niestety, jakoś wszystkim szkoda urlopu, więc tylko ja i Gosia Puentowa bierzemy udział w zajęciach. Jane jest bardzo konkretna, rzeczowa, dużą wagę przykłada, oprócz techniki, do wykonania i prezencji w czasie tańca. Nie pozwala tańczyć byle jak, mimo, że powtarzamy coś 25 raz :) We wtorek uczyliśmy się Bariery na parę z Negriego, a dziś (środa) Adda Felice również z Le Gratie d`Amore. Długo ćwiczyliśmy gajardy, a potem ostatnią część czyli canario. Jutro ostatni dzień warsztatów, otwarcie Korowodu i koncert Flori Pari.

Zaległy wpis środowy, czyli wolniej, głośniej…

poniedziałek, 28 Czerwiec 2010

Z racji tego, że za nami kolejny już trening, a ja jeszcze nie zrobiłam wpisu środowego – czym prędzej poprawiam mój błąd. Pamięć już jednak nie ta, a środa była tak dawno, więc wszystkiego nie pamiętam ;-)

Zaczęliśmy tradycyjnie od rozgrzewki i od tańców na rozruszanie. Na pewno zatańczyliśmy Passo e Mezzo (nie raz, bo ciągle się komuś nóżki plączą) oraz Celeste Giglio, w którym czujna Zgoś zaobserwowała, że trochę się miotamy i na dodatek każdy w innym tempie. Cóż, może się poprawi, po powakacyjnym przestudiowaniu na nowo traktatów.

W dalszej części, z racji zbliżającego się wielkimi krokami Korowodu, przystąpiliśmy do ćwiczenia Fechtmistrza. Tekst nadal nie zapamiętany, a poza tym, jak słusznie zauważyła widownia w postaci Zgosia i Asika – wszyscy powinni mówić znacznie wolniej i znacznie głośniej (Asia może i nam powinna zrobić ćwiczenia z dykcji w wolnej chwili). Odtańczyliśmy wspólnie z Hrabią Spagnolettę, później Chiara Stellę, gdzie znowu Zgoś zauważyła, że jeśli już chcemy mieć w rękach broń, to powinniśmy używać jej poprawnie, czyli prostować rękę w łokciu. Bartek z Hrabią odtańczyli też swoją nowo ułożoną Galliardę, po czym na zgodę zatańczyliśmy Ansalone. Uwaga na plus – zmieściliśmy się na określonej przestrzeni, bo wielkiej sceny raczej mieć nie będziemy.

Po chwili oczekiwania, podczas której wszyscy zdążyliśmy odtańczyć Galliardę, dołączyli też do nas Asia z Karolem. Przeszliśmy więc płynnie do Żurawia i Czapli. Zalecający się Żuraw zaprosił Czaplę do Laury, po czym ona uganiała się zanim w Torneo Amoroso. Pomimo popisów w Galliardzie i chodzenia tą samą drogą, naszym bohaterom nie udało się pobrać i tym razem.

Po tańcach tradycyjnie poszliśmy prowadzić twórcze rozmowy na piwie, gdzie roztrząsaliśmy prawne zawiłości utworzenia Stowarzyszenia i Fundacji.

Tyle pamiętam, młodszych i niepotrzebujących lecytyny proszę o uzupełnienie luk w mojej wypowiedzi.

kiepsko pamiętająca, ale pełna zapału – Anett

Źuraw i Fechtmistrz

czwartek, 17 Czerwiec 2010

Zapowiadało się, że środowe zajęcia odbędą się w bardzo wąskim składzie. Ale życie płata niespodzianki i na zajęcia dotarli: Hrabia, Anett, ja, a potem jeszcze Zgoś, Rurak,Asik, Asia i Karol

W związku z tak licznym składem po rozgrzewce i dogrzaniu się przy Gaglilardzie „korowodowej” ja z Hrabią powtórzyliśmy sobie Gagliardę do fechtmistrza – oj, jeszcze sporo pracy przed nami :-) Sami to sobie uczyniliśmy.
Potem jeszcze na roztańczenie, Celeste Giglio i Spagnoletta.

I ponieważ gdzieś w tym momencie dotarli Asia z Karolem rozpoczęły się próby przedstawień.
Na pierwszy ogień poszła „Czapla i Żuraw” – obiektywnie stwierdziliśmy, że Asi i Karolowi naprawdę fajnie wychodzi to przedstawienie :)

Potem przerobiliśmy „Fechtmistrza” – tu jeszcze musimy dopracować scenki, ale też chyba będzie całkiem ciekawie. Na pewno nie nazbyt długo :D .

A dla odprężenia zatańczyliśmy Passo e Mezzo, Basse Toscanę, Allemanę, Chiara Stellę a także ponownie Celeste Giglio. I to by było z grubsza na tyle części pierwszej zajęć.

Po części tanecznej pełnym składem udaliśmy się na część teoretyczną :>

PS.
Pamięć mam dobrą ale krótką więc nie gwarantuję, że tańce były w tej kolejności :)

Wasz korespondent od siedmiu boleści.
B.F.