Drogi pamiętniku …


rurak, 24 listopada 2009

Smerf Maruda
Dzisiaj zajęcia prowadziłem sam, obyło się bez ofiar w ludziach.

Dla ciekawskich: grupa została zmęczona Vilanellą, następnie zanudzona nowym dla nich tańcem – Bassa Pompilia. Dopracowywanie techniki i wyrównywanie układu było niekiedy przerywane strzykaniem w kolanach lub znudzonymi ziewnięciami.
Ogólnie nie było najgorzej i mam nadzieję, że grupa przystąpi do następnych zajęć z równie wielkim entuzjazmem (he-he).

Smerf Maruda

Tagi: ,

4 odpowiedzi do “Drogi pamiętniku …”

  1. Hrabia pisze:

    A prowadzący po prostu tryskał entuzjazmem ;)

  2. Asik pisze:

    Tak Ruraku, ten smerf to Ty :P Ale ja poproszę o korepetycje jak się wstawia takie obrazki :P

    i tam od razu dla ciekawskich… wiesz jak ubolewałam nad tym, że wczoraj w nocy nie było tego wpisu?! :> A jakby była db rozgrzewka to i w kolanach by nie strzykali ;)

  3. rurak pisze:

    Wpis był w nocy, tylko póżno, wtedy kiedy małe Asiki już śpią ;)
    Nie wiem czy lepsza rozgrzewka pomogłaby na te kolana, ale masz rację, za lekka była. Za tydzień bardziej się postaram :>

    • Bartek F. pisze:

      Tak jest! Bądź twardy, bądź nieustępliwy i zdeterminowany, jak Tommy Lee Jones w „Ściganym” :-D

      A’propos rozgrzewek – ja mam jeden postulat jeżeli chodzi o rozciąganie nóg, zwłaszcza chodzi mi o te ćwiczenia z wstawaniem z rękoma na ziemi – jak na rozgrzewkę, jest to trochę hardkor. Takie rozciąganie jest OK, ale na już rozgrzane i wstępnie rozciągnięte ścięgna.
      Zwłaszcza dla grupy początkującej zalecałbym bardziej dynamiczną formę w postaci tradycyjnych skłonów do nogi w pozycji stojącej. Bezpieczniejsze i daje lepsze efekty zwłaszcza w przypadku osób mniej rozciągniętych.

Dodaj odpowiedź