Dzisiejszy trening rozpoczęliśmy w nieco okrojonym składzie z powodu zapowiedzianego lub niezapowiedzianego spóźnienia się paru osób :/
Jak zwykle zaczęliśmy od Galliard na dogrzanie (niektórym nie pomogło
)
Potem mój pomysł Spagnoletta na trzy pary. Mimo niezłego namieszania w kolejności zwrotek wrażenia większości były raczej pozytywne, prawda }:->
Niestety później nieopatrznie zaproponowałem powtórzenie Alty Reginy. Udało się w miarę ją powtórzyć mimo, że wystąpiły jakieś problemy z dochodzeniem (za wcześnie, za późno, za często
)
Potem dla odstresowania So ben mi chi cha….
No i danie główne Celeste Giglio. Po powtórzeniu pierwszych dwóch zwrotek, przystąpiliśmy do wałkowania części galliardowej. No i może za miesiąc albo dwa w końcu się jej nauczymy. No ciężko będzie, ale jakiś kawałek tekstu nas nie pokona.
Tyle na dziś część nie jawna treningu toczyła się na piwie więc o niej nie będę informował }:->
Hrabia
Ano nie pomogło, nie pomogło – bo ja zimna jak lód jestem z założenia
Hrabio i może tak więcej wiary w nas, może szybciej nam się uda niż za miesiąc?! :>
Ten miesiąc to właśnie moja wersja z wiarą
ech… a co się stało z ludzkim optymizmem
Jakichś obcych trudnych słów używasz O.o
Hrabio, chodzi ci o słowo „ludzki”?
A co do Celeste Hrabia ma rację z tym miesiącem – przecież na jednych środowych zajęciach połowy składu nie będzie
To tydzień w plecy
Możemy nadrobić to na obozie