Wczoraj na zajęciach z XV wieku w doborowym składzie 3 osobowym wprowadziliśmy 2 nowe tańce: Petit Riense i Chastelanę. Grupa zdolna, szybko łapiąca jak sama stwierdziła zaoszczędziła 3 dni warsztatów. Cóż, nie każdemu się to udaje i dodajmy, że bez Krystyny Czubówny by się nie obeszło
Więc będziemy z pewnością jeszcze te tańce ćwiczyć: OBA! Żeby nie było
I tak byłam łaskawa wczoraj, bo pozwoliłam uniknąć Cupido ku obu-pólnej uciesze Anett i Rafała
Ale co się odwlecze…
Petit Chastelana ;)
Asik, 1 grudnia 2011A, B, C… tańców XV-wiecznych
Asik, 18 listopada 2011W środę trening sponsorowały literki A, B i C…
Dla każdego coś miłego, czyli dla Rafała CUPIDO, dla Puenty Belriguardo na 2 i 3, a dla Anett Chorona Gentile. Wygrała literka C… bo ćwiczyliśmy przynoszące lekkie trudności Contrapasso
Wszyscy dzielnie stawiali nóżki jedna za drugą. Bardzo miłym zaskoczeniem była Chorona, która jako przypomnienie dla reszty, a nowość dla Anett w wersji z lektorem wyszła bardzo dobrze. Wręcz lepiej niż na ostatnich zajęciach
No ale przecież to zasługa Krystyny Czubówny
Nie zmienia to faktu, że taniec na stałe wejdzie w nasze treningi, by go:
a/ nie zapomnieć
b/ doszliwować
c/ może kiedyś zatańczyć w pełnym składzie
Nie mniej jednak uczestników treningu zostawiam z ćwiczeniem w domu, bo za tydzień nie ma zajęć!
Spotkanie z kobziarzem
Bartek F., 16 listopada 2011Tak, tak, przyszedł czas, żeby zapoznać się z Villanellą. Ponieważ taniec długi nie jest, więc w poniedziałek przerobiliśmy całość.
Najpierw jednak poćwiczyliśmy trochę kroków – riverenzę – trzeba popracować nad płynnością, ripresy, a pozatym pochodziliśmy sobie w seguitach różne kombinacje, w wężyku i bąbelki (na 4 kroki i na 2) żeby ćwiczyć zmiany kierunków.
Nie zabrakło także spezzato – ten krok jeszcze niektórym sprawia problem, a był nam potrzebny do Villanelli.
Jak pisałem, po mordędze kroków, przerobiliśmy Villanellę. Na razie oswoiliśmy się z tańcem i przyjdzie czas na dalsze szlifowanie.
Oczywiście nie tylko ten taniec był tańczony, były też powtórki: Black Nag, Grimstock, Bassa Pompilia i branle: Pinegay i Charlotte.
Pod koniec Magda i Patryk zmyli się trochę wcześniej i zostały nam 3 dziewczyny. To jeszcze w ramach bonusu nauczyły się Parson’s Farewell
La Castellana na XVI wiek
Asik, 10 listopada 2011Po krótkiej tupanej rozgrzewce rzuciliśmy Rafała na głębokie wody, czyli zatańczyliśmy Gagliardę di Spagna bez przypominania na sucho. Chwyt okazał się strzałem w 10! Poszło gładko – głowa zaczyna współgrać z nogami
Co prawda 1 przetańczenie wymagało powtórzenia fragmentu od Refrenu bez Continenz, ale nie ma to to tamto – jest dużo lepiej i możemy teraz wałkować cały taniec!
W przewie dla zaawansowanyhc- Bartek, Hrabia, Anett i ja – Ansalone na 4.
Potem to samo zrobiliśmy z Bassą Toscaną! Tu bym miała kilka uwag: ręcę mają być trzymane mocno, a nie flaki – bo inaczej plaski nie wychodzą
Ale tak to mogło być
Jako, że szkolimy nowe nabytki w grupie były też ćwiczenia z techniki (coś, co Asiki lubią najbardziej
) Po kole sekwencja spezzat, passo, passo,spezzato-pas:P Były ripresy, trabuchetta – z cennymi wskazówkami jak należy ćwiczyć w domu by poczuć i wyrobić sobie odpowiedni mięśnie, doszło też spezzato w obrocie i cadenza.
W ćwiczeniach technicznych sprytnie przemyciliśmy fragment z nowego tańca jakże przeze mnie wyczekiwanego – Ciastolany, czyli wersji La Castellany na XVI wiek. To urocza Cascarda, w której powtarza się długi refren. Ja swoją misję wypełniłam! Obiecałam, że to będzie i dotrzymałam słowa:) Zatańczyliśmy parę razy do muzyki nr 1 i do muzyki numer 2 z zamianą par. Z Bartkiem dorobiliśmy historię do tańca o niezdecydowanym kliencie kupującym warzywa
Trening był owocny w różne dziwne moje pomysły na przedstawienia – rzucane w eter. Kto wie, może najdzie nas większa wena spiszemy to i rzeczywiście coś z tego powstanie
Na koniec było jeszcze Ansalone na 4, gagliarda korowodowa i Galiarda Lyfyfyfy – zwana przez Bartka Gagliardą Lisfeltine.
F jak Fiździpołki
Asik, 10 listopada 2011wczorajszy trening zasponsorowała literka F jak Fiździpołek
dla tych, którzy nie wiedzą cóż to jest – to wynik około 5 minutowej no może 6-cio wymiany zdań pomiędzy Basieńką, Elą, Marianną i mną na temat zachodzenia do tyłu:P w Belriguardo Nouvo. Tak, tak, była nas cała chmara osób – wreszcie !:) Ale o tym zaraz… lekko spóźniona ( mi też się czasem zdarza
) poprowadziłam rozgrzewkę. Słodki ponarzekał, że czuje przerwę – tu i tam go strzyka, jak to przystało na życie tetryka
Rozpoczęliśmy hucznie od Reale, by potem powtórzyć Belriguardo na parę. Wersja na sucho, potem na mokro i z muzyczką parę razy., ba nawet z zamianą partnerów. Choć właściwie partnerzy sami się zamienili – nie dali szansy wyboru kobietom
W trakcie dołączyła Ela. Dla rozluźnienia i przypomnienia ulubiony taniec Rafała – CUPIDO
i na jego prośbę za tydzień – będzie go więcej
Potem by wszystkim się wszystko pomieszało wprowadziłam wersję Belriguardo na 3 osoby czyli Belriguardo Nouvo. I tu się zaczęło.. mała, szybka, lecz treściwa wymiana zdań o fiździpołkach, czy iść w lewo od lewej do tyłu czy od lewej w prawo z zakrętasem
Wyszło że takim łukiem z wykręceniem – czyli fiździpołkiem ku niezadowoleniu panów. To nie koneic przygód – problemy były tez przy zamianie miejsc w saltarello, lecz humor się poprawił, gdy Marianna wyjaśniła jak dyplomowany pedagog, że to po prostu jest trudne:)
Na koniec jeszcze Chorona Gentile – tutaj mistrzem okazał się Klimek, który jako jedyny nie zapomniał kroków i w odpowiednim momencie nadgonił i wskazał nam co mamy robić! nic tylko pogratulować
Ja również chylę czoła dla mojego zdolnego ucznia! Zaraz przerośnie mistrza i będzie sam prowadził treningi, a ja przejdę na zasłużoną emeryturę!
![]()
Była tez Fortunosa razy 2 i na zakończenie Belriguardo na parę!
Sottopiede – czyli nóg poplątanie
Bartek F., 8 listopada 2011Na ostatnim treningu grupy początkującej dotarł pełen skład i dzięki temu już ze wszystkimi mogliśmy dokończyć Bassę Pompilię. Jeszcze chwilę zajmie, zanim nogi zapamiętają ten taniec, ale naprawdę niewiele brakuje.
Pewne problemy sprawia jeszcze Trango do tyłu, ale to w sumie drobiazg – będziemy piłować
No właśnie, musimy skupiać się też nieco na technice – dlatego też nie zabrakło i tego elementu treningu, tj. trening techniki kroków. Na dobry początek byłem nudny – znęcałem się nad riprezami z naciskiem na stawianie małych kroków
Potem byłem jeszcze bardziej paskudny, bo męczyłem Trabuchettami, a potem wogóle wylazła ze mnie wredota, bo wprowadziłem sottopiede, ale szczytem było połączenie Trabuchetta i sottopiede w Saffice
Początkowo samo sottopiede sprawiało problemy – jakoś te nogi nie zawsze chcą się podmieniać jedna pod drugą i lądują obok siebie, ale poćwiczyliśmy powoli, od prostej, powolnej podmiany stopniowo zwiększając tempo i jakoś poszło.
Saffice – to było tak na prawdę dopiero wprowadzenie do tego kroku i będziemy go dalej ćwiczyć. A kluczem są i Trabuchetta i samo sottopiede.
Korzystając też z okazji, że mieliśmy pełen skład to przypomnieliśmy sobie Indian Queen – fajnie poszło, było sporo fanu choć zamieszania wcale dużo nie było – i o to chodzi. Już coraz łatwiej przychodzą zmiany numerków
Cupido wcale nie jest nudne!
Asik, 4 listopada 2011w środę na treningu XV-wiecznym, mimo małej frekwencji (całość liczyła 4 dzielne osóbki) humor nam dopisywał, mi szczególnie;) Po krótkiej rozgrzewce i przypomnieniu sobie Reale – jak niektórzy śmiałkowie twierdzą tańcu, który ciężko jest zapamiętać
, a w nim nogi przecież same niosą… zabraliśmy się za powtórzenie dla Anett: Cupido i nauczenie tegoż tańca Rafała. W trakcie dołączyła Ela
Cupido jest dostojnym tańcem, w którym można z łatwością wykonać każdy krok i cudownie go ograć. Muzyka jest bardzo charakterystyczna. Taniec wbrew opiniom nie jest nudny – trzeba się do niego po prostu przekonać ![]()
Po Cupido wprowadziliśmy Contrapasso i Saltarello by móc nauczyć Belriguardo. To już całkiem inna bajka. Muzyka jest szybka, wolna, szybka, wolniejsza ale potem szybsza. Cudowne zmiany tempa wprowadzały Anett w małe zawirowania, ale to tylko chwilowe – potem będzie coraz lepiej i zgodnie z życzeniem Eli – nauczymy też wersji na 3 osoby ![]()
By dać odpocząć nowej rekrutce zatańczyliśmy Choronę gentile na 3, a co.. też się da
Potem jeszcze powtórka z naszego ukochanego Cupido i Cupido w przerwie na Principessę i powtórka Belriguardo dla utrwalenia, a by zmęczyć się do końca Fortunosa!
Tak oto pełni energii i w prawie pełnym składzie zostaliśmy na trening XVI wieczny…
Chwilowe załamanie…
Bartek F., 25 października 2011frekfencji. Niestety, na ostatnie zajęcia dotarła tylko 4-ka naszych dzielnych kursantów. Cóż, czasem tak się złoży, że kilka osób nie może przyjść.
Aczkolwiek nie zatrzymało nas to zbytnio i program treningowy był realizowany normalnie.
Zajęliśmy się ponownie Grimsockiem, bo doczytałem się że 1 i 3-ci refren robiliśmy nie do końca właściwie i trzeba było to poprawić.
Poćwiczyliśmy też trochę techniki – a więc piłowaliśmy poznane wcześniej kroki renesansowe: Riverenze, seguito, continenze, i riprezy. Nauczyliśmy się też kolejnych 2 kroków, które potrzebne nam będą za chwile do Bassy Pompilii – passo trangato oraz seguito scorsi.
Niestety Bassę Pompilię przerobiliśmy tylko do solówek (a i to z błędem, bo ja zjadłem puntata) po czym skład nam się jeszcze okroił.
Resztę czasu poświeciliśmy na rozluźniająe Parson’s Farewell – także w wersji szybkiej.
Pierwsze koty za płoty
Bartek F., 14 października 2011A zatem, zajęcia grupy początkującej tańca renesansowego ruszyły!
Jesteśmy już po 2 zajęciach (03 i 10 października).
Ponieważ grupa jest zdolna, to idziemy jak burza. Jak do tej pory rozrywkowo/rozgrzewkowo przerobiliśmy Branle d’Ecosse (doszliśmy do 2-giej prędkości), do tego Black Nag’a i Grimstocka. Oczywiście będziemy szlifować i dopieszczać te tańce, zwłaszcza świeższego Grimstocka.
Ponieważ naszym celem sa tańce renesansowe, zaczęliśmy też przygotowania w tym kierunku, czyli nauka podstawowych kroków, jakie będa nam potrzebne, aby zacząć uczyć sie pierwszego tańca.
Poznaliśmy Riverenzę, continenze, ripresy i seguito.
Jak utrzymamy takie tempoo nauki, to będziemy mogli przerabiać naprawdę ciekawe tańce
1 trening XV-wieczny
Asik, 10 października 20115 października po długiej przerwie odbyły się 1 zajęcia XV-wieczne. Grupka była nieliczna, ale pozwoliło nam się to skupić na zrobieniu konkretnych rzeczy. Po rozgrzewce, wprowadziłam krok contrapasso i nauczyłam Belriguardo na parę. Cieszymy się, że Magda i Marianna zawitały do nas w tym roku – mamy nadzieję, że zajęcia wpiszą się jako stałe pozycje w ich cotygodniowy program. Dla Marianny Belriguardo było jako przypomnienie dawnego kursu w Krakowei, ale dla reszty było to coś nowego. Rafał narzekał, ze znowu trzeba robić małe kroczki – cóż taki urok tańca ![]()
Potem było jeszcze Amoroso – jako przypomnienie dla Magdy… trochę ćwiczeń na piva i doppia. BY dać zmęczonym umysłom odpocząć – zatańczyłam z Rafałem Principessę, a potem we 4 odtańczylismy Fortunosę.
By dopełnić zajęć an końiec była powtórka Belriguardo – by reszta mogła nauczyć za tydzień tych, którzy nie byli w środę. 12 października liczymy na większą frekwencję!