Sen sprawiedliwych


Basia, 29 kwietnia 2010
We wtorek część naszej wspaniałej grupy stawiła się bez spóźnienia (w tym pisząca, więc fakt ten musiał zostać skrupulatnie zanotowany). Tę drugą, spóźnialską część tradycyjnie ominęła rozgrzewka… Ogólne samopoczucie tańczących było katastrofalne i zdarzało nam się niemal zasypiać w trakcie tańców… niskie ciśnienie czy co??

Na pierwszy ogień poszła tradycyjnie Chastelana… niektórzy musieli się zrehabilitować za niedzielny pokaz :P
Ingratę zostawiliśmy chwilowo w spokoju (w trakcie ustalana kanonicznej wersji).I znów mieliśmy szansę na trochę świeżości (dla niektórych co prawda były to zatęchłe starocie, ale co tam…). A więc Voltati w nieco innej wersji kroków (ach, to satarello tedesco…). Nawet zdołaliśmy się nie pogubić, zważając na nasze kiepskie samopoczucie…

Potem kolej na Belriguardo na trójkę. Widok to był niepiękny, kiedy zasypialiśmy w tańcu… Do tego doszły komplikacje z kolejnością puszczania się i zachodzenia  (i chyba lepiej nie będziemy tego głębiej rozważać… ;) ) Plus konieczna powtórka z contrapasso…
Ale bohatersko dotrwaliśmy do końca i należało nam się zasłużone piwo! I tu, o dziwo, nikt nie zasnął :P

Tagi: , ,

2 odpowiedzi do “Sen sprawiedliwych”

  1. Asik pisze:

    Oj tak powtórka Wam się należała – co dziwniejsze na treningu wszystko poszło sprawnie ;)
    Do Belriguardo wrócimy – może też coś jeszcze zmienię ;)

  2. Basia pisze:

    hmmmm, cóż… co do sprawności to nie byłabym tak w 100% pewna…

    Przestudiuj Mądrą Książkę, może to zainspiruje jakieś zmiany ;)
    A w rękopisach są co najmniej jeszcze 2 wersje Belriguardo na parę… więc wszystko przed nami

Dodaj odpowiedź