
Dzisiaj zajęcia prowadziłem sam, obyło się bez ofiar w ludziach.
Dla ciekawskich: grupa została zmęczona Vilanellą, następnie zanudzona nowym dla nich tańcem – Bassa Pompilia. Dopracowywanie techniki i wyrównywanie układu było niekiedy przerywane strzykaniem w kolanach lub znudzonymi ziewnięciami.
Ogólnie nie było najgorzej i mam nadzieję, że grupa przystąpi do następnych zajęć z równie wielkim entuzjazmem (he-he).
Smerf Maruda
Tagi: Bassa Pompilia, Vilanella
A prowadzący po prostu tryskał entuzjazmem
Tak Ruraku, ten smerf to Ty
Ale ja poproszę o korepetycje jak się wstawia takie obrazki
i tam od razu dla ciekawskich… wiesz jak ubolewałam nad tym, że wczoraj w nocy nie było tego wpisu?! :> A jakby była db rozgrzewka to i w kolanach by nie strzykali
Wpis był w nocy, tylko póżno, wtedy kiedy małe Asiki już śpią
Nie wiem czy lepsza rozgrzewka pomogłaby na te kolana, ale masz rację, za lekka była. Za tydzień bardziej się postaram :>
Tak jest! Bądź twardy, bądź nieustępliwy i zdeterminowany, jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”
A’propos rozgrzewek – ja mam jeden postulat jeżeli chodzi o rozciąganie nóg, zwłaszcza chodzi mi o te ćwiczenia z wstawaniem z rękoma na ziemi – jak na rozgrzewkę, jest to trochę hardkor. Takie rozciąganie jest OK, ale na już rozgrzane i wstępnie rozciągnięte ścięgna.
Zwłaszcza dla grupy początkującej zalecałbym bardziej dynamiczną formę w postaci tradycyjnych skłonów do nogi w pozycji stojącej. Bezpieczniejsze i daje lepsze efekty zwłaszcza w przypadku osób mniej rozciągniętych.