W ostatnią niedzielę spotkaliśmy się na kolejnym treningu. Z początku brak światła w domu kultury sugerował, że nic się w nim nie dzieje i sala nie będzie zajęta. Niestety zaskoczyło nas, że nikt nie chciał nam otworzyć. Pukaliśmy stukaliśmy i nic, dopiero jak Asik zaczęła słać groźby nagle drzwi się otworzyły.
No to z 15 minutowym opóźnieniem zaczęliśmy. Krótka rozgrzewka i przystąpiliśmy do tańców właściwych. Na początek na dotańczenie się Bassa Pompiglia no już prawie umiem
Potem na odstresowanie Bassa Ducale.
Takie dogrzanie pozwoliło nam przystąpić do dalszego mordowania się nad galliardą do Celeste Giglio. W związku z tym że są to nieludzkie męczarnie, w moim laptopiku odpaliła się chyba aplikacja broniąca praw człowieka, bo utrudniał nam jak mógł odpalanie konkretnych fragmentów muzyki do Celeste. Ale dzięki przemyślności Bratka i jego znajomości mrocznych skrótów klawiszowych udało się opanować sytuacje. No i pierwsza część idzie nam już coraz lepiej, ale co do drugiej części która niby jest prostsza, wynikła dłuższa dyskusja jak robić S-ki. Po dyskusji wyszło, że wszystkim właściwie chodziło o to samo tylko trochę inaczej o tym mówili. Po jeszcze kilku próbach stwierdziliśmy, że czas odpocząć od tego dłubania.
No i przyszedł czas na Voltę która chyba idzie coraz lepiej i znów nie męczy tak bardzo. Ale tak czy siak po jednym tańczeniu swoje trzeba odsapać. Potem dla odpoczynku po Volcie było człapanie Bassy Gioiosy. A na koniec znów Volta.
Więcej tańców nie pamiętam i żadnego nie żałuję
Hrabia