Jak to zwykle w niedzielę, wieczorową porą spotkaliśmy się na tańcach. Dzisiaj skład mieliśmy na piątkę, czyli Anett, Zgoś, Asik, Bartek no i ja. Potem jeszcze dołączył Pan Oficerz, ale nie potańczyć
Po rozgrzewce przenieśliśmy się do Indii i odtańczyliśmy Basse Gioiosę w wersji Bollywodzkiej. Potem na parkiecie królowało Ansalone pod tańczone kilkakrotnie w wersji na 3 i 4 osoby.
Po tych męczarniach wzięliśmy się z Bartkiem za powtórzenie Galliardy do fechtmistrza.
Następnie powróciliśmy od pań i zatańczyliśmy sobie jeszcze Alemane, So ben …, Chiara Stelle, a nawet Dolce Fuoco Amoroso.
W między czasie podjęliśmy próbę odtańczenia Volty, tak żeby obie pary tańczyły równo. No i wyszło, że Asik się już przestawiła tylko ja jeszcze nie do końca
Po kilku .. set próbach może zacznie wychodzić.
Trening zakończyliśmy na Belli Goiosie i na ogólne (chyba) życzenie zakończyliśmy trening krótką zgrzewką.
Tyle na dziś następne doniesienia z taneczengo placu boje, we wtorek, prawda Asiku ?
Korespondent taneczny Hrabia
Ostatnio nawalił blog i Basieńka nie mogła zrobić wpisu, ale z tego wtorku będzie – obiecuję:) Zatańczyliśmy jeszcze Spagniolettę, a nad Voltą trzeba będzie jeszcze popracować, ale osobno tylko same podrzuty!
I dość obijania – następnym razem powinniśmy już konkretniej zacząć ćwiczyć „Fechtmistrza” – tylko ta gagliarda – też sobie kroki wymyslilismy
Hmmm… a może i Anett i mnie nauczyć tak tej Gagliardy? to byśmy ćwiczyli razem :>
Czemu nie fechtmistrz nizołek