W niedzielę zostaliśmy zaskoczeni niespodziewanymi wizytami. Po pierwsze przyszedł Jaśkowski, który od dłuższego czasu był namawiany na przyjście na zajęcia- w końcu się zdecydował, ale udało się nam go namówić tylko na zatańczenie na koniec zajęć Scotch Capa. Grugą niespodzianką był….. szczeniaczek, którego Asia i Karol dostali w sobotę i bali się zostawić go w domu samego. Maleństwo jest śliczne i zachowywało się baaaardzo grzecznie, hołubione przez kolejne ciotki i wujów, którzy akurat mieli przerwę w tańcach. A tańczyliśmy So Bien Mi…, Laurę i Alta Reginę – tu problematyczny jest łańcuszek- jakoś nie pasuje do ustawienia, trzeba porównać z deutsche wersją. Ale największym problemem było jednak wymyślenie imienia dla psinki (suni)- gajarda, volta czy ripreza…. propozycje prosimy nadsyłać do właścicieli ![]()
Ogólne rozprężenie spowodowane było nie tylko gośćmi, ale też spóźnieniem Asika, która sztafirowała się i spóźniła pół godziny a miała sprzet grający po czwartkowych zajęciach ( z korych brak wpisu… ]:->). I wspomnę tylko, że po zajęciach uciekła szybciutko… na jakieś tajne spotkanie……
Tagi: Alta Regina, Laura Suave, So Ben Mi Chi Cha Buon Tempo