Wiosna zrobiła coś dziwnego z pogodą – powietrze, z początku wyglądające niewinnie, zaczęło się elektryzować, aż w końcu rozpętała się burza. Całkiem duża burza z piorunami, które latały po sali i robiły mnóstwo huku. Na szczęście, jak wiadomo, po burzy przychodzi słońce, w którego roli wystąpiła Chastelana, tym razem dotańczona do końca. I chyba nawet całkiem znośnie
.
Z wiadomej okazji po raz kolejny podeszliśmy do Zestawu Standardowego – McAmoroso, sałatka z Voltati i Fiore de Virtu (panowie zachodzili mniej więcej równo ze słońcem), na deser Gioioso i Fortunosa (obowiązkowo do picia we czwórkę!).
Za tydzień nastąpi zapewne wielka rewolucja w repertuarze, ponieważ ten umiemy już tak dobrze, że wychodzi coraz gorzej.
A Gosi i Puencie, którzy w sobotę zamierzają się uroczyście zaobrączkować, życzymy wszystkiego najlepszego na tak zwanej nowej drodze życia i najpiękniejszego weselnego tańca w okolicy
.
Tagi: Amoroso, Chastelana, Fiore de Vertu, Fortunosa, Voltati in Ca Rosina
Gosi i Puencie życzę wspaniałej pogody w dniu ślubu i wielu miodowych dni
ps. No widzę Elu kolejny blog opanowany
oj niestety idzie coraz gorzej i trzeba wrócić do podstaw, ale mam nadzieję, że emocje po ślubie wszystkim ochłoną :>
taaa, komu ochłoną temu ochłoną…