Archiwum kategorii ‘Ogólne’

Ciemno wszędzie głucho wszędzie co to będzie …

poniedziałek, 31 Styczeń 2011

W ostatnią niedzielę spotkaliśmy się na kolejnym treningu. Z początku brak światła w domu kultury sugerował, że nic się w nim nie dzieje i sala nie będzie zajęta. Niestety zaskoczyło nas, że nikt nie chciał nam otworzyć. Pukaliśmy stukaliśmy i nic, dopiero jak Asik zaczęła słać groźby nagle drzwi się otworzyły.

No to z 15 minutowym opóźnieniem zaczęliśmy. Krótka rozgrzewka i przystąpiliśmy do tańców właściwych. Na początek na dotańczenie się Bassa Pompiglia no już prawie umiem :D  Potem na odstresowanie Bassa Ducale.

Takie dogrzanie pozwoliło nam przystąpić do dalszego mordowania się nad galliardą do Celeste Giglio. W związku z tym że są to nieludzkie męczarnie, w moim laptopiku odpaliła się chyba aplikacja broniąca praw człowieka, bo utrudniał nam jak mógł odpalanie konkretnych fragmentów muzyki do Celeste. Ale dzięki przemyślności Bratka i jego znajomości mrocznych skrótów klawiszowych udało się opanować sytuacje.   No i pierwsza część idzie nam już coraz lepiej, ale co do drugiej części która niby jest prostsza, wynikła dłuższa dyskusja jak robić S-ki. Po dyskusji wyszło,  że wszystkim właściwie chodziło o to samo tylko trochę inaczej o tym mówili. Po jeszcze kilku próbach stwierdziliśmy, że czas odpocząć od tego dłubania.

No i przyszedł czas na Voltę która chyba idzie coraz lepiej i znów nie męczy tak bardzo. Ale tak czy siak po jednym tańczeniu swoje trzeba odsapać. Potem dla odpoczynku po Volcie było człapanie Bassy Gioiosy. A na koniec znów Volta.

Więcej tańców nie pamiętam i żadnego nie żałuję ;)

Hrabia

Ostra środa

piątek, 28 Styczeń 2011

No i w kolejną środę, spotkaliśmy się na tańce w już chyba w stałym 4. osobowym składzie, czyli Anett, Asik, Bartek no i jo. Po rozgrzewce było coś na dogrzanie i była to chyba Chiara Stella. Potem zabraliśmy się za Celeste Giglio. Najpierw do muzyki tyle ile już znamy, a potem długie i żmudne przyuczanie się do nowej wersji Galliardy. Po kilku razach stwierdziliśmy, że też warto spróbować z muzyką. Niestety okazało się, że ja i Anett jeszcze musimy trochę po wałkować układ do Galliardy, bo myślenie o krokach opóźnia nasze reakcje ;P Potem dla lekkiego rozluźnienia mój taniec Achillesowy Bassa Pompiglia i tu nie popisałem się szczególnie bo powtarzaliśmy ją dwa razi i za żadnym jakoś dobrze nie wyszło. Ja nie wiem, ale choreografia do tego tańca jakoś mi nie wchodzi. Potem Bassa Gioiosa którą również dwa razy powtarzaliśmy, ale wyszła o niebo lepiej od Pompiglii. No i z racji tego, że Asika roznosiła energia przystąpiliśmy do Volyy co by ją nieco rozładować (Asika nie Voltę ;P). No i nawet zrobiliśmy ja dwa razy z rzędu (chyba dobrze pamiętam prawda ?). No kondycja trochę słabsza, ale chyba wracamy do formy. Po tych męczarniach trzeba było nieco odpocząć, no to zatańczyliśmy jeszcze Battaglię, So bien mi chi cha buon tempo (dwa razy z czego raz do innej). Potem Volta po raz trzeci, no a na koniec Ansalone na 4 i Passo e mezzo. Po tych „męczarniach” zasłużyliśmy na odpoczynek i udaliśmy się do domu.

Tyle sprawozdania z XVI wieku oddaje głos do studia i dziękuję za uwagę.

Hr.

ATD i WOŚP

wtorek, 11 Styczeń 2011

W ostatnią niedzielę, ATD udzielało się dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Nieporęcie

(http://wospnieporet.embenet.website.pl/)

Na rozgrzanie publiczności wyszliśmy właśnie my :D Na pierwsze wejście przygotowaliśmy Chiara Stellę ( w której pomyliłem partnerki ;P ), następna była Bassa Toscana, w której Asik dzielnie powstrzymywała swe zapędy do przemocy przy klaskaniu. Dalej Ansalone, które chyba wyszło całkiem równo, ale to powinna potwierdzić Anett, która widziała to ustrojstwo z zewnątrz. Kolejnym tańcem była Bassa Ducale, która chyba trochę znudziła Bartka bo mówił, że coś w niej przysnął. No a na zakończenie pierwszego wejścia i obudzenie Bartka Galliarda korowodowa.

No i nadszedł czas na ukłon i czmychnięcie ze sceny. W przerwie miedzy naszymi występami mieliśmy prestigigita…. presgititiato…  znaczy magika. Mimo, że sztuczki zaczynał w stylu żenujący żart prowadzącego, stopniowo coraz bardziej podnosił poprzeczkę. Nawet na jedną sztuczkę Asik załapała się jako asystentka. No i niestety okazało się, że nie zapina za dobrze kajdanek bo jegomość się uwolnił. Czyżby za mało praktyki ??? ;)

Po tej całej magii i oszustwach ;) nadszedł czas na kawałek rzetelnej prawdziwej historii :D Na drugie wejście zaczęliśmy z Asikiem od Bassy Gioiosy (niestety znów troszkę mi się nogi pomyliły przy solówce Panów, ale chyba nie było widać, prawdaaaa ;) ) Następny był Parsons Farewell zwany parkinsonem. Tutaj chyba było trochę deptania Asikowego trenu, a poza tym nie było żadnych ciekawostek. Czyli wszystko wyszło całkiem dobrze. Potem przyszedł czas na Dolce Amoroso Fuoco i tutaj też nie widziałem żadnych uchybień, a miejsce do oglądania miałem przednie ;) baaardzo przednie. Kolejnym tańcem którym męczyliśmy publiczność była Alemana d’Amore, tutaj chyba też było trochę deptania trenu ;) , a na koniec So ben mi cha buon tempo. Teraz czas na pożegnanie z publicznością. Za udział dostaliśmy nawet zgrabny dyplom, którym kiedyś w przyszłości się pochwalimy. A teraz  znów zwolniliśmy miejsce „Panu” magikowi.

Podsumowując było fajnie miło i przyjemnie.

Tyle raportu z niedzieli.

Hrabia

Przygotowania do pokazu

sobota, 25 Grudzień 2010

W ostatnią środę po tańcach XV-wych przystąpiliśmy na poważnie do przygotowań do pokazu. Więc po krótkiej rozgrzewce, zabraliśmy się za wałkowanie tańców wybranych do pokazu, w odpowiednich parach i planując przejścia pomiędzy nimi. Dla utrudnienia lub ułatwienia ograniczyliśmy sobie ‘scenę’, żeby nie spaść ze sceny w trakcie pokazu.

No więc wałkowaliśmyAnsalone, Basse Goiose (oj coś się Asikowi na głowę, rzuciło bo nie za bardzo pamiętała kroki ;) ), Parsons Farewell (lewym ramieniem się mijamy, lewym !! ) Bassa Toscana i Bassa Ducalia. A na drugie wejście męczyliśmy Chiara Stelle, Gaglliardę Korowodową, So ben i Alemane d’Amore.

Po tym wszystkim ‘karne’ odtańczenie tego co wyszło słabiej i szybciej zawinęliśmy się do domu, bo Anett i ja słabowaliśmy na zdrowiu, a Asikowi się kolano na mózg rzuciło.

No to do napisania po świętach i Nowym Roku, nie obżerać się za bardzo. Z racji, że z wpisem spóźniłem się na święta, to pozwolę sobie życzyć wszystkim dużo tańca w Nowym Roku.

Over and out

Hrabia

Śniegowe pląsy

poniedziałek, 13 Grudzień 2010

W niedzielę po raz kolejny przedzieraliśmy się przez zaspy by trochę potańczyć. Nawet ZGosiowi udało się dotrzeć.

No i zgodnie z obietnicą zrobiła nam wstęp do irlandzkiej rozgrzewki. Była całkiem fajna i dużo skakania było.

Potem na dogrzanie zrobiliśmy sobie trochę Galliardy Korowodowej.  Gdy już wszyscy poczuli się dogrzani, zrobiliśmy Voltę do nowej muzyczki. Niestety okazała się trochę za szybka dla nas. Więc wzięliśmy się za powtarzanie Bassy Ducalii potem Bassy Goiosy. W tak zwanym międzyczasie, zatańczyliśmy Basse Pompiglię, Bassę Toscanę, a nawet Allemanę.

Na koniec znów zatańczyliśmy Voltę i nie mogę zrozumieć dlaczego Asika tak stresuje ten rzutnik.

To tyle wersji skróconej sprawozdania, bo Hrabia na wenie słabuje,

Dobranoc

Tańce są cool

czwartek, 2 Grudzień 2010
Wczoraj po tańcach piętnastkowych zabraliśmy się szybko za rozgrzewkę. Na początek coś na zachęcenie do tańczenia (niby nie było że tańczyć, ale że każdy może). Potem coś telepatycznie podkradniętego do Asika, a może odwrotnie :P
Po zakończeniu rozgrzewki przystąpiliśmy do tańczenia i od razu coś mocnego, Volta z lekko poprawionym następstwem kroków. Niestety trzeba było na bieżąco lepiej poprawić poprzez dłuższą dyskusję stopami (mów do stopy ;D). No i ruszyliśmy po odtańczeniu Volty dwa razy doszedłem do wniosku że coś się Asik mniej wyślizguje z rąk :)
Po chwili pojawili się Karol z nie do końca (chyba) zdrową Asią, ale mimo tych trudności i nie za ciepłej pogody postanowili do nas dołączyć w kolejnym tańcu. A była to Chiara Stella (a dla jednej pary Flachostella). Po tym lekkim powtórzeniu przystąpiliśmy do odświeżenia sobie Bassy Ducalii. Potem Ducalia dwa razy do muzyki i Ducalia coraz bardziej wgryza nam siew mózgi.  Dalej dla lekkiego oddechu chyba Bassa Toscana była, a potem powtórka Bassy Goiosy, poczynając od solówki, a na całości z muzyką kończąc. Gdzieś tam pomiędzy wplecione było Passo e Mezzo, a już nie pamiętam gdzie.
Potem przyszedł czas na już trochę zapomnianą Galliardę korowodową, a później seria powtórek. Czyli jeszcze raz Ducalia, Goiosa, Volta i do doooooooomu.
Tyle na dziś.
Hrabia

O śwince co wyszła z twarzą

piątek, 26 Listopad 2010
W ostatnią środę, znów po tańcach XV w. odbył się trening grupy zaawansowanej. Niestety mimo naszego wcześniejszego przybycia nie udało nam się pooglądać jak wyglądają tance XV w. bo Asik rozpuściła grupę jakieś 8 minut przed czasem. No po prostu skandal.
Z tego powodu rozpoczęliśmy trochę wcześniej rozgrzewkę nie czekając na Karola i Asię, wychodząc z założenia że skoro tak konsekwentnie unikają rozgrzewki, że jak wcześniej zaczniemy rozgrzewkę to szybciej przyjdą :D W tracie wyszło na jaw że przy niektórych ćwiczeniach śmiech jest wskazany bo znacznie lepiej pracują mięśnie brzucha. Pod koniec rozgrzewki okazało się, że nasze założenia nie były pozbawione sensu, bo Karol z Asią się pojawili tuż przed końcem rozgrzewki.
Na dzisiejsze zajęcia zaplanowane było powtórzenie Bassy Goiosy i powtórzenie Bassy Ducalii (no może nie dla Asi i Karola). Nim jednak przystąpiliśmy do nowości trzeba było się dogrzać, więc zaczęliśmy do czegoś czego już nie pamiętam :P
Dalej zajęliśmy się powtarzaniem najtrudniejszej części Bassy Goiosy czyli solówek. Po solidnych męczarniach powtórzyliśmy raz dla odświeżenia kroki do pozostałej części tańca i jazda z muzyką. Po kilku próbach przyszła pora na małe odstresowanie i zatańczenie czegoś co wszyscy znają czyli: Chiara stella i Bassa Toscana.
Po tym małym relaksie powróciliśmy do powtarzania/uczenia się Bassy Ducalii już z poprawkami do choreografii zgłoszonej przez naszego dyżurnego Italiofila Bartka. W trakcie tańca wyszło że mamy świnkę w zespole, która jest świnką bez ryjka tylko z twarzą. Ponad to świnka ta umie wychodzić twarzą, a nawet kończyć twarzą.
Po tej żmudnej nauce przyszło do małej chwili relaksu i tutaj zatańczyliśmy So ben mi chi cha buon tempo. Dalej powtórki nowości i na koniec na wykończenie Volta. Karol z Asią chcieli jak najszybciej dołączyć do nas w tańczeniu Volty więc przy muzyce ćwiczyli podrzuty. Po tym wszystkim przyszedł czas na relaks przy „zgrzewce” i udanie się na zasłużony odpoczynek.
Tyle wiadomości od Hrabiego bez butów

Bajka o ciupaniu i trzymaniu

niedziela, 21 Listopad 2010

Dzisiaj spotkaliśmy się w tradycyjnym niedzielnym składzie, czyli Asik, Anett, Bartek i ja.

Zaczęliśmy  od Zazowej rozgrzewki. Potem na dogrzanie, zwłaszcza zmarzłego Asika Alemana. Potem Ansalone  z przerwą na telefon ;)

Po takim dogrzaniu zabraliśmy się pod kierownictwem Asika za naukę Basse Ducale. No i wtedy się zaczęło nauczanie różnych pobocznych, ale niezwykle ważnych rzeczy jak że jak się ciupie nogą to jest się dłużej w dole. Następnie ustaliliśmy że lepiej jest trzymać niż nie trzymać ;) Pojawiła się też dyskusja nie do końca umyślnie spowodowana  przeze mnie, na temat jak robić spezzata finachegiatti. Po przerwie na dyskusje dokończyliśmy Basse i na koniec zrobiliśmy sobie zmiany w na wszystkie sposoby ;P Potem bo tak wypadło zatańczyliśmy Parsons Farewell.

Na zakończenie  zrobiliśmy sobie Basse Toscanę coby Asik mogła się trochę rozładować. No i dla zupełnego wykończenia Volta. Po tych zmaganiach zrobiliśmy sobie zgrzewkę, a potem przebraliśmy się i udaliśmy się do domów.

Tyle w dzisiejszym odcinku następny może już jutro ;)

Hrabia

bez piwa :-(, (dlaczego nie ma takich fajnych renesansowych kroków?)

sobota, 20 Listopad 2010

Wpis z opóźnieniem, bo jakoś nie mogliśmy się zdecydować z Andrzejem, czy wpis robię ja, czy on. Wyszło na to, że opowieści z Krypty (ATD) tym razem snuję ja… Wiele szczegółów mi już na pewno umknęło i kolejność zapewne będzie nie ta, jeśli coś istotnego pominę – proszę o uzupełnienie.

Wchodząc na zajęcia rzeczywiście już na dole słyszeliśmy piwa, piwa, ale… w wykonaniu tylko Asika (a ten głos się niesie, oj niesie), więc to nie grupa, tylko Asik była spragniona…

Zaczęliśmy tradycyjnie od rozgrzewki, chociaż ponownie do niestandardowej muzyki, czym zmyliliśmy Asię z Karolem, którzy przyjechali i nie byli pewni wchodząc na górę, czy dotarli na właściwe zajęcia.

Zajęcia można nazwać powtórkowymi, chociaż część z nas nauczyła się na nich nowego tańca. Przetańczyliśmy Parkinsona w wersji wolnej i szybkiej. Nie trzeba go przypominać, mamy jak się okazuje ten taniec w nogach. Przekicaliśmy też wszystkie nam znane Bassy, a wiec Pompilię (zwaną potocznie „koszmarem Ruraka”), Bassę Toscanę, a potem przyszła kolej na Goiosę (której w trybie szybkim nauczyli się Asia z Karolem). W przerwie zatańczyliśmy Voltę. Przypomnieliśmy sobie też So ben, Chiara stellę (Asik i Hrabia z wirtualnymi patykami),  Spagnolettę, Passo e mezzo  oraz Galliardę.

a potem zrobiło się już późno i zamiast na piwo, poszliśmy do domu…

Inwazja

niedziela, 14 Listopad 2010

Mimo nieobecności Asika udało nam się zebrać 4 osobową grupę na dzisiejsze tańce tzn. Anett, Bartek i ja) oraz ….. Na tańce powróciła ZGoś nawet z obstawą Rafała i Madziszona :) Niestety tylko Gosia była tańcząca ;P

Po rozgrzewce do czegoś zupełnie nowego i już lubianego. Przystąpiliśmy do powtórek tańców.

Po dłuższej przerwie namieszaliśmy Gosi następującymi tańcami: Persons Farewell, Bassa Toscana, Spagnoletta, So Bien mi chi cha buon tempo, Galliarda, Passo e Mezzo.

Mimo takiej mieszanki, ale pod koniec nawet Madziszon była już znudzona tymi tańcami czemu dała wyraz dość głośno. Po tańcach pożegnaliśmy Górskich w metrze i udaliśmy na piwo w celu przedyskutowania kiedy przedyskutować to co jest do przedyskutowania.

Tyle dzisiejszego krótkiego sprawozdania,

pozdrawia

Hrabia