Dzisiaj pierwsze niedzielne tance po świętach i lekko nie było. Właściwie to cały skład niedzielny był. Niestety Matka Żukowa nie zaszczyciła nas obecnością mimo, że odgrażała się, że przyjdzie.
Trening zaczęliśmy od wygonienia z sali nieproszonych gości z pływalni. Potem już jak zwykle rozgrzewka.
Pierwszym tańcem była już coraz bardziej nielubiana Alemana. Nie wiem skąd to znudzenie, przecież wciąż daleka jest od perfekcji, zwłaszcza w przypadku wersji ultra zgodnej z traktatem. Do pracy rodacy. (Julita, ja pamiętam o Chiara Stelli w przyszłym tygodniu będzie na pewno, zobaczysz
)
Następną tańczyliśmy Barierę. No i cóż chciałem pochwalić, że w tańcu tym coraz bardziej zbliżamy się do okręgu. Po tańcu Asik wpadła na pomysł coby się w rozejściu po semidopiach troszkę pozazębiać. No i po kolejnej próbie okazało się, że wychodzi to całkiem ładnie tylko w tedy t koła trzeba przejść na trójkącik. Wniosek przeszedł
poza tym pojawił się drugi wniosek o robieniu jakiś króliczków tańca dawnego, ale zupełnie nie wiem skąd to się wzięło
??
Dalej na warsztat poszło Ansalone. Najpierw dla utrwalenia w setach po 3 osoby, a potem w wersji na 4 osoby. Mimo, że do tej pory miałem tylko szkic w głowie to szybko wspólnymi siłami zmaterializowaliśmy choreografię i chyba jest całkiem znośna. Jeszcze tylko ją poćwiczyć i będzie kolejny taniec na wiele okazji.
Następny taniec to znów tylko powtórki, czyli Bassa Goiosa. Zatańczyliśmy ja sobie w obu wersjach: zwykłej i Boliwoodzkiej
No i która jest fajniejsza ?
No i chyba się zmęczyliśmy bo zebrało nam się na dyskusję. Po obgadywaliśmy trochę nieobecnych i ustaliliśmy naszą linię obrony do najbliższego pokazu.
Po odpoczynku zabraliśmy się za Voltę. Po tej przerwie jak widać wyszliśmy trochę z wprawy, bo wyszło dość chaotycznie. W ramach podnoszenia trudności próbowaliśmy z Asikiem sposób robienia podrzutów na Bartkowy, ale jakoś nam nie idzie. Poza tym wydaje się, że dla Asika tańczenie Volty z Bartkiem będzie karą
Na tych zabójczych próbach zakończyliśmy zajęcia.
No i żadnych króliczków, proszę
bo się niezły pasztet zrobi.
Hrabia
Tagi: Alemana, Ansalone, bariera, Bassa Goiosa, Volta
Ależ Hrabio, pasztet z królika jest niczego sobie. Nie rozumiem twoich obiekcji
ano właśnie, Hrabio – gdzie Twoja tolerancja?
Bassę jednak nie bollywood no chyba, że będziemy tańczyć jak w „Bo ja tańczyć chcę”
za tydzień zobaczymy dla kogo Volta będzie karą.